Wolne-dziennikarstwo.pl - Krytyk pod krytykę
wolne dziennikarstwo


Czasy, kiedy napisanie i wydanie książki wiązało się z pewnym prestiżem, bezpowrotnie przeminęły. Każdy może złapać za pióro/Worda i urodzić coś, co będzie bardziej lub mniej zdatne do czytania. Jak sądzę, sprawa podobnie ma się jeśli chodzi o pisanie recenzji, ale także innych aspektów twórczości. Do wszystkiego mamy coraz łatwiejszy dostęp, co zdecydowanie ułatwia i uprzyjemnia nam życie, ale sprawia też, że jesteśmy zalewani bezwartościowymi ochłapami, które niejako mogą przeszkodzić nam w dojrzeniu prawdziwej perełki.

Obecnie umiejętności nie są wskazane – są ludzie, którzy poprawią twoje wypociny. Czy trzeba mieć coś ciekawego do powiedzenia? Każdemu coś tam w duszy gry, więc abstrahując od tego, czy ma to jakikolwiek sens, możemy się z tym podzielić. Celebryci masowo wydają filozoficzno-poradniko-fabularne książki, ale czy naprawdę jest ktoś, kto to wszystko czyta? Tych pozycji jest już tak dużo, że spokojnie można zacząć myśleć o utworzeniu dla nich nowego gatunku literackiego. Przykłady autorów: Katarzyna Cichopek, Radosław Majdan, Justin Bieber, Kinga Rusin, Joanna Jabłczyńska, Paris Hilton(!), Krzysztof Ibisz… i tak można by mnożyć, a prawdopodobnie nie wiedziałeś przynajmniej o kilku z nich. 

Jesteśmy jednak krok dalej. Książki piszą także internetowe gwiazdy Youtube, co jest niezwykle ciekawe, jeśli przyjrzeć się Polsce i reszcie świata. Na obecną chwilę pojawiło się już kilka takich tytułów. Zeznania Niekrytego Krytyka (o czym dokładniej później), Wybuchające Beczki, Webshows i być może inne, które jednak nie były na tyle głośne, żebym mógł o nich usłyszeć. Nie to jest jednak istotne, ale to jak również w Internecie Polacy są „książko twórczy”. Poza granicami naszego pięknego kraju, podobne precedensy nie mają miejsca i nawet największe ryby pokroju Ray Williama Johnsona (ponad 2 miliardy odsłon na YT)nie są skore do przelewania swoich myśli na papier, tak jak to robimy w Polsce. (Niekryty Krytyk pokonał barierę 100 milionów wyświetleń). 

Nie wyświetlenia są jednak ważne, bo każdy z nas może mieć coś ciekawego do przekazania! Czy więc Zeznania Niekrytego Krytyka są wartościowe? Tak i nie.

Po pierwsze nie wiadomo do końca, o czym książka tak właściwie jest. Działalność Krytyka(Maciej Frączyk) na YT sprowadza się do komentowania i recenzowania (w większości) nostalgicznych filmów. Czyni to w sposób przewrotny, wzbogacony licznymi wulgaryzmami i podtekstami seksualnymi. W każdym razie – gimbaza szaleje. Czy książka jest więc o tworzeniu filmów? Nie do końca. Tak właściwie bardzo mało dowiemy się o kulisach show internetowego. Nie jest też biograficzna, bo dostaniemy stosunkowo mało ciekawostek z życia Maćka. Czego zatem jest tutaj najwięcej? Zdecydowanie trzon stanowią porady życiowe dla nastolatków.

Osobiście nie jestem fanem twórczości Krytyka, a książkę przeczytałem z ciekawości, ale potrafię sobie wyobrazić rozczarowanie osób, które przygodę z gimnazjum skończyły już dawno i nie trzeba im mentora, a chciałyby się dowiedzieć więcej o samym Maćku, tworzeniu filmów czy ogólnie działalności w Internecie. Pozytywnym aspektem jest na pewno to, że młodzi ludzie powinni wynieść coś pozytywnego z tych przemyśleń, bo to właśnie tacy ludzie są teraz autorytetami młodzieży, ale zdecydowanie nie powinno to stanowić 3/4 książki. Co z innymi, Maćku?

Kolejną bolączką jest mierna obszerność tytułu. Przy moim ślimaczym tempie połknąłem to w zaledwie godzinę i 134 strony są trochę oszukane, bo po rozmiarze czcionki można dojść do wniosku, że książka jest raczej adresowana do niedowidzących staruszek, niż zdrowej polskiej młodzieży. Ma to oczywiście plusy, bo ogólnie jest to lekka i szybka lektura, ale niedosyt zostaje.

Szybka i lekka. To słowa klucze, jeśli miałbym pokusić się o opisanie tego tworu dwoma słowami. Miejscami jest nawet zabawne, a miejscami poważnie i całkiem trafnie, ale przez cały czas daje się w znaki to niezdecydowanie. To o niczym jest, Krytyku.

 
Wyświetlenia: 1189
Proponowane artykuły