Wolne-dziennikarstwo.pl - Polityczny savoir vivre, a w zasadzie jego brak
wolne dziennikarstwo


 

Wydawałoby się, że dwa plus dwa zawsze równa się cztery. Wydawałoby się, że premier czy prezydent, dwie najważniejsze osoby w państwie, nie muszą mieć na liście konstytucyjnych obowiązków nakazu obecności na pogrzebie zasłużonych dla narodu osobowości, piastujących istotne dla kraju stanowiska. Rozsądek podpowiada, że jest to naturalna kolej rzeczy, wynikająca z - nazwijmy to – politycznego savoir vivru. Jednak z tym „dwa plus dwa”, to różnie bywa.

Politycy obozu Platformy Obywatelskiej reprezentują co najmniej dziwną interpretację politycznej, ale też i codziennej rzeczywistości. Katyń 1940 rok, to krwawa karta w kalendarzu polskiej historii. Lech Kaczyński, prezydent RP, nie otrzymał zaproszenia do Katynia na uroczystości uczczenia pamięci pomordowanych przez stalinowski reżim Polaków. Dla Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego było nie do wyobrażenia, aby prezydent RP nie brał udziału w tak ważnym wydarzeniu. Jednak to właśnie politycy Platformy Obywatelskiej dumnie podkreślali, że prezydenta tam nikt nie oczekuje i w zasadzie to po co on tam chce lecieć.

Bronisław Komorowski oraz Donald Tusk mieli okazję potwierdzić swój tok myślenia i jak najbardziej z niej skorzystali. W Katastrofie Smoleńskiej, wśród 96 ofiar, znajdował się ostatni prezydent RP na uchodźstwie – Ryszard Kaczorowski. Pomijając fakt skandalu, jakim bez wątpienia było podmienienie ciał ofiar, we Wrocławiu miało miejsce drugie pożegnanie byłego prezydenta. Na uroczystości zabrakło obecnego premiera i prezydenta. Kancelarię Komorowskiego, za porozumieniem stron, reprezentowała Anna Komorowska. Doprawdy zdumiewające porozumienie, na które siłą rzeczy, musiał przystać sam prezydent. Ale jak docinali wścibscy internauci, po co Tusk i Komorowski mieliby się pojawić na pogrzebie Kaczorowskiego, skoro już raz byli ... Z różnicą taką, że wówczas w trumnie podpisanej nazwiskiem Kaczorowskiego, znajdowała się zupełnie inna osoba.

Ministrowie, czołowi politycy obozu rządzącego chętnie pojawiają się na przeróżnych otwarciach, gdzie trzeba przeciąć wstążeczkę, złożyć podpis, odebrać nagrodę, zrobić upamiętniającą fotografię. Jednak obecność na tak ważnych wydarzeniach jak uczczenie pamięci ofiar katyńskich czy pogrzeb ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, już wykraczają poza granice politycznego savoir vivre obecnie rządzącego Polską establishementu. Istnieje długa lista uroczystości, hipotetycznych kolei losu, gdzie najważniejsze osoby zwyczajnie winny pojawić się osobiście, nie wysyłając swojego urzędnika ani małżonki. Dwie wyżej wymienione sytuacje, figurują na jej szczycie.

 

Wyświetlenia: 1278
Proponowane artykuły

Wątpliwy gest

Maciej Paluch

Na Zamku Królewskim w Warszawie, Cyryl I wraz z arcybiskupem Józefem Michalikiem, podpisali dokument, wzywający do pojednania narodu polskiego i rosyjskiego. Zewsząd słychać głosy,