Wolne-dziennikarstwo.pl - "Prawdziwy romans" - ognisty romans gatunków kina, czyli o miłości i nie tylko
wolne dziennikarstwo


Tym razem chciałem sięgnąć po film z rodzaju tych, które swoją jakością sięgają po nieśmiertelność. Rok 1993, jeszcze przed "Pulp Fiction" Quentina Tarantino (1996), który, co ciekawe, był współautorem scenariusza "Prawdziwego romansu". "True romance", bo taki tytuł nosi omawiana przeze mnie produkcja amerykańsko-francuska, jest przesiąknięta klimatem "Pulp Fiction", ale w nieco łagodniejszym wydaniu. Czy może odwrotnie? Co by nie było, czuć tutaj rękę Tarantino.

W rolach głównych wystąpili Christian Slater i Patricia Arquette. Obecnie niezbyt powalające nazwiska, ale w latach 90 grali w całkiem niezłych filmach.Choć żadne z nich akurat nie zostało wybitnymi gwiazdami kina, to z pewnością uwagę zwrócą fantastyczne, drugoplanowe role. Christopher Walken, Dennis Hopper, James Gandolfini czy Brad Pitt i Gary Oldman, stworzyli tutaj wspaniałe tło, dzięki którym para przeżywająca na ekranie "prawdziwy romans" mogła się pokazać ze znakomitej strony.To swoista wariacja pokazująca, co by było gdyby zmieszać „Bonnie i Clyde” z „Romeo i Julia”.

O czym może opowiadać "Prawdziwy romans"? Niech was nie zmyli tytuł, bo ja już dałem się zwieść, co oznaczało odwlekanie obejrzenia tego dzieła Tonego Scotta przez kilka miesięcy. W końcu jednak przemogłem się. I jak?
Cholernie dobry kawał kina! Miłe zaskoczenie! Dopracowane, genialne dialogi, wspaniała muzyka idealnie podkreślająca zapadające w pamięć sceny. Nie ma tutaj pędzącej non stop akcji, patetycznych przemów czy ogólnoświatowej intrygi. Wszystko jest bardziej przyziemne, zwyczajnie ludzkie, choć momentami wciąż nieco zwariowane. Całość to zgrabne połączenie romansu, czarnej komedii, kryminału, sensacji, a nawet i dramatu. Zdecydowanie mogę polecić ten film szczególnie fanom "Pulp Fiction". Może poziom nie ten, ale cóż, "True romance" powstał wcześniej, a jajku ciężko jest być lepszym od kury.

Wszystko zaczyna się od magicznego spotkania Clarence'a, wielbiciela komiksów, samotnika, którego życiem kieruje duch Elvisa Presleya (relacja niczym Obi-Wan Kenobi i Luke Sykwalker w "Star Wars") oraz Alabamy, uroczej, słodkiej, uwodzącej blondynki (a gdyby tak córkę nazwać "Opolskie"?).
Tutaj zaczynałem się bać. W głowie zakołatały się myśli o przejadłym standarcie romansu.
Szybkie poznanie, potem rozstanie i na końcu gonitwa, gdy kochankowie jednak stwierdzają, że nie mogą bez siebie żyć. Ot taki schemat typowej komedii romantycznej.
Nic z tego! Tutaj wątek miłosny nie przeszkadza, a nawet pozwala poczuć jeszcze większą sympatię do pary głównych bohaterów. Z drugiej strony ich uczucie traktuję też jako usprawiedliwienie dla złych rzeczy jakie wyrabiają. Nie kierują się bowiem wyższymi pobudkami, ale egoistycznym pragnieniem szczęścia dla samych siebie.

Czym jednak jest miłość jak nie "egoizmem dzielonym na dwoje"?
"Prawdziwy romans" pokazujący prawdziwą miłość? Tak można ten film interpretować. W końcu "Miłość niejedno ma imię". Ja patrzę na to jako jedną wielką scenę teatralną, na której aktorzy pokazują cały swój kunszt i szeroki wachlarz umiejętności aktorskich.Szczególnie zapadł mi tutaj w pamięć Gary Oldman w roli alfonsa o imieniu Drexl. Aktor przez wielkie A. Nie znaczy to jednak, że reszta odstaje, wręcz przeciwnie. Wszyscy znakomicie sprawdzają się w powierzonych miejscach w scenariuszu.
To film krwawy i pełen przemocy. Jednak nie jest to bezmózga jatka i szalone kino akcji jak filmy z Jasonem Stahamem. Tutaj każda scena wydaje się potrzebna, nie ma dłużyzn, a pomimo upływającego czasu "Prawdziwy romans" nie traci nic na swojej świeżości.

To taka butelka wódki, którą włożymy do lodówki i nieważne ile tam trzymana, nic nie zabija jej smaku czy jakości. Oczywiście całość jest moją subiektywną opinią i wy możecie ocenić ten film inaczej, to jednak nie jedno musicie przyznać, jak nie zobaczycie to nie możecie odpowiednio ocenić.
Ja ze swojej strony prócz recenzowania nowości będę też wyszukiwał Wam takie perełki.W moim jednak przypadku zakochałem się w tym filmie tak mocno, jak zakochali się w sobie Clarence i Alabama...

Wyświetlenia: 1286
Proponowane artykuły