Wolne-dziennikarstwo.pl - Jestem chamem?
wolne dziennikarstwo


     Pierwszy raz, gdy fala oburzenia po audycji w radio ESKA rozlała się po medialnych ulicach kraju nad Wisłą, pomyślałem sobie: "No to chłopaki przegięli". Czytając cytaty z ich programu dostrzegłem, że osiągnęli faktyczne humorystyczne zero. Chwilę później postanowiłem nie zdawać się na owczy pęd nienawiści i nie pluć jadem linczu na lewo i prawo. Postanowiłem sam ZOBACZYĆ, POSŁUCHAĆ, ZROZUMIEĆ (to ciężkie, bo trzeba poświęcić nieco czasu).

Z przykrością muszę stwierdzić, że już za pierwszym razem zrozumiałem konwencję - to znaczy, że jestem chamem? Zrozumiałem, że Martenka i Misiura znowu obnażają swoją polaczkowość. Tak, proszę Państwa - wbrew pozorom to był SKECZ!

"Kiedy w Programie 2 TVP, w kabarecie nadawanym w godzinach największej oglądalności, pada żart – „W Afryce upadł rząd. Co się stało? Gałąź się złamała” – sala ryczy ze śmiechu. Nikt nie dzwoni na policję, by aresztować rasistów. Działa konwencja." - Kuba Wojewódzki - Polityka

 Nie rozumiem tej fali oburzenia i przekrzykiwania się, kto pierwszy zdzieli kamieniem Wojewódzkiego (z Figurskim na czele) w łeb. Już od czasów "Mamy Madzi z Sosnowca", dopalaczy i innych bzdur, ładuje się nam do głowy tematy zastępcze, które prze dwa miesiące widnieją na pierwszych stronach gazet, a które następnie milkną na zawsze. O królu dopalaczy nie wiemy nic - mimo, że znaliśmy wszystkie szczegóły o nim (łącznie z numerem buta), Mama Madzi podobno tańczyła w krakowskim klubie na rurze - teraz cisza. Euro wypaliło. Stanęliśmy na wysokości zadania - więc na coś trzeba narzekać. Przez całe mistrzostwa szukaliśmy tematu zastępczego, bójki, zamieszek - i nic nie znaleźliśmy. Może nie do końca jesteśmy krajem chamów i ignorantów.

Fot. JERZY DUDEK - REUTERS

Niestety: MISJI DO GARNKA NIE WŁOŻYSZ! 

Jak komentuje jeden z internautów - "Ciekawi mnie jedno: czy gdyby nie EURO , ktoś by zauważył ten dowciap ?????"

Wyjaśnię może, czym jest satyra ( jak pomaga nam ciocia Wikipedia): 

Satyra – gatunek literacki lub publicystyczny, łączący w sobie epikę i lirykę (także inne formy wypowiedzi) wywodzący się ze starożytności, ośmiesza i piętnuje ukazywane w niej zjawiska, obyczaje, politykę, stosunki społeczne. Prezentuje świat poprzez komiczne wyolbrzymienie, ale nie proponuje żadnych rozwiązań pozytywnych. Cechą charakterystyczną satyry jest karykaturalne ukazanie postaci. Istotą satyry jest krytyczna postawa autora wobec rzeczywistości, ukazywanie jej w krzywym zwierciadle.

Czy w tej definicji jest coś niejasnego ?


Poranny W-F -  Telefon do fachowca - 77057 wyświetleń

Mam dziwne wrażenie, że program „Poranny W-F” zebrał dość pokaźne grono fanów. Proszę więc mi nie mówić, że zawsze był postrzegany jako prostacki i chamski. Po prostu zmienił się trend. Jak wiecie, ludzie lubią trendy. Więc chowamy hipokryzję w kieszeń i kamieniem w łeb chamowi i ignorantowi z ksenofobicznymi zapędami.

 
Poranny W-F - Człowiek - Drzewo - 247680 wyświetleń

Muszę zbić z pantałyku wszystkich tych, którzy audycję „Poranny W-F” brali za rodzaj publicystyki, audycji tematycznej czy (broń Boże) informacyjnej. Był to program rozrywkowy, to fakt. Lecz nie wyciąga to go spod praw konstytucyjnych. Program, o którym mówi oburzony Redaktor Machała, to nic innego, jak właśnie rodzaj przekazu, który dotyczy naszego społeczeństwa. Nauczyciele sucho nauczają, politycy mówią naokoło, a satyrycy żartem uderzają w najczulszy punkt. Wolność słowa to nie tylko informacje, czy szeroko rozumiane dziennikarstwo - to także dobrze rozwinięta rozrywka w postaci skeczów, żartów i karykatur - nawet tych niskich lotów.

 
Poranny W-F - Człowiek prenatalny - 276506 - wyświetleń 

"Pierwsza rzecz: te teksty zostały wyjęte z pewnego kontekstu. Cały ten skecz zaczynał się od słów: Proszę państwa, wczoraj Ukraina zwyciężyła Szwecję, jak oni mogli?! Ukraińcy, jak mogliście nam to zrobić, przecież razem współorganizujemy Euro 2012, nie macie Boga w sercu, nie jesteście prawdziwym bratnim narodem! Przecież – na to odpowiada Kuba – Jezus jest po naszej stronie. Mówię: tak, przecież jesteśmy ludem maryjnym i wszystkie psy przeżyły u nas Euro 2012! I potem dopiero następuje ten głośny dialog. Czyli robimy pewien wstęp, który sugeruje, że poruszamy się w oparach bardzo poważnego absurdu, satyry. Dajemy do zrozumienia, że po raz kolejny „włączamy” nasze postaci, pan Martenka i Misiura, czy pan Torba i WarzyDRAG, różne przyjmujemy „nazwiska” antenowe. " - Michał Figurski - Wprost

 Zdziwiło mnie, że wśród szanowanych przeze mnie dziennikarzy i publicystów, słychać tyle goryczy bez próby zrozumienia, że "miała to być groteska". Już nie mówiąc o tym,że na portalu, który był inspiracją dla naszego, nie potrafiłem znaleźć (poza komentarzami) przychylnych słów o programie, lub chociaż próby zrozumienia intencji, czy jakiejś głębszej refleksji.

