Wolne-dziennikarstwo.pl - Wilk w owczej skórze
wolne dziennikarstwo


Każdy z nas zna bajkę o Czerwonym Kapturku, w której wilk, aby zakosztować młodego ciała głównej bohaterki, pozbywa się babci i usadawia się na jej miejscu. Kreskówki pokazują wilka przebranego w owczą skórę, który zakrada się, by porwać młode jagnię. W horrorach wycie wilka nigdy nie wróży nic dobrego…

Tak, stereotyp wilka nigdy nie był zbyt pozytywny. Zwykle kojarzył się z dzikością, wrogością i niecnymi zamiarami. Budził strach. Tego pejoratywnego obrazu nie zmienia nawet szlachetna karta w historii tego gatunku - uratowanie dwóch braci.

Właśnie - dwaj bracia i wilk. Połączenie to (bardzo znane z mitów) ma swoje odbicie i teraz. Jak to możliwe, skoro mamy XXI wiek?

W Polsce też mieliśmy kiedyś dwóch bardzo znanych bliźniaków. Jeden odszedł, drugi, Jarosław Kaczyński, już wkrótce może przejąć władzę w państwie - musi tylko ubrać na siebie owczą skórę.

To, że Kaczyński jest „wilkiem” nigdy nie budziło moich wątpliwości. Potrafi rozpoznać sytuację, zebrać wokół siebie watahę i działać, sprawnie polować na politycznej scenie. Kaczyński, samiec alfa, ostatnio jakoś nie rzuca się sam na zwierzynę. Nie musi? Macierewicz i Hofman to tylko jedni z wielu jego oddanych towarzyszy, którzy rzucą się do gardeł na każde zwierzę, mogące potencjalnie zaszkodzić sforze. Czy jednak przywódca stada zadowoliłby się resztkami po towarzyszach? Raczej nie. Jednostka dominująca zawsze pożywia się przecież pierwsza i bierze najlepsze kąski. W takim razie gdzie jest ofiara i czemu nie atakują jej całą watahą? Odpowiedź jest prosta. Stado nie podejdzie cicho do gromadki owiec, ale jeden sprawny łowca w owczej skórze upoluję tłuste jagniątko dla siebie. Cały problem tylko w tym, iż tym jagnięciem jesteśmy my.

Czemu Kaczyński przybierze na siebie owczą skórę? Po to by, nie wzbudzać podejrzeń. Już raz to uczynił. Po 10 kwietnia i śmierci swojego brata Pan Przewodniczący zmienił się nie do poznania, spotulniał, stał się wyrozumiały i miły. Pomimo tragedii, jaka miała miejsce pod Smoleńskiem, potrafił zachować fason, dziękował nawet Rosjanom za pomoc, za solidarność z nim i innymi ofiarami katastrofy lotniczej. Były wojownik, który nie przepuszczał nikomu, stał się potulnym barankiem. Barankiem, który chciał zbliżyć się jak najbardziej, stać częścią stada, bo już niedługo miało nastąpić wielki wypas - wybory.

Wilk w nieważne jak dobrze skrojonej owczej skórze, nadal pozostanie wilkiem, dlatego też soczysta trawa nie podchodziła mięsożercy do gustu. Bardzo szybko szwy na przebraniu zaczęły pękać i oswobodzony łowca począł kąsać wszystko na około. Przyjaciele Rosjanie stali się zbrodniarzami i mordercami, na filmie słychać strzały, wybuch nastąpił w powietrzu, a pies pasterski stadka na wschodzie - Putin wraz z naszym owczarkiem Donaldem, stali się największymi wrogami.

Sytuacja przybrała postać szachowego pata. Putin z racji odległości nie przejmował się watahą, a Donald z wielkim wysiłkiem warcząc i szczekając utrzymywał wilki z dala od owiec.
Problem jednak w tym, iż ostatnio nasz poczciwy pies pasterski zaczyna tracić zęby, co staje się okazją dla kojonych wypadów przebiegłego wilka.

Przebranie z owczej skóry znów znalazło się na grzbiecie drapieżnika, tyle tylko, że tym razem zamiast starać się jeść trawę z owcami, postanowił poczęstować owce mięsem. Od kilku tygodni możemy przyglądać się spotkaniom z poszczególnymi baranami, którzy to debatują nad wyższością mięsa nad zieleniną i starają się przyciągnąć jak najwięcej swoich futrzanych towarzyszy. A co z resztą wilczej bandy? Oni mają polować głęboko w lasach, by nie zdemaskować swojego przywódcy.

Czy tym razem stado baranów ujdzie cało z zasadzki wilka? Mam nadzieję, że tak i owce nie rozsmakują się w mięsie i krwi. Choć może te owce już dawno poczuły smak chorego mięsa…

Wyświetlenia: 1755
Proponowane artykuły