Wolne-dziennikarstwo.pl - Jak miało być...
wolne dziennikarstwo


 

Igrzyska Olimpijskie dopiero co się skończyły, ale warto już czynić podsumowania. Zapowiedzi było wiele, część zawodników głosiła, że jedzie po złoto (tudzież po pewny medal), inni co bardziej wstrzemięźliwi zapewniali, że jadą walczyć i zaprezentować się jak najlepiej, niektórzy nie mówili nic, może i dobrze. Nadzieje rozbudzili choćby siatkarze zwycięstwem w Lidze Światowej czy Agnieszka Radwańska, która awansowała do finału Wimbledonu. Z pewniaków jadących na imprezę prawie nikt nie sięgnął po złoto czy chociażby medal. Przenieśmy się teraz w przeszłość i przypomnijmy sobie, kto przed Igrzyskami typowany był przez ekspertów i media do zdobycia krążka w Londynie. Jak miało być...

 Agnieszka Radwańska

Wiceliderka światowego rankingu tenisistek, finalistka tegorocznego Wimbledonu. W tym sezonie zwyciężyła również trzy turnieje WTA, odpowiednio w: Dubaju, Miami i Brukseli. Nadzieje były ogromne, może odrobinę na wyrost, ale wydawało się, że mimo stosunkowo młodego wieku jest już zawodniczką doświadczoną i ułożoną. Okazało się jednak, że jest inaczej. Agnieszka odpadła w pierwszej rundzie turnieju singlowego, w drugiej rundzie debla w parze z siostrą Urszulą i pierwszej rundzie miksta w parze z Marcinem Matkowskim. Wszystkie spotkania zagrała bez zaangażowania i woli walki, z jednej strony jakby była pewna zwycięstwa, a z drugiej jakby nie dojrzała jeszcze do turnieju tej rangi. Sama twierdzi, że „Igrzyska nie elektryzują tenisistów tak bardzo jak innych sportowców”. Mimo to, w czołowej czwórce zarówno turnieju żeńskiego, jak i męskiego znaleźli się murowani faworyci. Nie wiadomo, czy to „klątwa chorążego”, czy za mało płacą.

Drużyna siatkarzy

Przed Igrzyskami blady strach padał na rywali, którzy musieli mierzyć się z naszymi siatkarzami. Często porównywani do drużyny Huberta Jerzego Wagnera, murowani faworyci do złotego medalu, a przynajmniej do jakiegokolwiek, każda pozycja poniżej podium przyjęta byłaby jako porażka. Skromności nie próbowali udawać również sami zawodnicy: Bartosz Kurek zapowiadał „coś wielkiego”, a już w trakcie trwania turnieju olimpijskiego raczył swoich fanów (prawie) codziennymi wpisami na Facebooku. Ja również dałem się ponieść temu hurraoptymizmowi i wieszczyłem medal. Niestety siatkarze rozczarowali, gra nie układała się po ich myśli, a forma sprzed miesiąca została gdzieś zatracona. Przede wszystkim szansa została zaprzepaszczona w meczu z Australią, którego taka drużyna nie powinna przegrać, chociaż patrząc obiektywnie, medal nie był w zasięgu. Co ciekawe, gdy nasi wygrywali Ligę Światową, to odpowiednio: Rosjanie dopiero budowali formę i nie awansowali nawet do final six, Brazylijczycy w szóstce byli, ale już do półfinałów nie awansowali, Włosi, podobnie do Rosjan, do turnieju finałowego nie awansowali, a Bułgarzy w final six grali wyłącznie dzięki przywilejowi gospodarzy. Wszystkie te ekipy szczyt formy przygotowały na Igrzyska. W naszej drużynie forma przyszła zbyt szybko, a i głowa zbyt chłodna chyba nie była. Świadczyć o tym może chociażby egoistyczna wypowiedź wspomnianego już Bartka Kurka: „Proszę, aby nie zapominać, że porażka z Rosją to przede wszystkim nasz dramat - siatkarzy, a nie kibiców czy dziennikarzy”. No cóż, skoro tak twierdzi.

