Wolne-dziennikarstwo.pl - Quo Vadis polska piłko?
wolne dziennikarstwo


Z polską piłką nożną, zarówno reprezentacyjną jak i klubową, nie jest dobrze, a to i tak delikatne określenie. Niby już dawno nie było chociażby przeciętnie, ale ten sezon dobitnie pokazuje wszystkim w jakiej zapaści jest rodzimy football. Ani jeden klub z Ekstraklasy nie zakwalifikował się do europejskich pucharów. Liga Mistrzów już 16 lat czeka na klub znad Wisły (albo może bardziej klub znad Wisły czeka na Champions League). Liga Europejska (a wcześniej Puchar UEFA) gościła polskie kluby częściej i to czasem nawet w liczbie większej niż jeden, niestety nie w tym roku. Ten sezon jest pełen posuchy i pokuty, ale czy zostaną z niego wyciągnięte wnioski, szczerze wątpię, gdyż co roku padają obietnice o dobrym przygotowaniu do pucharów i determinacji, a jak to wychodzi, każdy widzi.

Podczas gdy wielcy, mniejsi i zupełnie malutcy europejskiej piłki zaczynają bój w Lidze Mistrzów, piłkarze takiej Legii, Lecha czy Wisły podziwiają football na najwyższym poziomie w kapciach przed telewizorem. Nie chodzi tutaj o to, żeby od razu te kluby walczyły jak równy z równym z mistrzami Anglii, Hiszpanii, Niemiec, czy Włoch. Bardziej chodzi o zaangażowanie i trochę chęci. Bo czym tak naprawdę przewyższa je powiedzmy Viktoria Pilzno, która w sezonie 2011/2012 reprezentowała Czechy w Champions League? Ano właśnie determinacją. W rzeczonym sezonie europejskich pucharów dzielnie walczyła w grupie i nawet zremisowała z AC Milan, by następnie zajmując trzecie miejsce grać w Lidze Europejskiej. W grupie wyprzedzili Bate Borysów z Białorusi, klub który ostatnio systematycznie znajduje się w gronie 32 najlepszych klubów Europy. Wracając do Viktorii, to w tym sezonie o jej sile przekonał się wicemistrz Polski – Ruch Chorzów, który został boleśnie upokorzony w eliminacjach Ligi Europejskiej przez Czechów, przegrywając 0:7! w dwumeczu. Co najzabawniejsze, to piłkarze zespołu zza naszej południowej granicy zarabiają 3 razy mniej od zawodników wicemistrza Polski!

Ruch jeszcze w miarę stawia na rodzimych graczy, gorzej jest chociażby z Wisłą Kraków, która woli stawiać na przysłowiowych „Brazylijczyków z plaży” niż wychowywać polską młodzież. Nie jest to niestety przypadek odosobniony w naszym kraju. Na wicemistrzu się wyżyłem, teraz czas na mistrza. Śląsk Wrocław w czasie letniego okienka transferowego nie poczynił żadnych realnych wzmocnień, a i atmosfera w ich obozie zaczęła się psuć. Na dodatek chciał awansować do Ligi Mistrzów, ale na ziemie sprowadził ich Szwedzki Helsingborgs, a w eliminacjach Ligi Europejskiej brutalnie w podłoże wbił niemiecki Hannover 96 zwyciężając w dwumeczu 10:4. Wszystkie te spotkania zostały przechodzone, a wręcz przespacerowane przez mistrzów Polski. Zabrakło pazura jakim dysponował Lech Poznań w sezonie 2010/2011, kiedy to w Lidze Europejskiej z kwitkiem odprawił Juventus, a do dalszej fazy awansował osiągając tyle samo punktów, co Manchester City. Zabrakło serca z jakim walczyli Legia i Wisła w poprzedniej edycji tego pucharu, solidarnie awansując do 1/16 finału. Zabrakło motywacji, jaką posiadała Legia w zeszłorocznych eliminacjach tych rozgrywek, kiedy to po pasjonującej walce na moskiewskich Łużnikach ograli Spartak.

Teraz pada pytanie co ma motywować kluby i zawodników, jeżeli nie prestiż i zyski? Obserwując „kariery” wielu Polskich piłkarzy (oczywiście zdarzają się wyjątki), można zauważyć, że nie dążą oni do podwyższenia poziomu, a mówiąc przysłowiowo lecą na łatwą kasę. Dla młodego 20-letniego gracza, 5 tyś zł miesięcznie, samochód i mieszkanie wystarcza i przez to popada w przeciętność, nie dążąc do wyższych celów. Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, nie chodzi mi tutaj tylko i wyłącznie o pieniądze, ale o poziom sportowy i pracę, co owocuje oczywiście korzyściami wymiernymi. A te w obecnym footballu są niebotyczne. W zeszłym sezonie w rozgrywkach Ligi Europejskiej wspomniane już Legia i Wisła zarobiły po 1 620 000 euro, nie wliczając gratyfikacji z praw telewizyjnych i zarobków z biletów, co przy budżecie odpowiednio 80 i 40 mln zł wygląda nader imponująco. To i tak nic w porównaniu z pieniędzmi jakie płacą w elitarnej Lidze Mistrzów. Za sam udział w fazie grupowej można zgarnąć 8,6 mln euro! Zwycięstwo w fazie grupowej to 1 mln. euro, a remis to odpowiednio 0,5 mln. euro.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, ale jak nie chodzi o pieniądze, to już nawet wróżbita Maciej może nie przepowiedzieć o co tak naprawdę chodzi.

Aby bardziej zobrazować marność rodzimej piłki wymienię pięć zespołów występujących w tegorocznej edycji Ligi Europejskiej: azerski „Neftci Baku”, węgierski „Videoton FC”, norweskie „Molde FK”, izraelski „Hapoel Kiryat Szmona”, czy cypryjski AEL Limoassol.

Tak więc dokąd zmierzasz, polska piłko?

Wyświetlenia: 1334
Proponowane artykuły
obrazek

Sport

Kornel Radecki

21.8.2012

... a jak było

Kornel Radecki

Nie można powiedzieć, że Igrzyska udały się naszym sportowcom, bo się nie udały. Niektórym zupełnie, niektórym trochę mniej. Klęska byłaby, gdyby nasi nie sięgnęli po żaden

obrazek

Sport

Kornel Radecki

17.8.2012

Jak miało być...

Kornel Radecki

  Igrzyska Olimpijskie dopiero co się skończyły, ale warto już czynić podsumowania. Zapowiedzi było wiele, część zawodników głosiła, że jedzie po złoto (tudzież po pewny me