Wolne-dziennikarstwo.pl - Ja też chciałbym przeprosić Grażynę Żarko
wolne dziennikarstwo


Chciałbym przeprosić Panią, Pani Grażyno. Przeprosić za to, że w ogóle Pani nie oglądałem. Wiadomość o Pani fenomenie dotarła do mnie za późno. Może ze względu na to, że zawrotna "kariera" zmusiła Pani ojców chrzestnych do przerwania projektu, może dlatego, że jestem zapracowany, a może dlatego, że po prostu mam gdzieś tego typu prowokacje na YouTube.

 Nie oglądałem Gracjana, nie wiem kim jest Kamil Scheicht, ani czym "nie jest kryty" Krytyk.

 Niestety, nie nudzi mi się na tyle, by przeglądać sieć w poszukiwaniu ludzi, z którymi się nie zgadzam i całymi godzinami podważać ich zdanie. Niestety tak teraz to działa. Wygłaszam kontrowersyjne poglądy, oglądalność rośnie, ludzie się napędzają - a hajs się musi zgadzać.

 

Na YT (głównie w komentarzach) rządzą dzieciaki lub niedowartościowani troglodyci z cyklu tych, którzy machają w kamerę gdy widzą, że dziennikarka robi live na rynku.

 Projekt, podobnie jak wcześniejszy o Barbarze Kwarc, odniósł internetowy sukces. Wiedzieli, że wypowiedziana głośno wiązanka w ustach starszej osoby nabija miliony na YouTube. Twórcy dobrze znają zasady, na których oparte jest społeczeństwo w Internecie. Przewidzieli, że gdy wpuści się taką osobę do sieci - lawina niewyżytych i nudzących się podczas wakacji internetowych bywalców, uderzy jak Hanka w kartony.

Fakt, ale to tak jakbym z szalikiem Legii biegał po krakowskim rynku, a potem mówił, że chciałem ujawnić chamstwo i brutalność (pseudo)kibiców.

 Swoją drogą, jestem ciekaw jak my - studenci zareagowalibyśmy na dziennikarza, który ciągle atakowałby inicjatywy studenckie, z naszego święta robił sodomę i gomorę, a funkcjonowanie naszego studenckiego przybytku sprowadzałby do miana rynsztoku?

 Wróćmy jednak do prowokacji. Wystarczy zobaczyć planowanie tej akcji."Musi trafiać w stereotypy" - mówi jeden z autorów. Z całym szacunkiem dla użytkowników YouTuba - jest mało vlogów, które są wartościowe i na poziomie - większość wpisów, filmików jak i komentarzy, to zwykłe pomyje i to te z samego skraju zatkanej kratki ściekowej. Było wiadome jak to się skończy. Nie było tylko wiadomo, kiedy.

 To tak jakby za 3 lata, po wygranych przez Palikota wyborach prezydenckich, zwołać konferencję prasową i powiedzieć - To był tylko eksperyment PRowy z inicjatywy PO. Chcieliśmy stworzyć polityka, który lawirując jak chorągiew i wygłaszając populistyczne herezję zasiadłby w Belwederze. Przejmujemy władzę. Teraz niech rozpocznie się dyskusja na temat etyki w polityce.

 Cieszę się, że ten projekt wywołał takie poruszenie. Zauważcie jednak zwiększenie poziomu merytorycznej dyskusji po wprowadzeniu opcji "komentuj przez konto na Facebooku". Wiele portali, cieniących sobie ten poziom już przerzuciła się na ten system. Słusznie, bo po Internecie "starej generacji" nadal wala się gnój i to ten z najciemniejszej obory.

 Nie ma jednak co ukrywać - dla niektórych portali danie takiej możliwości wyładowania frustracji to żyła złota przewyższająca grę w totolotka.

Zostaje zadać pytanie. Uzależnić się od Facebooka i zmniejszyć agorę społecznej frustracji, czy pozostać przy starej wersji, wsiąść do cyrkowego koszyka wiszącego nad basenem z wodą i dać możliwość wystrzelania się wszystkim, którzy dzisiaj wstali lewą nogą?

Wyświetlenia: 3695
Proponowane artykuły