Wolne-dziennikarstwo.pl - Legenda wystawiona na próbę
wolne dziennikarstwo


Sześć tytułów Mistrza Polski, sześć tytułów wicemistrza Polski, cztery brązowe medale Mistrzostw Polski, jedenaście razy na podium Pucharu Polski, w tym dwa zwycięstwa. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów, zwycięstwo w Pucharze Challenge, 23 lata nieprzerwanej gry w europejskich pucharach. Liczby imponujące, szczególnie, że wszystko to osiągnięte zostało w ciągu ostatnich 24 sezonów, bez ogromnych nakładów pieniężnych, ale z mądrze budowanym zespołem, co owocowało tak dużymi sukcesami. Od kilku sezonów coraz trudniej jednak o tak dobre wyniki, wszak klub nie bije się o utrzymanie, co jest mu coraz częściej przepowiadane, ale również nie walczy o najwyższe cele. Wszystko wskazuje jednak na to, że nadchodzący sezon będzie najgorszym od bardzo dawna, a o każde punkty będzie niezwykle ciężko. O jakim zespole mowa? Może już niektórzy się domyślili, chodzi o AZS Częstochowę.

Od sezonu 1988/1989 częstochowski AZS nie wypadał poza czołową piątkę rodzimej ligi, z wyjątkiem ostatniego sezonu. W klasyfikacji medalowej Mistrzostw Polski ustępuje zaledwie dwóm klubom z Warszawy – AZS-owi AWF-owi i Legii, oraz nowobogackiej Skrze Bełchatów. Już od początku swojego bytu w najwyższej klasie rozgrywkowej klub postanowił wyszukiwać i pomagać rozwijać się młodym talentom. Siatkarscy adepci mieli możliwość nauki od doświadczonych zawodników, ogranych już na ligowych parkietach. W rezultacie powstawała mieszanka wybuchowa, połączenie rutyny ze świeżością, wysokiego poziomu sportowego z nieobliczalnością. Do pewnego czasu działało to bardzo dobrze, a finałowe spotkania z przełomu wieków z drużyną z Kędzierzyna-Koźla (ówczesnego Mostostalu) przeszły już do kanonu. To w Częstochowie swoje pierwsze poważne sportowe kroki stawiało wielu byłych i obecnych reprezentantów Polski. To tutaj w bardzo młodym wieku Mistrzostwo Polski w 1997 roku zdobywali m.in.: Dawid Murek, Łukasz Żygadło, Piotr Gruszka, czy Marcin Nowak. Również pierwsze siatkarskie szlify zdobywali obecni reprezentanci chociażby Michał Winiarski, Krzysztof Ignaczak, Piotr Nowakowski, czy wspomniany już Żygadło. To z AZS-em największe sukcesy jako siatkarz odnosił obecny trener AZS-u Olsztyn Radosław Panas, uwieńczając swój 15-letni pobyt w „świętym mieście” (z dwuletnią przerwą na Mostostal) pięcioma tytułami Mistrza Polski. Warto przypomnieć, że Panas urodził się w Opolu, a pierwszym jego klubem był MKS Zryw Opole. To pod Jasną Górą swoje największe trenerskie sukcesy odnosił mistrz świata z Meksyku z 1974 roku i najlepszy zawodnik tego turnieju– Stanisław Gościniak, który trenował cztery mistrzowskie składy AZS-u.

Amuletem, którym dysponowali częstochowianie była niewątpliwie „Hala Polonia”, w której to niejedna siatkarska firma nie wytrzymała atmosfery i musiała pogodzić się z porażką. Tutaj z Pucharu CEV odpadała naszpikowana gwiazdami Iskra Odincovo, która na czele z Gibą, Aleksiejem Werbowem, Pawłem Abramowem i Jochenem Schoepsem, pewnie kroczyła w drodze do finału tego pucharu. Rok później w Lidze Mistrzów Częstochowianie odprawili z kwitkiem włoską Coprę Piacenza. Wtedy to na parkietach Plus Ligi i właśnie Champions League po raz pierwszy na poważnie pojawił się Zbigniew Bartman. Od obecnego sezonu miasto wzbogaciło się o nowoczesną halę. Nowy obiekt spełnia wszystkie wymogi światowej i europejskiej federacji, może pomieścić ok. 7 tys. osób. Zastąpił wysłużoną już „Polonię” ciężko jednak będzie przenieść tą niepowtarzalną atmosferę do nowego miejsca. Trzeba jednak się cieszyć, że zespoły PlusLigi dysponują coraz lepszymi obiektami. Pytanie tylko, czy hala się zapełni, a „nowy” AZS sprosta wymaganiom?

W tym sezonie nie są one zbyt wygórowane, gdyż zespół został gruntownie przemeblowany. Niemal wszyscy zawodnicy, którzy reprezentowali biało-zielone barwy rok temu, musieli zmienić pracodawców. W drużynie pozostało kilku żółtodziobów, wspieranych przez Dawida Murka i pozyskanego Andrzeja Stelmacha. Dołączyło także kilku młodych perspektywicznych graczy, głownie wypożyczonych z Bełchatowskiej Skry. To boli najbardziej kibiców AZS-u, bowiem ci zawodnicy ograją się i złapią doświadczenie, a później wrócą już jako ukształtowani gotowi gracze do Bełchatowa. Włodarze klubu spod Jasnej Góry nadal trzymają się swojej konwencji, jednak w dzisiejszym sporcie, gdzie najistotniejszą rolę odgrywają pieniądze jest to dosyć szalone i nie wiadomo do końca czy to działanie przemyślane, czy próba przykrycia swojej nieudolności w poszukiwaniu sponsora. Trudno jest też w takim wypadku szacować siły Częstochowian, historia pokazuje, że rzeczywistość bywała dużo lepsza od oczekiwań, obawiam się jednak, że ten limit już się wyczerpał.

Wyświetlenia: 1740
Proponowane artykuły
obrazek

Sport

Kornel Radecki

21.8.2012

... a jak było

Kornel Radecki

Nie można powiedzieć, że Igrzyska udały się naszym sportowcom, bo się nie udały. Niektórym zupełnie, niektórym trochę mniej. Klęska byłaby, gdyby nasi nie sięgnęli po żaden