Wolne-dziennikarstwo.pl - Czy to jeszcze sport, czy może już polityka?
wolne dziennikarstwo


W sobotę Polska Agencja Prasowa podała informację o ucieczce czterech zawodników ze zgrupowania kadry piłkarskiej reprezentacji Kuby. Zaraz po przylocie do Toronto na kolejny mecz eliminacji Mundialu 2014 czterech graczy „ulotniło się”, a trener Alexander Gonzalez miał do dyspozycji zaledwie 11 piłkarzy. Ostatecznie Kanada pokonała Kubę 3:0, ale chyba nie jest to największy problem w obliczu kolejnych ucieczek sportowców z kraju rządzonego przez Raula Castro. Jak zaznacza PAP, „szacuje się, że od 1959 do 2000 ojczyznę opuściło z powodów politycznych lub ekonomicznych około półtora miliona ludzi.”

Jeżeli chodzi o sportowców, to taka praktyka nie jest nowością. W tym roku również w środowisku piłkarskim (też w Toronto) miała miejsce podobna sytuacja - na meczu nie zjawiły się dwie zawodniczki - Yesenia Gallardo i Yisel Rodriguez. Prawdopodobnie i piłkarze, i piłkarki nie będą już miały wstępu do kraju, a ich karierę spowolnią kary nałożone przez rodzimą federację. Wybrali jednak wolność. Jeżeli chodzi o piłkę kopaną, problem ten nie jest aż tak ogromny, jak w siatkówce. Drużyny piłkarskie, zarówno żeńskie jak i męskie, nie są gigantami światowego sportu, czego nie można powiedzieć o reprezentacjach siatkarskich. Tradycje siatkówki kubańskiej są bardzo bogate, bowiem drużyny męskie i kobiece były wielokrotnymi medalistami Mistrzostw Świata, Ameryki, czy Igrzysk Olimpijskich. W takim razie jaką potęgą mogłaby być kubańska siatkówka, gdyby nie problemy polityczne i ucieczki zawodników? 

Zupełnie nie ma co się dziwić takim procederom. Sytuacja w 2005 roku, gdy siatkarze kubańscy przylatują na mecze Ligi Światowej do Włoch i z wielkim zdziwieniem oglądają dookoła telewizor LCD w poszukiwaniu wystającej części kineskopu albo zaskoczenie, gdy w aparacie fotograficznym zamiast kliszy jest jakaś karta pamięci, trąci tragikomedią. Flagowym przykładem ucieczki ze zgrupowania jest sytuacja Osmany’ego Juantoreny, obecnie jednego z najlepszych zawodników globu. W 2006 roku w jego organizmie wykryto sterydy oraz środki dopingujące i został zawieszony przez rodzimą federację na 2 lata. W tym samym czasie zawodnik nielegalnie wyjechał do Włoch i tam już pozostał, co wiązało się z jeszcze dłuższą przerwą w grze w związku z dodatkową karą nałożoną przez federację za podpisanie kontraktu z włoskim Trentino bez zgody kubańskich władz. Kto wie, czy afera dopingowa nie została właśnie wymyślona w związku z niesubordynacją Juantoreny.

W 2001 roku miała miejsce chyba najbardziej zuchwała akcja kubańskich siatkarzy. W nocy podczas zgrupowania w Belgii z hotelu, w którym przebywała kadra, uciekło wtedy sześciu świetnych zawodników: Leonell Marshall, Yasser Romero, Angel Dennis, Ihosvany Hernandez, Ramon Moya Gato i Jorge Luis Hernandez. Następnie udali się do Włoch, gdzie dostali azyl polityczny. Oczywiście musieli liczyć się z dwuletnią karą od federacji. Po jej odbyciu i treningach przede wszystkim we włoskich drużynach, mogli powrócić do normalnej gry. W Europie radzili i radzą sobie świetnie, zdobywając medale krajowych mistrzostw oraz wiele nagród indywidualnych. Natomiast Leonell Marshall uważany jest za zawodnika z największym zasięgiem w ataku (383 cm) na świecie.

Po tych wydarzeniach kubańskie władze stały się bardziej wyczulone. Rok temu aresztowano trzech zawodników i dwie zawodniczki pod podejrzeniem zamiaru ucieczki z kraju podczas jednego ze zgrupowań. Siatkarzy i siatkarki przesłuchiwano, a potem odsunięto z kadry. Oficjalny komunikat federacji głosił, że gracze doznali kontuzji. Ale było coś na rzeczy. W Polsce o możliwości zakontraktowania Kubańczyków przebąkiwał (enigmatycznie, ale dosyć pewnie) prezes PGE Skry Konrad Piechocki. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a Robertlandy Simon, Joandry Leal, Raydel Hierrezuelo oraz Rachel Sanchez i Ana Cleger zostali dyscyplinarnie wyrzuceni z kadry, odpowiednio – męskiej i żeńskiej.

Kiedy zespół zaczyna się zgrywać, a z grupy nieopierzonych, obdarzonych ponadprzeciętnymi zdolnościami młodych zawodników powstaje kolektyw i zespół mogący być najlepszym na świecie, ktoś ucieka albo zostaje odsunięty od kadry. Komunistyczny reżim Raula Castro jest nieugięty i twardo stawia sprawę - zawodnicy nie powinni wyjeżdżać za granicę. Oficjalnie władze twierdzą, że gracze chcą wyjeżdżać do innych lig tylko dla pieniędzy, a wtedy będzie im brakowało motywacji do gry w reprezentacji. Nieoficjalnie jednak, wszyscy wiedzą, że podobnie jak w Korei Północnej (może nie aż tak ostro), władza musi mieć zawsze rację i nawet jeżeli ustali coś niedorzecznego, trzeba tego przestrzegać. Wiadomo, że propaganda działa. Jeżeli wmawia się ludziom, że w ich kraju (w tym przypadku na Kubie) jest najlepiej, a w innych państwach jest niefajnie i panuje bieda, to rządzący nie chcą, aby ten dyskurs został zanegowany, żeby ich obywatele zobaczyli, że Kuba nie jest rajem na ziemi, tylko strasznym miejscem, w którym czas zatrzymał się 40 lat temu.

Wyświetlenia: 3186
Proponowane artykuły