Wolne-dziennikarstwo.pl - PlusLiga na finiszu
wolne dziennikarstwo


Za oknami coraz jaśniej, coraz cieplej, nieubłaganie, a może i ubłaganie nadchodzi wiosna. Naturalną więc koleją rzeczy, wszelkie inicjatywy sportowe przenoszą się spod dachu na świeże powietrze. W każdej siatkarskiej lidze na świecie rozgrywki krajowe wchodzą więc w decydujący etap. Podobnie dzieje się w naszej rodzimej PlusLidze, jednej z trzech, obok włoskiej i rosyjskiej, najlepszych lig w europie (swoją droga, na świecie dorównać im może chyba jedynie brazylijska).

Faza zasadnicza obfitująca w niezwykle ciekawe 18 kolejek spotkań trwała od 30 września 2011 roku, a zakończyła się 7 marca bieżącego roku. Następnie mieliśmy do czynienia z fazą play-off i tak dotarliśmy do chwili obecnej gdzie z niecierpliwością cała siatkarska Polska czeka na mecze finałowe, w których to zmierzy się obrońca tytułu Mistrza Polski  Skra Bełchatów z Resovią Rzeszów. Rywalizacja rozpocznie się 17 kwietnia w Bełchatowie, a mistrzem Polski zostanie ekipa, która wygra trzy spotkania.

Drużyna z Bełchatowa, nieprzerwanie od siedmiu lat dzierży tytuł Mistrza Polski i pewnie kroczy po ósmą koronę. Najpierw w fazie zasadniczej przegrali tylko dwa mecze i zajęli pierwsze miejsce w tabeli. W pierwszej rundzie play-off, trafili na najniżej rozstawioną warszawską politechnikę, z którą w poprzedniej fazie mieli spore problemy i toczyli zacięte i wyrównane pojedynki. Tutaj jednak zmotywowana Skra nie dała najmniejszych szans rywalowi i po gładko wygranych trzech spotkaniach, awansowała do półfinału. W tej rundzie miało być jednak już zdecydowanie trudniej i rzeczywiście tak było. Rywalem był Jastrzębski Węgiel, piąty po fazie zasadniczej. Bardzo trudne warunki mistrzom Polski postawił już w pierwszym meczu na ich własnym parkiecie i tylko przez brak konsekwencji oraz duże doświadczenie Skry, to właśnie gospodarze cieszyli się z wygranej. W drugim spotkaniu Jastrzębianie już nie podjęli walki, podłamani po porażce w poprzednim meczu, zostali zdemolowani przez Skrę i w rywalizacji do trzech zwycięstw, zgodnie z planem 2:0 prowadzili obrońcy tytułu. Cała zabawa przeniosła się więc na Górny Śląsk, tam powtórzył się scenariusz z pierwszej konfrontacji i po tie-breaku ponownie lepsi okazali się Bełchatowianie. Dzięki temu już po trzech spotkaniach mogli cieszyć się z awansu do finału. Teraz już tylko jedna ekipa może stanąć im na drodze do kolejnego, już ósmego z rzędu tytułu Mistrza Polski, a mianowicie Rzeszowska Resovia.

Pretendent do tytułu, który największe swe triumfy odnosił w latach 70. ponownie chce wrócić na szczyt, co może uczynić detronizując Bełchatowską Skrę. W fazie zasadniczej oba kluby toczyły wyrównaną rywalizację i podzieliły się wygranymi, w pierwszym meczu górą była Resovia, która po kapitalnym widowisku wygrała 3:2, by w kolejnym przegrać w Bełchatowie 0:3. Fazę zasadniczą klub z Podkarpacia zakończył na miejscu 3, plasując się jedno oczko za Kędzierzyńską Zaksą i to właśnie z tym zespołem miał walczyć w meczach półfinałowych. Zanim jednak to nastąpiło, w pierwszej rundzie play-off w trzech meczach Sovia odprawiła Tytana AZS Częstochowę, w każdym z trzech spotkań wygrywając stosunkiem 3:1. Przyszedł czas na półfinały, które zaczęli od mocnego uderzenia, pokonując w Kędzierzynie Zaksę 3:0. W drugim spotkaniu Zaksa się podniosła, a niewiele wychodziło tego dnia Resovii i to klub z Kędzierzyna zwyciężył 3:1. Stan rywalizacji wynosił 1:1, a ekipy przeniosły się na kolejne mecze do Rzeszowa, w pierwszym zaciętym spotkaniu, gospodarze zwyciężyli 3:2. W drugim nie pozostawili już złudzeń przyjezdnym i rozbili Zaksę 3:0, która musiała odłożyć zapędy mistrzowskie o kolejny rok i skupić się na rywalizacji o 3 miejsce z Jastrzębskim Węglem. Natomiast ekipie Resovi nie pozostało nic innego jak stawić czoło hegemonowi i walczyć jak równy z równym o mistrzostwo Polski. Mecze na pewno będą niezwykle ciekawe i bardzo zacięte, pokazały to już poprzednie rundy PlusLigi, która z roku na rok rośnie w siłę, a jej poziom jest coraz bardziej wyrównany.

Jednym z przykładów tego, że liga polska staje się coraz mocniejsza i coraz bardziej konkurencyjna w Europie, jest sytuacja bez precedensu, kiedy to w tym sezonie w finałach trzech europejskich pucharów, znalazły się cztery polskie drużyny. Odpowiednio: w Lidze Mistrzów Skra Bełchatów mierzyła się z rosyjskim Zenitem Kazań, w Pucharze CEV Resovia Rzeszów grała z rosyjskim Dynamem Moskwa, a w Pucharze Challenge w bratobójczym pojedynku naprzeciw siebie stanęły ekipy Tytana AZS-u Częstochowa i AZS-u Politechniki Warszawskiej. Chciałbym zauważyć, że w żadnym z wymienionych finałów nie było ani jednej drużyny z ligi włoskiej, która uważana jest za najlepszą na świecie, również stosunek ekip rosyjskich do polskich wyniósł 1:2. Niestety w dwóch pierwszych finałach zwyciężyli Rosjanie, a jedynym polskim klubem, który w tym roku wzniósł europejskie trofeum jest Tytan AZS Częstochowa. Ostatnio polski klub siatkarski zdobył europejski trofeum 34 lat temu i był to Płomień Milowice. Myślę, że jest to dobry prognostyk przed kolejnymi sezonami, ale również dobry przykład na to, że polska liga siatkarzy, jest na prawdę jedną z najsilniejszych w Europie, a jeżeli dołożymy do tego sukcesy reprezentacyjne, to siatkówka bezapelacyjnie może zostać uznana polskim sportem narodowym.

 

Wyświetlenia: 1481
Proponowane artykuły