Wolne-dziennikarstwo.pl - Studenci bez świetlanej przyszłości
wolne dziennikarstwo


Studenci bez świetlanej przyszłości

Choć życie mogłoby wydawać się proste, zwłaszcza gdy ma się 20 lat z hakiem, to wcale nie musi być ono usłane różami. Gdy zaczyna się studia lub dostaje się papierek po ich ukończeniu, można pomyśleć, że pół świata już się zwojowało. Niestety ten system nie jest taki prosty, bo stawia przed młodym człowiekiem szereg wyzwań, z których niestety zdecydowana większość jest obca młodym ludziom – zafascynowanym nowoczesnością oraz życiem „tu i teraz”.

Jakie perspektywy ma polska młodzież, która w wieku dwudziestu kilku lat otrzymuje swój upragniony tytuł magistra? Niewielkie, a pognębiać ich może dodatkowo mnóstwo elementów w postaci wydłużonego wieku emerytalnego, rosnącego bezrobocia, braku polityki prorodzinnej i ogólnego kryzysu gospodarczego. To wszystko sprawia, że młody, wykształcony człowiek może swoje studia umieścić w głębokim poważaniu. Bez względu na to, czy jest z wielkiego miasta, czy z małej wsi.

Przed Tobą ponad 40 lat pracy

Mnóstwo ludzi w Polsce zadaje sobie dziś pytanie o zasadność podnoszenia wieku emerytalnego przez rząd Donalda Tuska. Mówię tutaj celowo tylko o podniesieniu wieku emerytalnego, bo nigdy nie nazwę tego „reformą”. Reformowanie oznacza gruntowne zmiany, stworzenie jakiegoś systemu od początku, by lepiej i wydajniej funkcjonował. Nie jest dla mnie reformą zmuszenie prawie 40 milionów ludzi do dłuższej harówy w celu czystego zarobku.

Jednak jeżeli młodzi ludzie myślą, że taka zmiana oznacza dla nich tylko więcej lat pracy, to są w błędzie. Gdy osoby starsze i przez to mniej produktywne, będą musiały pracować o kilka lat dłużej na swoim stanowisku, zablokują tysiące etatów, które mogłyby być obsadzone przez młodych i bardziej wydajnych ludzi, choć z mniejszym doświadczeniem. Nowe etaty w państwie Platformy Obywatelskiej też nie będą powstawać, bo aby pracodawca zwiększył ilość pracowników, to musi mieć do tego dobre warunki, choćby w lepszym systemie podatkowym. W przeciwnym razie zawsze będzie szukał oszczędności, a najprostszą jest zmniejszanie ilości pracowników.

Obalić trzeba także mit wyższych emerytur, jakie mielibyśmy rzekomo otrzymać po tej pseudo-reformie. Dziś praktycznie nikt nie ma złudzeń co do tego, że polski system emerytalny mocno kuleje, ZUS jest zadłużony na niebagatelną sumę 2 bln złotych i nie wiadomo, czy tak naprawdę za 5-10 lat będzie z czego wypłacać emerytury. Nie posiadamy rezerw, alternatywnych źródeł dochodów. Wreszcie, trzeba sobie zadać pytanie jak to się stało, że polskie społeczeństwo od kilkudziesięciu lat płaci składki, a nagle pojawia się ryzyko załamania się całego mechanizmu.

Problem polega na tym, że wali się kamienna budowla, Donald Tusk chce temu zapobiec używając taśmy klejącej. Niestety nie tędy droga – pielęgniarka, która ma 67 lat może potrzebować więcej podstawowej opieki medycznej niż trzydziestolatek leżący na urazówce, z kolei taksówkarz pod siedemdziesiątką wcale nie musi reagować tak szybko na drodze jak zaraz po otrzymaniu prawa jazdy.

Bez pakietu

Największy problem obecnej władzy to próby robienia czegoś doraźnie i z niesprecyzowanym planem. Największym idiotyzmem jaki można zrobić w momencie (bądź co bądź koniecznego w Polsce) podniesienia wieku emerytalnego, to zostawienie go na lodzie bez reformy instytucji odpowiedzialnych za pieniądze Polaków i bez wprowadzenia aktywnej polityki prorodzinnej. Gdybym miał opisywać tutaj problemy, jakie ciągnie za sobą obecny stan polskiej gospodarki i geopolityczne następstwa naszej lokalizacji, to prawdopodobnie nie starczyłoby mi wieczora. Jednak najbardziej rzucającym się w oczy problemem jest brak zachęcania młodych ludzi do zakładania rodzin i wychowywania dzieci. 

Wyświetlenia: 1220
Proponowane artykuły