Wolne-dziennikarstwo.pl - Nikt nie musi spieprzać
wolne dziennikarstwo


Aborcja, eutanazja, legalizacja marihuany czy w końcu homoseksualizm. Tematy, nie tyle tabu, co przynajmniej niewygodne i kontrowersyjne, które publicysta, tudzież bloger, dla własnego świętego spokoju omija szerokim łukiem. Jednak Wolne-Dziennikarstwo to nie to tamto, stąd pojawił się tekst w pewnym sensie prohomoseksualny. Jednak chciałbym ostudzić daleko idące wolne interpretacje Pana Mateusza i zapewnić, że nikt nikomu z tego świata spieprzać nie każe.

To, co być może niewielką część społeczeństwa napawa optymizmem, mnie zwyczajnie przeraża. Niepokoi mnie fakt, iż zwolenników homoseksualizmu jest wiele więcej, niż samych zainteresowanych. No tak, w końcu kto chciałby być nietolerancyjnym homofobem? Brzmi to conajmniej niechlubnie.

Metody próby zdobycia poparcia ze strony społeczeństwa są dość banalne. Słowo klucz to tolerancja. Każdy kto nie jest z nami, jest nietolerancyjny. Samo zdefiniowanie słowa tolerancja nie jest do końca takie proste. Ponieważ w którymś momencie ona ma swoją granicę, a realnie rzecz biorąc, wyznaczamy ją najczęściej subiektywnie.

Art. 18 rozdziału I Konstytucji Rzeczpospolitej Polski stanowi Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Ten zapis nie wynika z czyjegoś “widzimisię”. Państwo gwarantuje małżeństwu pewne przywileje, rozumianemu jako związek kobiety i mężczyzny. I nie dla tego, że autor konstytucji był homofobem, a dlatego, że taka instytucja w takiej formie zwyczajnie gwarantuje byt, rozwój narodu. Mając na uwadze suche interesy państwa, gwarantuje - mówiąc wprost – podatników.

Popierając związki partnerskie, czyli także związki między osobami tej samej płci, musimy mieć na uwadze pewien związek przyczynowo-skutkowy. Nie możemy dać komuś "pół prawa". Adopcja jest konsekwencją legalnego sformalizowania związku. Nie bądźmy naiwni, nie wierzmy, że w momencie wprowadzenia związków partnerskich, środowisko homoseksualne przyjmie postawę dziękujemy, mamy co chcieliśmy, więcej nie chcemy.

Gej czy lesbijka może swobodnie funkcjonować w polskim państwie. Nie grożą im żadne represje, ewentualnie ze strony społeczeństwa. Nie popieram, ale jestem w stanie zrozumieć. Parady równości,ogólna polityka prohomoseksualna, lobbing pojawiający się w serialach czy filmach, próba wrzucenia homoseksualizmu do kanonu norm – to wszystko spotyka się ze zwyczajnym sprzeciwem. Nie jestem amerykańskim naukowcem, ale z tego co mi wiadomo, leworęczni rodzą się leworęcznymi, natomiast "kochający inaczej" już niekoniecznie.

Środowisko homoseksualne i prohomoseksualne hiperbolizują cały problem. Momentami stają się mało wiarygodni. W ostatnim czasie w USA, miały miejsce dwa incydenty, w których to gej upozorował własne pobicie, które miało być skutkiem homofobii, a lesbijka sama sobie wysyłała listy z pogróżkami, które również miały wynikać z nietolerancji wobec mniejszości homoseksualnej. Hiperbolizują, ponieważ gej może tak samo podjąć pracę, tak samo robić zakupy w sklepie, za przekroczenie prędkości zapłaci taki sam mandat jak heteroseksualista, a za jego pobicie grożą takie same sankcje. Jeśli homoseksualiści chcą walczyć jedynie przeciw nienawiści do nich samych, nie jestem pewien, czy wychodzenie na ulicę z transparentem "jestem gejem" to dobre rozwiązanie. Ciekawostka: sąd w Moskwie zadecydował, że przez 100 lat, czyli do 2112 roku, przez stolicę Rosji nie przejdzie żadna parada homoseksualna.

Dobrze, że Bóg nie był tak tolerancyjny (rozumiane w definicji proponowanej przez środowiska prohomoseksualne) i Adamowi podrzucił Ewę, a nie Roberta. Wówczas, prawdopodobnie nie mielibyśmy okazji do wymiany zdań i poglądów, Panie Mateuszu.

Wyświetlenia: 2942
Proponowane artykuły