Wolne-dziennikarstwo.pl - 10 moich ulubionych scenicznych EPIC FAILI
wolne dziennikarstwo


Można powiedzieć, że do przeczytania czegokolwiek na Onecie (prócz komentarzy rzecz jasna) naprawdę skusiły mnie tylko dwie rzeczy – po pierwsze informacja, że samolot z prezydentem na pokładzie ma „pewne problemy” pod Smoleńskiem. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że od tego rozpocznie się prawie dwuletnia istna kawalkada podobnych informacji, w których z upływem czasu czarne skrzynki w tytułach ustąpią jednak miejsca spiskom i stalowym brzozom.

Po drugie, wiadomość zgoła innego kalibru – 19-letni gwiazdor zwymiotował na scenie (tego niestety nie da się wykorzystać w żadnej kampanii wyborczej). I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie taki natrętny zalążek nadziei, rozbudzony przez moje wieloletnie, wybudowane na obserwacji rozmaitych pierdół doświadczenie. Tak, liczyłam na to, że to będzie Justin Bieber. Tanecznym krokiem wybiegł na scenę, odwrócił się do publiczności miejscem, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę i PAC - całe burrito (spekuluję) wylądowało na ziemi. „Wiedziałem, że śpiewa z lip synciem!” pojawiało się jednak znacznie częściej, niż życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Mimo wszystko Justinowi, poza odrobiną pewności siebie, nic z konta nie ubyło, a wręcz przeciwnie - dalej przybywa mu popularności w zastraszającym tempie 30 facebookowych fanów na minutę (fajna zabawa, sprawdźcie sami).

Przykład Biebera nie jest jednak osamotniony w gronie scenicznych epic faili, bowiem na tym podwyższeniu nic się nie ukryje. Jesteś dwa metry wyżej niż twoi fani, świecą prosto w ciebie reflektorami (wszelkie plamy i rozpięte rozporki zawsze więc będą na pierwszym planie), a jeżeli nawet nie relacjonuje tego ogólnokrajowa telewizja, to przecież do dyspozycji masz zawsze kilka tysięcy fanów, którzy spędzają koncert z komórką w dłoni.

Dlatego postanowiłam sporządzić to, co tygryski (ewentualnie tylko ja) lubią najbardziej:

LISTA 9 INNYCH SCENICZNYCH EPIC FAILI

  1. BOOBGATE – musiałam zacząć od rzeczy, której poświęcono całą stronę na Wikipedii (swoją drogą porównywalnie długą do strony Komorowskiego na tym samym portalu) i która miała miejsce na jednym z najchętniej oglądanych wydarzeń transmitowanych przez amerykańską telewizję – Super Bowl. Przerwa w meczu - Janet Jackson tańczy sama, po chwili dołącza do niej Justin Timberlake, tańczą razem, występ zbliża się ku końcowi, wszyscy myślą „Jezu, Janet znowu schudła”, a tu... SZAST, PRAST – pani Jackson oślepia wszystkich swoją nagą piersią, a Justin zszokowany stoi z kawałkiem materiału w ręce. Prawdopodobnie to był jedyny raz, kiedy mógł sobie bezkarnie i publicznie popatrzeć.

źródło: eonline.com 

  1. Gitarowe solo Lil Wayne'a – już sam nagłówek brzmi jak oksymoron. Lil Wayne poza produkowaniem dzieci od 16 roku życia i bawieniem się pistoletami, zajmuje się hip hopem, a czasem nawinie coś dla Shakiry. Paradoksalnie jednak w żadnej z powyższych dziedzin nigdy jakoś szczególnie nie błyszczał. Dlatego pewnie pomyślał, że nie może sobie zaszkodzić jeszcze bardziej i sięgnął po gitarę. Lil Wayne'owi proponuję zostanie wirtuozem tamburyna. Taniej, prościej, a przede wszystkim bez szkody dla naszych uszu.

www.youtube.com/watch?v=xBM1LCZKkQg

  1. Katy Perry gra na flecie – Katy Perry jest takim trochę chodzącym epic failem – poza oczywistą urodą, ani nie powala głosem, ani muzyką (proszę się nie obrażać, to takie moje subiektywne [albo i nie?] rozważania), ani swoim związkiem z Russellem Brandem. Często się przewraca, wymienia perukami z Nicki Minaj, a w wywiadach opowiada o tym, jak grupowo zgwałcono jej kotkę. Dlatego poniższy filmik z jej koncertu wcale mnie nie zdziwił.