"O wiele łatwiej wyhaczyć cherlawego okularnika z TVN z niewyparzoną gębą niż napakowanego kibola ze stadionu z transparentem „Śmierć garbatym nosom”. Łatwizna. Bo połajanie nas automatycznie pasuje wielu publicystów na niepokalanych rycerzy zasad. Bo brak próby chociaż minimalnego wycieniowania naszych „rasistowskich intencji” nie pasuje do ich masowego gromkiego oburzenia." – Kuba Wojewódzki - Polityka

Dziwne, że słowa krytyki nie są ciskane tak mocno ze strony publiki, co zza kurtyny. Głównie ze strony ludzi, którzy wiedzą, że Wojewódzki to nie błazen. To gość, którzy doskonale wie, że każdy geniusz może zostać błaznem - nigdy odwrotnie.

"Rozumiem też, że Twoja audycja nie miałaby sensu, gdybyś czasem nie pojechał po bandzie. Grzecznych miernot jest bez liku, Wojewódzki jest jeden." -Tomasz Lis

" A teraz do obu „mistrzów” wysublimowanego poczucia humoru rodem z szatni i porannego żartu mam tylko jedna prośbę – nie próbujcie do tego prostactwa, które prezentujecie dorabiać ideologii." - Ks. Kazimierz Sowa

"Okazuje się, że dla wielu wolność słowa oznacza zupełny brak granic w wyrażaniu własnych (red. „?”) sądów i przekonań. I nie ma znaczenia, czy wywołują one poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, czy sprawiają komuś przykrość. " - Józef Przemieniecki

"Szkoda, że Kuba nic nie rozumie, bo Figurski nigdy niczego nie rozumiał" - Monika Olejnik

Zero próby odniesienia się do "konwencji", na którą się powołują. Ślepe przekonanie, że prawda jest tylko jedna pokazuje tylko to, że widocznie poza cytatami na portalach, w gazetach i wyciętymi z kontekstu fragmentami na YouTube, nie zadali sobie trudu sięgnięcia do źródła.

"Nagle ktoś uznał, że dopóki ironizowaliśmy na temat PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego, gejów, ojca Rydzyka, Baracka Obamy czy nawet Jezusa, to nic się nie stało, ale temat Euro i ukraińskich kobiet już nie podlega sarkastycznym uwagom. Nie ma tu miejsca na określenie konwencji. To jest dopiero absurdalne i niebezpieczne." - Michał Figurski - Gazeta Wyborcza

Hipokryzja pełną gębą - czym różnią się żarty o Ukrainie od całej masy żartów o martwych płodach, niemowlakach i nekrofilach - których cała masa, a które są tak popularne?. Są niesmaczne, ale wielu śmieszą - właśnie dlatego. To właśnie czarny humor. Nie czyni to wcale z autora zbrodniarza i dzieciobójcy - to właśnie nazywa się konwencja. 

"Naszą konwencją w programie „Poranny WF” w radiu Eska Rocka jest absurd. Komentowanie świata poprzez groteskę, wyolbrzymianie, karykaturyzowanie, walkę z lenistwem pojęciowym i stereotypem. Krzywe zwierciadło, w którym odbijają się także nasze narodowe wady, przywary czy śmiesznostki." - Kuba Wojewódzki - Polityka

Wolność słowa jest, proszę Państwa, zagrożona - wiecie dlaczego? Bo Kuźniar dwa razy się zastanawia, nim coś powie głośno, Hołdys już ma dość mówienia, a każdy kto głośno wyraża poglądy sprzeczne z tzn. "głównym nurtem" - wyśmiewany jest za teorie spiskowe, albo pomawiany o sympatię z PiSem. Figurski, który (będąc wewnątrz ponad 4 lata i znając struktury) mówi głośno, że Eska ma w głębokim poważaniu wolność słowa, oraz obronę swoich podopiecznych i skupia się na kasie - jest sprowadzany do roli błazna, który, jako prowadzący "program rozrywkowy", nie ma prawa powoływać się na podstawowe prawa konstytucyjne. 

 Nie po to urośliśmy w siłę po Watergate; nie po to nazwano nas czwartą władzą i liczono się z naszą siłą; nie po to wystawiamy (nie raz) na szwank nasze dobre imię i personalnie narażamy się prywatnym, bądź publicznym placówkom, by teraz bać się coś powiedzieć. Bo od poziomu strachu zależy to, czy zabieramy się za trudniejsze, bardziej ryzykowne tematy. Im więcej osób sobie odpuści, tym więcej dowiemy się o nowo zasadzonym drzewku owocowym w centrum miasta, czy o samopoczuciu goryli w miejskim zoo - a mniej o przekrętach wokół zagospodarowania zieleni, czy o zaniedbaniach owego zwierzyńca.

Nie po to studiowaliśmy dziennikarstwo (nie tylko na „akademicko”, ale także życiowo) by teraz dać sobie zamknąć gęby. Krytyka jest podstawową cechą państw demokratycznych, a piastujący najwyższe stanowiska zawsze muszą się z nią liczyć. Martwi mnie to, bo satyra zawsze mogła pozwolić sobie na więcej. Pamiętajcie, po satyrykach dziennikarze mogą być następni.

Wyświetlenia: 2333
Proponowane artykuły