Wolne-dziennikarstwo.pl - Niespodzianek kilka – podsumowanie fazy grupowej Euro 2012
wolne dziennikarstwo


            Faza grupowa Euro 2012 za nami, teraz czas na fazę pucharową. Ćwierćfinały niestety bez Polaków, ale za to z faworytami imprezy (choć nie wszystkimi). Niespodzianek było kilka, również trochę sensacji, ale większość ćwierćfinalistów pokryła się z typami sprzed Mistrzostw. Czas więc na podsumowanie poczynań reprezentacji w pierwszej fazie turnieju rozgrywanego w Polsce i na Ukrainie.


GRUPA A


         Grupa współgospodarza Euro. Znalazły się w niej Polska (losowana z pierwszego koszyka jako współgospodarz), Rosja (koszyk drugi), Grecja (koszyk trzeci), Czechy (koszyk czwarty). Po losowaniu w kraju zapanowała radość, że trafiliśmy do grupy marzeń, jednak podobnie wesoło pewnie było w pozostałych wyżej wymienionych krajach, że trafili na Polskę. Wszystkie mecze rozgrywane były w Polsce, po trzy w Warszawie i we Wrocławiu, a mecz otwarcia miał miejsce na Stadionie Narodowym 8 czerwca. Co ciekawe, w tym spotkaniu sędzia wręczył dwie czerwone kartki, czyli 2/3 wszystkich jakie rozdano w fazie grupowej turnieju. Odgwizdano również jedynego karnego podczas imprezy. Bramek we wszystkich sześciu spotkaniach padło 14, co daje średnią 2,33 gola na mecz. Najwięcej trafień zapisał na swoim koncie Rosjanin Ałan Dzagojew – 3. Grupę wygrali Czesi, którzy zdobyli 6 punktów za dwa zwycięstwa, strzelając 4 bramki. Na drugim miejscu, premiowanym awansem uplasowali się Grecy, którzy zgromadzili 4 punkty (strzelili 3 gole), odpowiednio remisując z Polską, przegrywając z Czechami i wygrywając z Rosją. Niespodziewanie na trzecim miejscu znalazła się Rosja, która po pierwszych dwóch spotkaniach typowana była na czarnego konia Mistrzostw, uległa jednak w meczu o wszystko z Grecją. Uzbierała 4 punkty (wygrana, remis i porażka), tyle samo co Grecja, ale o awansie decydowało bezpośrednie spotkanie. Strzeliła najwięcej w grupie – 5 bramek. Patrząc obiektywnie, grali najładniejszy futbol w grupie. Ostatnie miejsce zajęli gospodarze – Polacy. Zdobyli 2 punkty, strzelili 2 bramki, dwa spotkania zremisowali, trzecie przegrali. Ostateczne rozstrzygnięcia w tej grupie pokazały, że piłka nożna jest przewrotna. Dwie drużyny skazane na porażkę w trakcie trwania rozgrywek, awansowały. Odpadła natomiast faworyzowana Rosja i gospodarz. A ja dalej uparcie twierdzę, że awansowały dwie najsłabsze drużyny w grupie. Tutaj adekwatny jest cytat z L.U.C – „albo jesteśmy fajni, albo skuteczni”.

