Wolne-dziennikarstwo.pl - „...gdzie się w kobiecie anioł kończy, a diabeł zaczyna”
wolne dziennikarstwo


Sięgając po książkę Kobieto! Boski diable, byłam pewna, że nie będę żałować. Nie spodziewałam się jednak tak dobrej zabawy (a muszę przyznać, iż nie pamiętam, kiedy śmiałam się w głos, czytając jakiś utwór).

Lubię inteligentnych prowokatorów i osoby z dużym poczuciem humoru. Do nich zaliczam „giganta teatru” (określenie Andrzeja Strzeleckiego), o którym mowa.

Książka, będąca zapisem rozmów Adama Hanuszkiewicza z Renatą Dymną i Januszem B. Roszkowskim, które miały miejsce w 2001 roku w Dźwirzynie, ukazała się całkiem niedawno (8 listopada tego roku). Aktor nalegał, aby powstała rzecz została wydana dopiero po jego śmierci. Tak też się stało. Dymna, we wstępie, pisze: „Czuł, że tak będzie lepiej. Dotrzymaliśmy słowa. Zatrzymaliśmy ten filozoficzno-obyczajowy spadek, a dziś dzielimy się nim z Państwem w chwili, gdy nie ma już Adama. Teraz reżyseruje Królestwo Niebieskie lub inne zaświaty, gdzie są też pewnie tytułowe boskie diabły, jak nazwał w oryginale kobiety Adam Mickiewicz (do nas dotarła poprawiona za radą przyjaciół fraza z Dziadów cz. IV <<Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto!...>>)”.

Z jakiej strony znamy Adama Hanuszkiewicza? Olbrychski nazwał go "największym twórcą polskiego teatru w ostatnich dekadach i nie tylko". W latach 1956-1963 był dyrektorem artystycznym Telewizji Polskiej, później dyrektorem teatrów warszawskich: Teatru Narodowego i Teatru Nowego. Ze spokojnym sumieniem możemy zwać go – podobnie jak Jerzego Giedroycia – tytanem pracy.

Tematem rozmów, które mamy okazję czytać, są przede wszystkim „baby”. Wnikliwy obserwator i znawca kobiet (czterokrotnie żonaty!) zdradza wiele intymnych szczegółów ze swojego życia. O swoich żonach mówi: „Miałem wspaniałe małżonki. Wszystkie można by określić jako boskie diabły wcielone. Nie powiem, aby życie z nimi było łatwe, ale niewątpliwie interesujące, niekiedy nawet wspaniałe”, zaś o samym sobie: „Jestem człowiekiem mniej więcej przyzwoitym. W życiu nikogo nie skrzywdziłem, starałem się nie robić świństw”.

Polski reżyser nie stronił od tematów kontrowersyjnych, nie uznawał tabu, dzięki temu czytamy o homoseksualiźmie („Wśród gęsi kanadyjskich związki lesbijskie też się zdarzają”, „Wiadomo że Grecy obok spółkowania z chłopczykami spółkowali ze zwierzętami, ale czy to były samce, tego nie wiadomo!”), burdelach, Mickiewiczu (bijącym swą psychicznie chorą żonę), seksistach czy celibacie („Celibat jest wbrew naturze, dlatego plebanie gospodyniami stoją”).

Człowiek polskiego teatru XX wieku podkreśla, iż nie jest zwolennikiem poglądów antyfeministycznych. Przyznaje się, iż sam „jest babą” i że to raczej kobiety go zdobywały. Był im wierny. Do czasu, gdy te go kochały. Rozpad kolejnych związków tłumaczy m.in. tym, iż czuł się odepchnięty przez matkę, leczącą się w sanatorium na depresję („Gdy czułem się odsunięty od cycka, szukałem następnego! Wraz z upływem lat obserwuję u siebie narastający głód do coraz większych piersi (kiedyś było odwrotnie – od dużych piersi wręcz mnie odrzucało); może kiedyś znajdę tak wielkie, że cały się w nich ukryję?”).

Żony szukały w nim ojca, on w nich „uziemienia”. Może z tego powodu optymalną i najprzyjemniejszą formą obcowania z kobietami jest, jego zdaniem, romans. Z książki dowiadujemy się, jak kształtował się u niego erotyzm, jak wyglądały jego pierwsze doświadczenia wiązane z seksem...

Dużą zaletą pozycji są zamieszczone w niej wkładki ze wspaniałymi czarno-białymi fotografiami artysty. Hanuszkiewicz na scenie, Hanuszkiewicz pracujący nad tekstem, Hanuszkiewicz robiący iście witkacowskie miny.

Co oprócz tego? Rozliczne żarty (czasem niezrozumiałe dla kobiet) i anegdoty wydają się wprost wylewać z kart publikacji. Hanuszkiewicz pozwala nam wejść w świat środowiska, w którym się obracał, wraz z nim odwiedzamy teatry, mieszkania jego przyjaciół... poznajemy nawet jego psa :)

Opowiada również o II Wojnie Światowej, Lwowie, do którego bał się wracać, dzisiejszej modzie i wielu kwestiach dotyczących życia politycznego, sztuki czy filozofii. Pozostaje pytanie: dlaczego jego pragnieniem było to, aby ów materiał ukazał się dopiero „po jego najdłuższym życiu”?.

Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć anegdotę, która wydaje mi się być niezwykle humorystyczną i pouczającą zarazem. Dotyczy ona Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego.

„Powinny to grać trojaczki jednojajowe:
Iwan złapał się za ch... i wszystko mu poszło do głowy,
Dymitr złapał się za głowę i wszystko mu poszło do ch...,
a Alosza złapał się za głowę i za ch..., i poszedł do klasztoru.

To trzy wyjścia i każde kończy się katastrofą, bo u harmonijnego człowieka owe dwa organy muszą z sobą współistnieć. Inaczej jest arytmia, bo nie można żadnego organu wyłączyć – poza ślepą kiszką!”.

Wyświetlenia: 3425
Proponowane artykuły