Marcin Dołęga

Trzykrotny mistrz świata, mistrz europy, czwarty zawodnik poprzednich Igrzysk Olimpijskich, wielokrotny rekordzista świata. Polski sztangista, wchodząc na pomost w Londynie, był pewniakiem do złotego medalu. Podczas rwania zaczął od 190 kilogramów i niestety na tym ciężarze skończył. Nie udało mu się zaliczyć żadnej z trzech prób, przez co nie został sklasyfikowany. Trzy razy przeważyła go sztanga z ciężarem, który zwykle nie powodował u niego większego problemu. Tego, co się stało nie potrafi wyjaśnić nawet sam zainteresowany. To po prostu nie powinno się wydarzyć, powinien to mistrzostwo zdobyć w cuglach.

Wioślarska czwórka podwójna (Korol, Kolbowicz Wasielewski, Jeliński)

Terminatorzy i dominatorzy, jak nazywa ich Dariusz Szpakowski. Obrońcy tytułu z Pekinu, wielokrotni mistrzowie świata, wielokrotni triumfatorzy pucharu świata. Jechali do Londynu może nie tak silni jak zwykle, bo wspólnie ostatnimi czasy trenowali rzadko, ale medal mieli zdobyć. Zgubił ich bieg półfinałowy, i mimo tego, że do finału awansowali, to czas uzyskali najgorszy z wszystkich sześciu osad. Nie byłoby w tym nic strasznego, bo wszyscy w finale mają takie same szanse, ale pech chciał, że przed wyścigiem zaczął wiać dosyć silny wiatr, a tory finaliści wybierali w kolejności według czasów z jakimi awansowali. Tak się więc stało, że naszej osadzie przypadł tor najbardziej oddalony od trybun, a co za tym idzie – najbardziej narażony na podmuchy wiatru. Pierwsze dwa miejsca zajęły osady startujące najbliżej trybun, nasi natomiast zajęli ostatnie w finale – 6 miejsce. Nie dopisało szczęście, ale forma również nie była chyba idealna. Szkoda, bo mogą to być ostatnie Igrzyska wiekowych już Marka Kolbowicza i Adama Korola.

Marta Walczykiewicz

Polska kajakarka wymieniana była przez „USA Today” jako kandydatka do złota w konkurencji indywidualnej. Jest m.in. trzykrotną wicemistrzynią świata. Występowała też ze swoimi koleżankami w kajakach czwórkach na 500 m. W żadnej z tych konkurencji nie zdobyła jednak medalu. Najbliżej było w K4, gdzie Polska osada przegrała brąz z Białorusinkami o zaledwie 0,207 sekundy, w konkurencji indywidualnej na 200 m zajęła 5 pozycję. Była to porażka, a Walczykiewicz po wyścigu ze łzami w oczach przepraszała wszystkich których zawiodła.

Mateusz Kusznierewicz, Dominik Życki

Żeglarscy mistrzowie Europy w klasie Star i mistrzowie świata sprzed 4 lat jechali do Londynu jako faworyci. Mateusz Kusznierewicz po tym jak zdobył wszystko co się dało w klasie Finn (na czele z mistrzostwem olimpijskim w Atlancie i dwoma mistrzostwami świata), postanowił poszukać wrażeń w najbardziej prestiżowej i najtrudniejszej klasie Star. W parze z Dominikiem Życkim wychodziło im to całkiem dobrze, czego dowodem są wyżej wymienione tytuły. Jednak zdecydowanie nie były to Igrzyska tych żeglarzy - od pierwszych wyścigów coś nie działało, a do czołówki nie zbliżyli się ani na moment. Zmagania zakończyli na dalekim 8 miejscu.