GRUPA B


 Grupa zwana „grupą śmierci”, jak się ostatecznie okazało rzeczywiście nią była. Bowiem tu „umarł” mit Holendrów, jako faworytów turnieju, ale od początku. Zespołami walczącymi w tej grupie były odpowiednio: Holandia (losowana z pierwszego koszyka jako najwyżej rozstawiona drużyna w rankingu FIFA), Niemcy (koszyk drugi), Portugalia (koszyk trzeci) i Dania (koszyk czwarty). Już w pierwszym spotkaniu doszło do ogromnej sensacji – outsider ze Skandynawii pokonał wicemistrzów świata Holendrów 1:0. Mecze rozgrywano na terenie drugiego gospodarza – Ukrainy. Trzy w Charkowie i trzy we Lwowie. Wszystkie zespoły zdobyły łącznie 16 bramek, co daje niezłą średnią – 2,66 bramki na spotkanie. Grupę wygrali Niemcy, którzy pierwszy raz w swojej historii wygrali wszystkie mecze w grupie Mistrzostw Europy i jako jedyny zespół podczas Euro 2012 wygrali wszystkie swoje spotkania. Z 9 punktami na swoim koncie bezapelacyjnie zajęli pierwsze miejsce - bramek zgromadzili pięć, trzy z nich zdobył Mario Gomez, który był też najlepszym strzelcem w tej grupie. Na drugim, również premiowanym awansem do ćwierćfinału miejscu, znaleźli się Portugalczycy. „Brazylia Europy” zgromadziła 6 punktów (dwa zwycięstwa i porażka), zdobywając 5 bramek. Trzecie miejsce zajęła ostatecznie Dania. Zespół skazywany na porażkę, bez kompleksów podszedł do tych mistrzostw, nie przestraszył się utytułowanych rywali i przy odrobinie szczęścia mógł awansować z „grupy śmierci”. Postraszył jednak wszystkich rywali i za to mu chwała. Na swoim koncie Duńczycy zgromadzili 3 punkty (wygrana i dwie porażki) i strzelili 4 bramki. Sensacyjnie ostatnie miejsce zajęli Holendrzy, jedni z głównych kandydatów do zdobycia trofeum. Przegrali wszystkie grupowe mecze i z zerowym kontem punktowym zakończyli mistrzostwa, zdobywając zaledwie dwa gole. Przyczyny porażki Holendrów można rozpatrywać na różnych płaszczyznach, ale na pewno jedną z nich paradoksalnie była zbyt duża ilość zawodników światowego formatu na metr kwadratowy. Kolejną może być nieskuteczność - „Oranje” 19 razy celnie strzelali na bramkę rywali (tyle samo co zwycięzcy grupy – Niemcy), a strzałów ogólnie mieli najwięcej z pośród wszystkich drużyn grających w Euro. Wysoki procent posiadania piłki (dłużej przy piłce w turnieju utrzymywali się tylko Hiszpanie) też na niewiele się zdał. Jak do tej pory Holendrzy są największymi przegranymi turnieju, Duńczycy pokazali się z bardzo dobrej strony, Portugalia rozkręca się z meczu na mecz, a Niemcy moim zdaniem są głównymi kandydatami do zdobycia trofeum.

GRUPA C


 Ponownie wracamy do Polski, bowiem spotkania tej grupy rozgrywane były w Poznaniu (trzy mecze) i Gdańsku (trzy mecze). Trafiły tu odpowiednio: Hiszpania (losowana z pierwszego koszyka jako obrońca trofeum), Włochy (koszyk drugi), Chorwacja (koszyk trzeci), Irlandia (koszyk czwarty). We wszystkich meczach trafiano do siatki rywala w sumie 15 razy, co daje średnio 2,5 bramki na spotkanie, najwięcej natomiast zdobył Mario Mandżukić – 3. Pierwsze miejsce zgodnie z przewidywaniami zajęła Hiszpania, która zgromadziła na swoim koncie 7 punktów (remis i dwa zwycięstwa), strzelając 6 bramek. Za ich plecami uplasowali się Włosi, Mistrzowie Świata sprzed 6 lat zgromadzili 5 punktów (dwa remisy i zwycięstwo), zdobywając 4 gole. Z czterema punktami na swoim koncie mistrzostwa zakończyła reprezentacja Chorwacji. Remis, porażkę i zwycięstwo okrasili 4 golami. Ostatnie miejsce w grupie zajęli zdecydowanie najsłabsi Irlandczycy, którzy nie zanotowali ani jednego punktu i śmiało można powiedzieć, że byli najsłabszą ekipą w tym turnieju. Zdobyli zaledwie 1 bramkę i, co warto odnotować, stracili aż 9 - najwięcej spośród ekip grających na boiskach w Polsce i na Ukrainie. Raczej bez niespodzianek w tej grupie, Hiszpanie, którzy nie błysnęli, ale zgodnie z planem wychodzą z pierwszego miejsca, mieli największy procent posiadania piłki w fazie grupowej, a w meczu z Irlandczykami wymienili największą ilość podań w historii Mistrzostw Europy – ponad 850, a we wszystkich meczach grupowych ponad 2400. Włosi także wydają się mocni, co udowodnili przede wszystkim meczem nr 1 z obrońcą tytułu, a trzon drużyny oparty na zawodnikach turyńskiego Juventusu nadal w wysokiej formie. Z bardzo dobrej strony pokazali się Chorwaci. Jak przystało na Bałkan, waleczni i nieustępliwi. Grali bardzo ładną piłkę, a przy odrobinie szczęścia mogli awansować dalej. O Irlandii raczej nie można wiele więcej powiedzieć.

