Wolne-dziennikarstwo.pl - Picie. Opowieść o miłości
wolne dziennikarstwo


Kiedy żyjesz stereotypami lub sam jakiś tworzysz, nie jest wcale łatwo. Wydaje się, że jesteś człowiekiem z twardą skorupą, której nic nie skruszy. Tymczasem pod nią kryje się maleńka, bezbronna istota z problemami, które usilnie stara się ukryć. Cóż, być może w dzisiejszym świecie, który wymaga ideałów, absolutnie nie wolno okazać słabości. A wygra ten, kto ich nie okaże. Ale wygra… co?

Caroline Knapp – regularnie pijąca dziennikarka w popularnym, poważanym piśmie. W pracy – perfekcjonistka, wzór do naśladowania. Ulubiona pisarka, autorytet. Ma rzeszę fanów czekających niecierpliwie na jej publikacje. Kobieta sukcesu, powiedziałoby się. Na pierwszy rzut oka wcale nie dostrzeżesz problemu. Nie zorientujesz się, że elegancka pani w marynarce męczy się z potwornym kacem, a ból rozsadza jej głowę. Nie widzisz, jak drżą jej ręce, nie wiesz, że w duchu myśli tylko o tym, aby wyrwać się na drinka. I nikt o tym nie wie, tylko ona. To jej sekret.

Książka Picie. Opowieść o miłości skutecznie rozprawia się ze stereotypem alkoholika. Nie ma tu obrazu pijaka, którego zazwyczaj sobie wyobrażamy, czyli człowieka brudnego, podrapanego, obitego, śmierdzącego. Autorka pokazuje, że problem alkoholowy mają też ludzie sukcesu, lekarze, prawnicy, którzy pod przykrywką swojego bajecznego życia chowają sekret. Ten sekret upychają za lodówką lub głęboko w koszu. Obnaża zachowania alkoholika, które z pozoru mogą wydać się normalne, jednak kiedy się przypatrzeć można zauważyć jak drżą ręce i jak oczy w sklepie rozpaczliwie szukają stoiska z alkoholem.

Alkoholizm często traktuje się jak słabość. Mówi się, że gdyby tylko zechcieć, to można przestać pić. Osobom nieuzależnionym wydaje się, że sprawa jest tak prosta, że wystarczy po prostu nie pić. Nie iść do sklepu. Nie myśleć.

Spowiedź autorki-alkoholiczki pokazuje alkoholizm w inny sposób. Knapp chociaż brutalnie opisuje swoje eskapady, nie skupia się na nich. Ukazuje raczej jak alkohol powoli wkradł się w jej życie, zupełnie niezauważony. Zupełnie zignorowany. Zaczął być traktowany jako coś normalnego, jak herbata do kanapki. Jak codzienna czynność. I pisze, jak wyżarł ją od środka.

Wyświetlenia: 2971
Proponowane artykuły