Wolne-dziennikarstwo.pl - Swarovski na parkiecie
wolne dziennikarstwo


Często słyszę pytanie: taniec to sport czy sztuka? Próby usystematyzowania tego zagadnienia często sprowadzają się do twierdzenia, że punkt widzenia zależy od punktu tańczenia.

Tancerz z teatru pani Bausch będzie obstawiał przy sztuce. I ja byłam tego samego zdania, dopóki nie miałam okazji uczestniczyć w Mistrzostwach Świata „World Latino and Belly Dance Festival Babylon”. Sam taniec brzucha był (i wciąż jest) dla mnie jedną z najpiękniejszych form tańca: pełną naturalności, ekspresji, także zaskoczenia. Dowodem na to niech będzie spektakl taneczny oparty na Belly Dance z jego różnymi fuzjami: hip-hop, breakdance. „Bellydance Evolution” Jilliany Carlo objeżdża cały świat, dając liczne pokazy i co roku rekrutując nowe tancerki, również z Polski! Ale o tym będzie w następnym wpisie...

Taniec sportowy – to tylko nazwa czy faktycznie ma coś wspólnego ze sportem? „World Latino and Belly Dance Festival Babylon” jak i różne inne tego typu imprezy są organizowane przez IDO – International Dance Organization, której członkiem może zostać każdy, kto uiści odpowiednią kwotę... Mistrzostwa Świata w Czechach zaczęły się 1 listopada i trwały cztery dni. W tym czasie przez centrum Babylon przewinęło się 4000 widzów i 3000 tancerzy. Zaczynając od kategorii Mini Kids, kończąc na rywalizacji Seniorów. Latin Shine, Latin Solo, Latin Duety, pary, show, formacje... Podobnie podzielony został Belly Dance. Dzień tanecznych zmagań zaczynał się od godziny 7:30 i kończył często koło północy. Każda kategoria zaczynała się eliminacjami, 1/16, 1/8 i ¼ finału. Potem szczęśliwiec przechodził do półfinału i ewentualnie lądował na liście zwycięzców. Nie było łatwo. Oprócz techniki, tancerzowi potrzebna była słoneczna opalenizna, mnóstwo kamieni Swarovskiego, ekspresyjna mimika twarzy oraz znajomość kilku tricków akrobatycznych. Również niezbyta pewność siebie i dużo samozaparcia.

Trenujące grupy można było spotkać WSZĘDZIE. Ich supportem byli członkowie formacji/szkoły, z którą przyjechali. Dresy Czech, Niemiec, Węgier, również Polski jasno oznaczały rejony trybun, na których zasiadali widzowie. Najgłośniej zawsze piszczeli Czesi (w końcu byli u siebie) i Włosi (ten ich temperament...). Na trybunach istniała osobna konkurencja pomiędzy widzami: kto głośniej i skuteczniej będzie dopingował „swoich”.


Michał Twix Wysocki – 3 miejsce w Mistrzostwach Świata Latin Show Solo Junior.

Po sali nerwowo krążyli trenerzy, gotowi do pochwał i do nagan. Często podczas pierwszych eliminacji, które polegały na tanecznej improwizacji do muzyki organizatora, można było słyszeć ich wykrzykiwane wskazówki. Patrząc na nich miałam wrażenie, że oglądam mecz piłki nożnej! Cóż, trener od trenera najwyraźniej się niczym nie różni. Niektórzy osobiście ubierali tancerzy i poprawiali im makijaż, tak, by pasował do całej koncepcji choreografii. Trenerzy sypiali jeszcze mniej niż ich zawodnicy, jeszcze mniej jedli i jeszcze bardziej się denerwowali. Zawsze byli w pogotowiu z dodatkowo nagraną płytą, stawali na głowie, by ich podopieczni zbyt szybko nie odpadli.

