Wolne-dziennikarstwo.pl - Hula-hop, puchate kapcie, żyrandole, czyli szalone pomysły projektantów
wolne dziennikarstwo


Za nami Tydzień Mody w Paryżu promujący kolekcje wiosna/lato. Oprócz swetrów dla mężczyzn przypominających siatki rybackie (Hermes), sukienek z nadrukami gladiatorów, czy chorobliwie chudych modelek-wykałaczek, największą uwagę przyciągnęło całkiem co innego. Torebka jak hula-hop będąca projektem Karla Lagerfelda, dyrektora kreatywnego Chanel.

Kenzo zaprezentował pomarańczowe garnitury, kombinezony, sukienki w wielobarwne ciapy, Jean Paul Gaultier uczynił z wybiegu klub nocny, a modelki z pokazu Louisa Vuittona zostały ubrane w szachownicę. Bądź, co bądź dość praktyczne ubranie. W razie zniszczenia planszy zawsze można zagrać na czyichś plecach. Te projekty jednak nie osiągnęły dostatecznego poziomu dziwaczności (przyznam szczerze, że Louis Vuitton nawet mi się spodobał). Przyszedł czas na Alexandra McQueena. Tworząca dla domu mody Sara Burton zainspirowała się pszczelarstwem, na ubraniach widoczny był wzór plastrów miodu. Nic dziwnego, że na wybiegu zaczęły pojawiać się kobiety w kapeluszach przypominających te dla pszczelarzy. Chociaż mi się bardziej kojarzyły z żyrandolami. W sumie dość ciekawie, można wybrać się na bankiet, z łatwością wtopić w tłum, udając lampę i podsłuchać niejedną ciekawą rozmowę. Dobry kamuflaż.

Z butów nic takiego nie rzuciło się w oczy. Nie było czółenek z ogromną kulką na czubku (Vivienne Westwood Melissa), wielkości piłki golfowej, która stanowiłaby zagrożenie podczas dzikich harców na parkiecie. Co by się działo, gdyby się urwała… Warto jednak wspomnieć o tych, które pojawiły się na Tygodniu Mody w Berlinie. Jeśli nie lubicie rozstawać się z domowymi kapciami, dość ciekawie prezentują się puchate szpilki. Kto by pomyślał, że zakładając w stolicy Niemiec kudłate papucie, będziemy uchodzili za najmodniejszych?

Największą atrakcję stanowią kolekcje dla mężczyzn. I nie, nie chodzi tutaj o ładne buźki i ciała modeli. W tym roku w mojej pamięci odcisnął się obraz modela w kwiecistej, przylegającej do ciała bluzce oraz ubranego w garnitur, który wyglądał jak satynowa piżama. Facet przychodzi do domu i od razu może położyć się spać – duży plus. Mam nadzieję, że damska wersja też będzie modna. W kolekcji Jeana Paula Gaultiera kolejna niespodzianka – tym razem mężczyźni w turbanach. Do tego garnitur z dywanu i możemy się wybrać na bal przebierańców jako Aladdin i Jasmine.

 

Jednak to wszystko nie wzbudziło tylu emocji, co jedna torebka, która pojawiła się na pokazie Chanel. Modelka wyszła na wybieg z „chanelką” na ramieniu, znacznie różniącą się od tej klasycznej. Miała wbudowane podwójne ogromne koła przypominające słynne hula-hop. I była naprawdę duża. Można by w niej lekko zmieścić zakupy, razem z papierem toaletowym i wszelkiego rodzaju kosmetykami. Przeszukiwanie jej w celu wydobycia z niej kluczy na pewno będzie bezcennym przeżyciem, a powiedzenie, że do kobiety trzeba dzwonić dwa razy - pierwszy, żeby znalazła telefon, drugi, żeby odebrała, na pewno zmieniłoby się na gorsze.


Ciekawy projekt może przysporzyć kłopotów. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy znalazłyśmy już klucze, położyłyśmy ją na ziemi, a ona nagle odjeżdża i wesoło rozsypuje wokół siebie całą zawartość. A my biegniemy za nią w koturnach od Giuseppe Zanottiego. Doprawdy bajkowa sceneria. Jednak gdyby na rynku pojawiła się mniejsza wersja…

Wyświetlenia: 2810
Proponowane artykuły