Wolne-dziennikarstwo.pl - Time to say goodbye
wolne dziennikarstwo


Żegnaj Juve – drużyno tradycji. Żegnaj klubie, który szanujesz przywiązanie do barw klubowych i honor. Bardzo krótkie dwa zdania, które w całości odnoszą się do jednego człowieka – Alessandro Del Piero. Być może takimi słowami powinien pożegnać się z klubem, w którym spędził praktycznie całą karierę. Chociaż nie, niestety całej kariery nie spędzi. Będzie ją teraz kontynuował w australijskim klubie Sydney Fc.

Telenowela w roli głównej z Pinturicchio (jeden z przydomków) dobiegła końca. Oficjalnie Del Piero związał się z wyżej wspomnianym Sydny Fc. Człowiek, który w profesjonalnym footballu osiągnął wszystko przechodzi do klubu z Australii. Nie chcę uwłaczać, ale czy to jest miejsce godne mistrza? Czy w takich klubach powinny grać legendy? Absolutnie nie! Alex, który poświęcił swoją bogatą karierę dla klubu z Piemontu winien być ją w tym miejscu skończyć. Jednak widać w tym kierunku zmierza współczesna filozofia. Najpierw mogliśmy podziwiać lojalne zachowanie Realu Madryt w stosunku do Raula. Teraz w podobny sposób zachowuje się Juventus Turyn. Czekać tylko na podobne zachowanie Romy odnośnie Tottiego czy Liverpoolu względem Gerrarda.

Trudno wymienić wszystkie zasługi Alexa dla Juve. Wygrał wszystko, dostał całe mnóstwo laur indywidualnych. Nie dostał „złotej piłki”, która jakoś Włochom chyba pisana nie jest. W większości statystyk klubowych pojawia się jego nazwisko, jeśli nie na szczycie to w czołówce. I tak oto klub dziękuje mu za to wszystko. Kiedy Juve zostało zdegradowane do Serie B w obliczu „Calciopoli” wielu odeszło. Odszedł trener, zabierając kilku graczy do Realu. Odeszły inne gwiazdy. Del Piero został i w znacznym stopniu przyczynił się do awansu – król strzelców Serie B. W następnym, że tak go nazwę premierowym sezonie znów zdobywa koronę króla strzelców, tym razem Serie A. Osobiście piszę o tym z wielkim żalem, mimo iż nie jestem kibicem Juve. Del Piero szanuję za zasługi, bo po prostu bardzo szanuję zawodników spędzających całe kariery w jednym klubie.

Ostatni mecz w Włocha w Serie A został rozegrany w Turynie z Atalantą Bergamo. Można z tego meczu zobaczyć wiele kompilacji na youtube. Praktycznie każda przedstawia najpierw mecz, gdzie to Del Piero zdobył nawet bramkę. Jednak potem, kiedy zostaje zmieniony przez Simone Pepe, Alex żegna się z kibicami. Jest uśmiechnięty, wszyscy biją brawo i wznoszą okrzyki na cześć Il Capitano. Nie wszyscy jednak. Kamera pokazuje kibiców, którzy płaczą. Ludzi, którzy krótko mówiąc beczą jak dzieci, bo wiedzą, że przygoda ich kapitana z Juve się kończy. Zapewne wielu z tych ludzi swoje kibicowanie zaczynało z Alexem. Wielu z nich pamiętało każdą bramkę niestrudzonego Włocha. Jego honor i szacunek dla ich ukochanej drużyny jak i dla nich samych. To piękna literatura, której niestety w dzisiejszych czasach serwowanej zbyt często nie mamy.

Dla mnie osobiście Serie A to była swoista kolebka, jeśli chodzi o piłkarzy spędzających całe kariery w jednym, najczęściej ukochanym klubie. Oczywiście zdarzały się szokujące transfery, bo zawsze się zdarzają. Jednak włoskie calcio zawsze było naszpikowane wychowankami, którzy w swoich macierzystych klubach osiągali wszystko. Rozpoczynali od primavery (włoska młodzieżówka), by potem w młodym wieku zadebiutować na boiskach Serie A. Następnie mogliśmy podziwiać bogate albo i niebogate w sukcesy kariery. Ilu włoskich zawodników możemy wpisać w ten schemat?

Wracając do Del Piero. Naprawdę jest mi żal, że tak kończy się jego przygoda z europejskim footballem. Całe piłkarskie środowisko z pewnością nie zapomni o genialnym Włochu. Jednak proszę sobie wyobrazić, jakim godnym i wskazanym zakończeniem kariery byłaby 38 kolejka Serie A, gdzie Alex kończy swoją przygodą z piłką właśnie w barwach Juventusu. Być może, kiedy podejmie ostateczną decyzję o zawieszeniu butów na kołku, klub z Turynu zorganizuje dla niego mecz pożegnalny. Jednak to nie będzie to samo, bo co czuł Il Fenomeno, kiedy chodził wzdłuż płyty boiska i dziękował kibicom. Żal? Smutek? Być może nawet frustrację. Dla mnie nie jest ważne czy kontrakt nie został przedłużony, ponieważ gracz chciał większej stawki. Czy nie został przedłużony, bo klub czy zawodnik tego nie chcieli. W moim przekonaniu Juve powinno zrobić wszystko, by zatrzymać swojego kapitana, swoją legendę. Teraz to już nieważne. Nieważne jest już również to, że Alessandro Del Piero nie będzie grał w swoim ukochanym klubie. Najważniejsze jest, że zapamiętany zostanie jako wielki piłkarz i być może jeszcze większy człowiek. 

Wyświetlenia: 1217
Proponowane artykuły