Wolne-dziennikarstwo.pl - Młoda Dama
wolne dziennikarstwo

Lis
5

Piłka nożna w Italii od jakiegoś czasu przebywa w kryzysie. Dobitnie obrazuje to ranking UEFA, gdzie Serie A leci na łeb na szyję, a w zeszłym sezonie straciła jedno miejsce w Lidze Mistrzów na korzyść Bundesligi. Obecnie w tych prestiżowych rozgrywkach mogą grać najwyżej trzy drużyny z Półwyspu Apenińskiego. Jest to ogromny cios dla tamtejszej piłki, bo przecież niejednokrotnie w europejskich pucharach triumfowali czy to mediolańczycy z AC Milan, bądź Interu, czy też turyński Juventus. Niestety, w obecnej edycji rozgrywek europejskich, wyżej wymienione drużyny podtrzymują tendencję spadkową. Juventus uzbierał trzy remisy, a najbardziej boli ten ostatni z mistrzem Dani. Milan – wygrał, zremisował i przegrał, a Inter, szczebel niżej (Liga Europejska) radzi sobie trochę lepiej, dwa spotkania wygrywając, jedno remisując.

Światełko (a może nawet duże światło) w tunelu można było ujrzeć podczas Mistrzostw Europy, kiedy to kadra Italii jak burza wdarła się do finału, gdzie jednak brutalnie to światło zgasili im Hiszpanie. Tak czy inaczej Włosi zachwycili, a kibice i eksperci nie mogli nadziwić się pięknemu dla oka i skutecznemu futbolowi. Chylono czoła trenerowi Prandellemu, za świetne poukładanie zespołu i wydobycie z niego tego co najlepsze. Ja jednak odchodzę od tego dyskursu i zauważam, że owszem wkład Prandellego był spory, ale widzę inną przyczynę takiej gry i wyników, mianowicie cały kręgosłup kadry tworzyli gracze Juventusu Turyn.

Juventus po aferze calciopolli nie potrafił do końca stanąć na nogi. Transfery nie wypalały, zwalniano kolejnych trenerów, atmosfera w szeregach „bianco-nerich” była nieciekawa. Po dwóch z rzędu siódmych miejscach w lidze, kolejna lokata poza podium nie wchodziła w grę. Włodarze zaryzykowali zatrudniając młodego trenera, który nie mógł się pochwalić wielkimi osiągnięciami. Poczyniono kilka mądrych (jak się później okazało) transferów, nie wydając jak w poprzednich latach grubych milionów na nowych zawodników. Wyniki przyszły szybciej niż ktokolwiek się spodziewał. Już w kolejnym sezonie (tj. 2011-2012) Juventus sięgnął po mistrzostwo kraju nie zaznając porażki w lidze. „Stara Dama” zaczęła grać otwarty ofensywny futbol, oczywiście nie zapominając o obronie, jak na porządny włoski klub przystało. Od tego momentu można parafrazować to określenie i nazywać Juve ‘młodą damą”. Zmieniło się dużo, gra wybiła się na wyższy poziom, klub rozsądniej zaczął planować transfery, a drużyna mogła grać na obiekcie z prawdziwego zdarzenia – nowo wybudowanym Juventus Stadium.

Pod wodzą trenera Antonio Conte, wielu zawodników „odżyło”. Potrafił z wielu graczy wyciągnąć najlepsze cechy. Taktykę konstruował w taki sposób, aby każdy mógł się odnaleźć i zająć najlepsze dla niego miejsce na boisku. Początkowo preferował ustawienie 4-3-3, od niego szybko odszedł, by zastosować używaną chyba tylko przez SSC Napoli 3-5-2. Drużyna zaczęła grać widowiskowo, stawiała na ofensywny ładny dla oka futbol, który był zarazem skuteczny, a mając na bramce Gianluigiego Buffona i trzech świetnych środkowych obrońców, nie trzeba się było martwić o destrukcję. Prawdziwym dyrygentem stał się ściągnięty za darmo z AC Milan Andrea Pirlo. Ten sam Pirlo, który był wychwalany pod niebiosa podczas Euro 2012. Owszem słusznie, ale ktoś, kto nie jest futbolowym ignorantem wiedział, że taki poziom włoski rozgrywający prezentował od co najmniej roku, a podczas turnieju w Polsce i na Ukrainie po prostu utrzymał formę z poprzedniego sezonu.

Juventus pokazał pewną drogę rozwoju innym klubom Włoskim. W bardzo krótkim czasie wrócił na szczyt. Stało się to za sprawą świetnej organizacji, mądrych i odważnych decyzji, nie tylko związanych z transferami. Ofensywny styl gry i długie utrzymywanie się przy piłce zaprocentowały, a Włoski klub pokazał wreszcie, że da się wygrywać ładnie, nie prezentując catenaccio. W ostatni weekend idący jak burza w lidze turyńczycy, mieli dobić do 50 meczów z rzędu bez porażki w lidze. Niestety ta przygoda skończyła się boleśnie i odliczanie będzie trzeba rozpocząć od nowa. Seria bez porażki zakończyła się w najgorszy z możliwych sposobów. W Turynie, Juventus przegrał w tzw. Derby d’italia z odwiecznym rywalem Interem Mediolan 1:3. Może zadziała to jako zimny prysznic i będziemy mogli oglądać kolejne przynajmniej 49 meczów bez porażki Juventusu w Serie A.

Wyświetlenia: 1149
Proponowane artykuły