Głównym punktem zaczepienia był długi stół sędziowski. Zacne jury, składające się z przedstawicieli różnych krajów, było wyrocznią zawodników. To oni (i ich długopisy) mieli władzę dająca lub odbierającą życie. Cały zabawa polegała na tym, by „wytańczyć” sobie u sędziego tzw. skreślenie. Niestety prawda jest dość brutalna: żeby zostać sędzią tanecznym wystarczy ukończyć odpowiednie szkolenie, kurs. Nie trzeba mieć żadnego praktycznego związku z tańcem, wystarczy zwykle teoria. To przekłada się często na niesprawiedliwe osądy. Nie rzucałeś się w oczy? Nie robiłeś salt i nie stałeś na rzęsach? - przykro nam, odpadasz. Zwyczajnie nie zauważyliśmy twojej perfekcyjnej techniki i idealnego wyczucia rytmu. Osobiście ciężko mi się pogodzić z organizacją zawodów Belly Dance klasyki – każda tancerka dostała do improwizacji muzykę o zupełnie innym poziomie „zaawansowania”, różnych wykonawców, czasami różnych stylów. Mimo wszystko sędziowie dalej oceniali, co tylko potwierdziło brak ich wiedzy na temat podstaw muzyki arabskiej. Składam to na karb faktu, że Mistrzostwa Tańca Brzucha odbyły się w IDO po raz pierwszy.

Tancerze – główni bohaterowie dramatu. Osoby codziennie przestrzegające diety, regularnie wszechstronnie ćwiczące, tutaj zamieniały się w pożeraczy frytek, czekolad, coca-coli i dużej ilości kawy. Dlaczego? By dostarczyć swojemu organizmowi bombę kalorii, cukru i energii. Jest ona momentalnie spalana na parkiecie, gdzie trzeba pokonać przeciwnika i dotrwać do mety. A konkurencja często jest bezlitosna. Szturchanie łokciami – zdarza się, przepychanie – zdarza się, wzajemne zasłanianie – jak najbardziej! Tancerki dekorowały się obowiązkowo sztucznymi rzęsami, pudrem, szminką i błyskotkami. Stroje musiały razić kolorami oczy, błyszczeć i pokazywać jak najwięcej wysportowanego ciała. Panowie – cóż, tutaj wyglądało to różnie. Rosjanie i Polacy zachowywali jeszcze swoją męskość. Najgorzej było z Włochami, którzy wysmarowani dodatkowo samoopalaczem, błyszczeli brylantyną na włosach i dumnie prezentowali swoje wydepilowane torsy. Ich kostiumy często były bogatsze w kamyczki i cekiny od sukienek ich partnerek. Często zadawałam sobie pytanie: kto im to obszywa i ile za to płacą? Prawda jest taka, że we Włoszech albo jesteś piłkarzem, albo tancerzem. Rodziny łożą majątki na to, by ich pociecha rozwijała się w którymś z tych kierunków. I trzeba przyznać, że przynosi to efekty: najczęstszym śpiewanym hymnem był właśnie hymn Italii!

Duet Izabella i Judyta w Salsa Shine Duos

W Belly Dance natomiast zdominowały Rosjanki. Ich perfekcja ruchu oraz energia wzbudzały zachwyt u wszystkich. Przepych kreacji, najnowsze kroje kostiumów oraz najmodniejsze wzory. Już dawno przepadły brzęczące monetki – teraz dominuje niezniszczalny Swarovski.

Wyjazd na zawody taneczne to niemałe wyzwanie: nie tylko przygotowanie fizyczne (dopracowanie choreografii, kondycja, rozciągnięcie), ale także psychiczne (godziny czekania na swoją konkurencję, presja otoczenia, ciągła rywalizacja) i finansowe (opłata startowa, hotel, wyżywienie, nowy strój, kosmetyki, dojazd). To dopracowanie najmniejszych detali: chociażby sprawdzenie dzień wcześniej swojego stroju, czy dobrze leży, przetańczenie w nim, zrobienie próbnego makijażu (chyba, że ma się w tym wprawę), rozgrzanie dłoni, stóp, zabranie dodatkowych wsuwek. Niby drobnostki, ale to właśnie one składają się na cały wizerunek tancerza.

Zawody taneczne bardzo przypominają mecz: są zawodnicy, są kibice, są sędziowie, trenerzy i podium, na którym każdy chciałby stanąć. Taniec jest tak samo „poważną” i „wyczerpującą” kategorią jak sport. A przy okazji można zrobić z tego niezłe dzieło sztuki...

Więcej zdjęć z zawodów oraz reportaże video na stronie www.facebook.com/RoyalDacneCenter

 
Wyświetlenia: 1358
Proponowane artykuły