Wolne-dziennikarstwo.pl - Praktyki TVN24. Lekcja 2: BĄDŹ SOBĄ
wolne dziennikarstwo


Prolog:

Niestety, to nie są "Pamiętniki z wakacji". Nie stać nas na "mięsnego jeża", nie zdradzamy się wzajemnie, nie zakochujemy się, nie balujemy w egzotycznych knajpach i nie robimy z siebie idiotów przed kamerami. Przynajmniej się staramy. A akcja toczy się w Krakowie. Nie w Warszawie.

Tekst:

Opóźniałam napisanie tego tekstu ile się dało. Bo z czego ja mam zdać relację? Z siedzenia na krześle? Nie jest tak, że dzień w dzień nic nie robimy. Najczęściej uda się załapać jakiś wyjazd na setkę, sondę, cokolwiek. Jednak do tego czasu COŚ NALEŻY ROBIĆ. Warszawa jakoś nie widzi w nas cudownego źródła informacji, nie mamy też własnego programu "from Cracov", dlatego posłusznie czekamy na zlecenia.

Skoro przejrzałam wszelkie możliwe portale, nadgoniłam czytanie artykułów, nie pozostało mi nic innego jak gapienie się. Czynność bardzo irytująca dla obiektu oglądanego; często przypisana starszym obywatelkom i obywatelom, którym skończyła się emisja entego odcinka serialu. Jak się okazuje, nie trzeba zrobić sondy nie z tej Ziemi, żeby znaleźć się w placówce jednej z najbardziej znanych redakcji. Moja współpraktykantka zapada wszystkim w pamięć swoją pozytywnym nastawieniem i otwartością, swobodnym wyrażaniem myśli. Mój współlokator wybija się pracowitością, inteligencją i zaradnością. Redakcyjnych kolegów charakteryzuje niewybredne poczucie humoru, wyluzowanie i rozmowność (żeby nie napisać gadatliwość). Redakcyjna koleżanka (już wspominana w komentarzach pod poprzednią relacją) wybija się urodą… Można tak w nieskończoność.

Pewien redaktor-wykładowca stwierdził, że dziennikarz nie może mieć rodziny, bo to się zwyczajnie nie sprawdza. Ja zapraszam do Krakowa: po redakcji biegają/są noszone miniaturki przyszłych naczelnych, słychać rozmowy o nosidełkach i zabawkach, planowane są rodzinne wakacje. Kolejny mit obalony, uff…

Idąc na praktyki, chcemy wypaść jak najlepiej - normalne. Zaczynamy się starać, tak bardzo starać, że przerysowujemy samych siebie. Próbowałam podkraść trochę rozmowności, samozaparcia, otwartości, urody, ciętego dowcipu. Klapa. Sztuczna osoba będzie sztucznym dziennikarzem. Sztuczny dziennikarz zrobi sztuczny materiał. Sztuczny materiał faktycznie może zostać zaakceptowany przez producenta "Pamiętników z wakacji" lub "Trudnych spraw". Tyle w temacie.


Epilog:

Ostatnio tramwaje mają tendencję do uciekania mi sprzed nosa. Dobrze, że są jeszcze autobusy. Może do celu po prostu dojadę innym środkiem transportu niż zakładałam wcześniej. Skoro nie otwartość, to może pracowitość. Jeśli nie wyluzowanie, to może przyjemna barwa głosu, itd.

P.S. "Reporter zajął się tematem o 12 bo dokładnie o tej godzinie dostał pozwolenie na realizację tematu. Też chciałby wcześniej reporter" - bezcenny mail ze zleceniem z Warszawy.

Wyświetlenia: 1725
Proponowane artykuły