Wolne-dziennikarstwo.pl - Nieszczęśliwy człowiek systemu
wolne dziennikarstwo


Dzisiejsza technologia to, mówi się, dobrodziejstwo świata. Lata ludzkiej pracy, obliczeń, prób i błędów zaowocowały wielkimi wynalazkami i gdyby nagle ich zabrakło, jestem pewna, że dosłownie byśmy zwariowali. Wielkie mózgi tego globu pracowały dniami i nocami, w wielkich halach i fabrykach, często zapominając o Bożym świecie. Aby nam żyło się lepiej. Czy żyje się lepiej ? Jeśli chodzi o mnie, to absolutnie NIE.

Spróbuję teraz dokonać wnikliwej, osobistej analizy mojego „pożycia” z komputerem; znając historię, mam nadzieję, że zrozumiecie moje dzisiejsze uczucia.

Połowa lat 90. Byłam małą istotką, ale już przyuważyłam jak mój tato godzinami przesiaduje przy jakiejś dziwnej maszynie. Schyla się ku wielkiej skrzynce, wciska magiczny guzik i nagle skrzynka zaczyna buczeć! Na ekran wskakują cyferki i literki znikając w szybkim tempie. Jeszcze trzyma w ręce dziwny, mały przedmiot i klika i klika… I jeszcze jak dziwnie go nazywa ! I ta cała masa guzików, która wyglądała jak tabliczka czekolady. Okazało się, że spośród wszystkich pracowników w firmie dostał najlepszy komputer – aż 40 Mb na twardym dysku. Pamiętam jak zawsze dźwigał to cholerstwo na 4 piętro w naszym bloku i tylko dlatego cenię dziś laptopy. Za ich małą wagę.

Mój pierwszy, bezpośredni kontakt z tym „cudem techniki”, to nielegalne (bo bez wiedzy właściciela) podróże po grach. Nie jestem jedynaczką, więc łatwo sobie wyobrazić bitwy, jakie toczyły się o miejsce przy komputerze. To był okres fascynacji nowym urządzeniem.

Kilka lat później zupełnie nowa maszyna zawitała do domu, ale na krótko. Brat się wyprowadził i zabrał ją ze sobą. Niestety, ja zostałam z niczym. Wtedy zaczął się okres kawiarenek.

Wreszcie w liceum dostałam własny komputer, a wyruszając na studia - laptopa. To był ( i jest) czas nauki i potrzeba ciągłego kontaktu ze otoczeniem.

Dzisiaj mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że maszyny nami zawładnęły. Komputery, komórki, laptopy, Internet; da się jeszcze bez tego żyć ? Osobiście pragnę życia bez nich. Denerwuje się gdy książkę muszę wypożyczyć przez Internet, a dopiero potem iść po nią do biblioteki. Denerwuje się, że muszę być na bieżąco z grupami na Facebooku, bo jeśli nie, to ustalając coś zabraknie dla mnie miejsca, bądź ktoś zadecyduje za mnie. Denerwuję się, gdy przeszkadza mi bzyczący telefon. Zazdroszczę ludziom, którzy nie dali się wciągnąć w ten wir komunikacji. Wydaje mi się, że są o wiele szczęśliwsi.

Czym nasiąknęłam za młodu, tym pozostanę. Żyje w tym multimedialnym i wirtualnym świecie, gdyż za bardzo nie mam wyboru. Cały czas idziemy naprzód i ci którzy nie nadążą, zginą gdzieś zapomniani. Jakże popularne jest dziś zdanie „nie ma cię w Internecie – nie istniejesz.”

Tak, jestem nieszczęśliwym człowiekiem systemu, w labiryncie kabli, dzwoniących telefonów i niezrozumiałych pojęć.

A teraz koniec. Wyłączam buczącą maszynę. Idę na dwór.

Sokol i Marysia Starosta - Reset


Wyświetlenia: 1395
Proponowane artykuły