www.youtube.com/watch?v=SjBXk4ud_uQ

  1. Lady Gaga próbuje rozbić szybę w samochodzie – chociaż z reguły unikam pisania o niej, bo zabieram się do tego, jak pies do jeża (sama nie wiem, czy dobry głos usprawiedliwia bycie chodzącą reklamą Sokołowa), tym razem sobie pozwolę. Wbija się na maskę taksówki, wyglądając jak Królowa Aba z „Podróży Pana Kleksa”, po czym zaczyna swoim złotym kiścieniem walić po szybie. Frustracja w klasycznym wydaniu – „mwahaha”.

www.youtube.com/watch?v=CmqrWyiWRbg

  1. Usher śpiewa dla fanki – oglądanie takich nagrań zawsze wywołuje u mnie zażenowanie, a w skrajnych przypadkach iście picardowski facepalm. Zupełnie nie wiem, co wstępuje w te dziewczyny/kobiety, kiedy uda się już im wyrwać ochroniarzom i dobiec do swojego idola. To powinno zostać jakoś naukowo zbadane, a ja bardzo chętnie podzielę się własnymi koncertowymi obserwacjami - lewa półkula odpowiadająca za logiczne myślenie chwilowo zanika. O pamięci krótkotrwałej też można zapomnieć.

www.youtube.com/watch?v=mZvOeV0JAtI

  1. Kings of Leon i ptasie kupy – różne rzeczy w życiu słyszałam, różne też widziałam, ale to był zdecydowanie najlepszy powód, jakim kiedykolwiek usprawiedliwiono przerwanie koncertu. Wszystko przez te diaboliczne gołębie, które obrały sobie za cel basistę Kings of Leon, Jareda Followilla. Otóż Jared znalazł się pod gradobiciem ptasich odchodów. Miarka się przebrała, gdy podczas trzeciej piosenki, jeden z gołębi z chirurgiczną precyzją wcelował mu prosto do buzi. Jak to mówią, „shit happens”.

źródło: nme.com

  1. Szalony Azjata na koncercie Green Day – zupełnie serio, z dwa dni po obejrzeniu tego filmu myślałam, że tak zaczęła się kariera PSY (ten od „Opa GANGNAM STYLE!”, mojej nowej ulubionej piosenki.). Zdążyłam nawet powiedzieć o tym trzem osobom. Tak czy siak – teraz wiem, że Azjaci mają potencjał. I są stworzeni do okularów typu Aviator bardziej niż Tom Cruise czy Val Kilmer.

www.youtube.com/watch?v=mfx9XYJLzHU

  1. Zasapana Mandaryna – jedna z najbardziej znanych, obok Edyty Górniak i hymnu, wpadek na polskiej scenie muzycznej (nie licząc oczywiście całokształtu kariery Gosi Andrzejewicz). Niestety, choć bardzo chciałam, nie udało mi się znaleźć nagrania tej historycznej chwili. W bardzo ogólnym zarysie - Marta nie ma głosu Cesárii Évory, ani kondycji Roberta Korzeniowskiego. Ale świetnie spisałaby się w reklamach inhalatorów dla astmatyków.

źródło: pudelek.pl 

  1. Celine Dion jako Michael Jackson – przychodzi taki piękny moment w przeglądaniu YouTube, że uświadamiasz sobie, że znowu znalazłeś się w jego dziwnej części. I zastanawiasz się, jak tam dotarłeś od śmiesznych filmików z kotami. To był ten moment. Potem bez słowa zamknęłam laptopa i poszłam się przewietrzyć.

www.youtube.com/watch?v=8lrccH7IHtU

Wyświetlenia: 1554
Proponowane artykuły
obrazek

Magda Kuberska

2.8.2012

Red Hot Impact Fest

Magda Kuberska

Bardzo ryzykownym jest reklamować swój festiwal „Najlepszym rockowym wydarzeniem tego lata”. Tym bardziej jeżeli jest to dopiero jego pierwsza edycja. Wystarczy przypomnieć sobie