GRUPA D


  Ostatnia z grup, rozgrywała swoje mecze na terenie Ukrainy na ultranowoczesnym stadionie w Doniecku (trzy mecze) i w stołecznym Kijowie (trzy mecze). W tej grupie zmierzyły się Ukraina (losowana z pierwszego koszyka jako współgospodarz turnieju), Anglia (drugi koszyk), Szwecja (trzeci koszyk), Francja (czwarty koszyk). W 6 meczach padło 15 bramek, co daje średnią 2,5 gola na spotkanie. Trzech zawodników zaliczyło po 2 trafienia. Pierwsze miejsce w grupie zajęła Anglia. Reprezentanci „lwów Albionu” zgromadzili 7 punktów (dwa zwycięstwa i remis), zdobywając 5 bramek. Tuż za nimi uplasowali się z dorobkiem 4 punktów Francuzi, którzy kolejno zremisowali, wygrali i przegrali swoje mecze, gromadząc 3 bramki. Na trzecim miejscu znalazła się Ukraina – współgospodarz turnieju. Ukraińcy, podobnie jak Polacy, mieli swoje okazje, aby wyjść z grupy, ale tego nie wykorzystali. Wygrali jeden mecz, dwa następne przegrywając i skończyli Mistrzostwa z dorobkiem 3 punktów oraz 2 bramkami na koncie. Ostatnia w grupie była Szwecja, mimo to, że dorobek punktowy mieli identyczny jak Ukraina, ale przegrali bezpośrednie starcie. Strzelili natomiast więcej bramek – 5. W tej grupie znów bez większych sensacji awansowali faworyci. Anglia, która ma jeden z najsilniejszych składów od dawna, paradoksalnie nie jest faworytem do końcowego triumfu, rozpędza się z meczu na mecz i będzie groźna w ćwierćfinale. Francuzi odbudowali się w bardzo dobrym stylu i dobrze grając, będą groźni dla każdego. Ukraina, mimo wielkich ambicji i bardzo ciekawych meczów (szczególnie ten ostatni z Anglią), nie zdołała awansować z grupy. Jeżeli chodzi o Szwecję, to nasuwa się tylko jedna konkluzja – sam Zlatan awansu nie da.

       Dotychczas we wszystkich spotkaniach strzelono 60 bramek, co daje bardzo dobrą średnią – 2,5 bramki na mecz. W każdym z meczów padała bramka, takiego wyniku nie było od Mistrzostw Europy w 1988 roku. Na razie ex aequo królami strzelców są Ałan Dzagojew, Mario Gomez i Mario Mandżukić, którzy zdobyli po 3 bramki, jednak dalej w turnieju gra jedynie reprezentant Niemiec – Gomez.

Pary ćwierćfinałowe:


Czechy – Portugalia,
Niemcy – Grecja,
Hiszpania – Francja,
Anglia - Włochy

Wyświetlenia: 2812
Proponowane artykuły