Lekkoatleci

Cztery lata temu w Pekinie polscy lekkoatleci przywieźli do kraju dwa medale: Tomasz Majewski sięgnął po złoto, a Piotr Małachowski po srebro. W tym roku podobnie: ponowne złoto Majewskiego, a srebro tym razem zgarnęła Anita Włodarczyk. Szans jednak było więcej. Żaneta Glanc to obecnie najlepsza polska dyskobolka - w zeszłorocznych Mistrzostwach Świata zajęła 4 miejsce, a w tym samym roku sięgnęła po złoto na Uniwersjadzie. Swój rekord życiowy osiągnęła 19 maja tego roku w Londynie, jednak nie awansowała do finału. Piotr Małachowski marzył o powtórzeniu wyniku z Igrzysk w Pekinie, co nie było bezpodstawne, bo w tym roku dyskiem rzucił 68,94 m. Na marzeniach się jednak skończyło - ostatecznie zajął 5 miejsce, a wynik osiągnięty 21 maja w Halle dałby mu złoty medal. W rzucie młotem mężczyzn Polskę reprezentowało dwóch zawodników: Paweł Fajdek i Szymon Ziółkowski. Ten pierwszy jest młodym obiecującym talentem, który osiągnął już sporo w zawodach juniorskich, jednak chyba nie dorósł jeszcze do Igrzysk. Pokazał się ze słabej strony, nie awansując nawet do finału. Drugi to doświadczony i utytułowany zawodnik, który chyba jest już zbyt wiekowy na sukces. W Londynie skończył zawody na 7 pozycji. Wiadomo, że w biegach na średnich dystansach dominują zawodnicy z Kenii i Etiopii, ale my też mieliśmy swoich faworytów. Mowa o Adamie Kszczocie i Marcinie Lewandowskim. Pierwszy jest halowym mistrzem Europy i brązowym medalistą halowych mistrzostw świata, drugi natomiast ma srebro halowych mistrzostw Europy i jest mistrzem Europy na stadionie. Wszystko wskazywało na to, że w Londynie powalczą. Niestety żaden z nich nie awansował do finału biegu na 800 metrów. Nie popisali się też tyczkarze i tyczkarki. Kontuzjowany mistrz świata Paweł Wojciechowski nie awansował do finału, Łukasz Michalski w finale był 9, a u kobiet Anna Rogowska nie zaliczyła ani jednej próby, mimo że pierwszą wysokość zawieszoną miała na śmiesznej wysokości 4,45 m. Można jeszcze wspomnieć o płotkarzu Arturze Nodze, który doznał kontuzji w biegu półfinałowym. Jeżeli chodzi jeszcze o biegi, to w sztafetach brakowało bardzo mało do finałów, kobiety w biegu 4x100 metrów były 9, a w biegu 4x400 12, natomiast mężczyźni w obu tych konkurencjach uplasowali się na 9 pozycji (do finału awansuje 8 ekip).

Pływacy

Polskie pływactwo od kilku lat chyli się ku upadkowi, oprócz kilku perełek, które swoje umiejętności zawdzięczają głównie talentowi i walce z przeciwnościami. System szkoleniowy w kraju jest fatalny. Największe sukcesy polscy pływacy odnosili w latach 2002 - 2008, kiedy to Otylia Jędrzejczak i spółka zdobyli 26 medali Mistrzostw Świata i Europy. Potem nastąpiły zgrzyty w związku i całym pływackim środowisku, a ponadto starzy odchodzą, a ciężko znaleźć godnych zastępców. Od poprzednich Igrzysk nasi zawodnicy zdobyli zaledwie jeden medal Mistrzostw Europy i dwa medale Mistrzostw Świata. W Londynie ponownie miała miejsce katastrofa - Otylia Jędrzejczak w bardzo słabym stylu (raczej ostatecznie) zakończyła sportową karierę, a nadzieje medalowe w postaci Pawła Korzeniowskiego, Radosława Kawęckiego i Konrada Czerniaka, nie miały pokrycia w rzeczywistości. Korzeniowski na swoim koronnym dystansie 200 m stylem motylkowym w finale zajął 7 miejsce. Na 200 m stylem grzbietowym nie najgorzej poradził sobie Kawęcki, który ostatecznie zajął 4 miejsce. Natomiast Czerniak, startujący w dwóch konkurencjach, odpowiednio: na 100 m stylem dowolnym nie awansował do finału, a na 100 m stylem motylkowym zajął ostatnie w finale, ósme miejsce. Można jeszcze wspomnieć o Mateuszu Sawrymowiczu, który w finale na 1500 m stylem dowolnym uplasował się na 7 pozycji.

Szermierka

Polskie zawodniczki na czele z Sylwią Gruchałą w Londynie kompletnie się skompromitowały. Indywidualnie najdalej doszła Aleksandra Socha do... 1/8 finału. U mężczyzn jeszcze gorzej, bowiem na Igrzyskach wystąpiło tylko dwóch Polaków, a wyników żal nawet przytaczać. Honor uratowała drużyna florecistek, które zajęły 5 miejsce.

To tyle jeżeli chodzi o porażki, a w następnym odcinku o tym, co dobrego wydarzyło się podczas Igrzysk.

 

Wyświetlenia: 3461
Proponowane artykuły

Ugrzęźli w trawie

Kornel Radecki

Polscy tenisiści nie jechali na Igrzyska z jakimiś wygórowanymi celami, chcieli zająć solidne miejsca, a kibice wymagali od nich jedynie walki i zaangażowania. Oczywistym jest też, że w