Wolne-dziennikarstwo.pl - O chorobie toczącej polskie media
wolne dziennikarstwo


Ostatnimi czasy wywiązała się interesująca debata dotycząca jakości oraz poziomu mediów w naszym kraju. Oskarżonymi są polscy dziennikarze oraz wydawcy współtworzący media w Polsce. Zarzuty: tabloidyzacja mediów oraz ogłupianie widzów poprzez niski poziom pokazywanych treści.

Całą burzę wywołał wywiad udzielony ostatnio przez Mariusza Maxa Kolonko portalowi Onet.pl:

„Jadę do Polski i oglądam cięgiem wszystkie dzienniki telewizyjne w kraju. Jest albo sama polityka, albo totalne pierdoły. W newsowych stand-upach jakiś gówniarz z mikrofonem w ręku i miną wszechwiedzącego wieszcza mówi mi, jak mam żyć. Przełączam na telewizję śniadaniową i widzę relację z lodowego igloo z prowadzącą Królewną Śnieżką z nogami związanymi w supeł, której jedynym celem jest, by dobrze wypaść. Otwieram gazety i widzę "publicystów" skaczących sobie do gardeł o byle co. Czułem się jak Jack Nicholson w "Locie nad kukułczym gniazdem.”

Dziennikarz TVN Grzegorz Miecugow przyczynę całego zjawiska widzi gdzie indziej:

„Dziś największą słabością mediów jest odbiorca. Gdy mówimy o tabloidyzacji mediów, to mówimy właśnie o tabloidyzacji odbiorców . To, że filmy Woody`ego Allena chodzą po godzinie 23, to nie jest wybór właściciela telewizji. To wybór widza, który chce o 20.00 oglądać rozrywkę przaśną. Telewizje komercyjne zwracają się w stronę większości, która woli „naparzankę”. Gdy w lutym 2009 roku, na początku kryzysu, pojawiła się ważna debata o finansach, relacjonowaliśmy ją. Zaprosiliśmy ekspertów, zbieraliśmy komentarze. A mimo tego widownia spadła. Medium nie może od oczekiwań widzów abstrahować.”

Na temat tabloidyzacji mediów portalowi Wolne-Dziennikarstwo opowiedzieli dziennikarz TVN Krzysztof Skórzyński oraz publicysta „Wprost” Szymon Hołownia:

O tabloidyzacji mediów - Krzysztof Skórzyński (posłuchaj)

O mediach - Szymon Hołownia (posłuchaj

Analizując cala sytuację, sformułowałem kilka własnych wniosków na ten temat:

1.  Szybkość przekazu nad jakością i rzetelnością. XXI wiek. Czasy w których żyjemy to nieustanny  pośpiech, wyścig z czasem . Do tego wyścigu dołączają także media. Znając swojego odbiorcę muszą przekazać informację w jak najszybszy i najkrótszy sposób, co skutkuje tym , że dana informacja traci na jakości. W związku z tym są one przekazywane jako nieprzygotowane i nierzetelne, przez co często wprowadzają odbiorców w błąd. Do tego dużą cegiełkę dokładają także media  internetowe, gdzie dziennikarze rozliczani są przez swoich szefów z jak największej ilość kliknięć na danego news’a. Nagłówki artykułów czy tytuły newsów muszą być jak najkrótsze i jak najbardziej szokujące, tak, aby jednocześnie pobudzić ciekawość i przekonać czytelnika do kliknięcia w dany link.

2. Pieniądze. To one rządzą współczesnym światem. Ten wyświechtany i popularny frazes  zmieniłbym raczej na zdanie „One od zawsze rządziły światem”. Tak jest i teraz. Komercjalizacja dotyczy również mediów, a te nastawione na zysk sięgają po najbardziej prymitywne treści. Takie, które poruszają i zachęcają odbiorców do czytania/kupowania  gazet/portali. Tu sięgamy do przyczyn tabloidyzacji.  Gazety, które są w rękach prywatnych przedsiębiorców, muszą generować zyski – a zyski wiążą się z zainteresowaniem ludzi i chęcią „kupowania informacji”. A co przyciąga odbiorców? Krew, przemoc, tragedie, skandale, wpadki polityków i osób z najwyższych sfer, czyli mówiąc krótko - informacyjny chłam. Niech przemówią liczby, one (podobno) nie kłamią: W III kwartale roku 2012 najlepiej sprzedający się gazeta codzienną był „Fakt”( 364688 ogółem sprzedanych egzemplarzy),  na drugim miejscu plasowała się Gazeta Wyborcza (225615 egz.) , a na trzecim inny popularny tabloid ”SE” z wynikiem 156550 sprzedanych egzemplarzy. W takim wypadku stwierdzenie, że to odbiorcy  mają spory wkład w tabloidyzację mediów poprzez ich „wspieranie”(czytanie i kupowanie) nie byłoby dalekie od prawdy.  Gdyby się nie sprzedawały,  a ludzie nie kupowaliby ich(w jakikolwiek formie) wtedy tego typu tematy, jak i media je przedstawiające, szybko by upadały lub popadały w niełaskę odbiorców.  Ale tak się nie dzieje. Gdy pojawiają się tego typu news’y słupki oglądalność nie spadają, a wręcz przeciwnie, rosną. I co ma zrobić stacja TV oraz dziennikarze i wydawcy, mając świadomość pokazywania ludziom chłamu i jednocześnie (statystyczną) wiedzę, że społeczeństwo to interesuje? Przecież nie mogą działać wbrew temu, co pokazują liczby. Przemysław Wojciechowski oraz Andrzejem Gadowskim (szef anteny TVP), z którymi niedawno (razem z redakcją W-D) mieliśmy przyjemność rozmawiać, powiedzieli nam, że w czasie trwania głównego wydania „Wiadomości” TVP największa oglądalność miały materiał dotyczący niekończącego się serialu związanego ze sprawą „matki małej Madzi”, a gdy  na ekranie pojawiały się wiadomości kulturalne, to te słupki drastycznie spadały. Znaczące, nieprawdaż?

3. Problem telewizji publicznej. Omówiliśmy już sprawę mediów komercyjnych, które jako przedsiębiorstwa działające na rynku nastawione są głównie na zysk. Telewizja publiczna to osobny temat.  Jej zadaniem jest spełnianie i realizacja misji.  Pojawiają się tu jednak pewne problemy – widzowie narzekają na TVP i programy które pokazuje, poczynając od starych i bez przerwy odgrzewanych „hitów” filmowych, nudnych i nieciekawych seriali czy głupawych programów rozrywkowych. Należy jednak pamiętać, że do całokształtu sytuacji swoją cegiełkę dokładają również  widzowie. Według badań z 2012 roku (http://media2.pl/media/87559-Polska-numerem-1-w-nieplaceniu-abonamentu-RTV.html), aż 65% posiadających odbiornik nie płaci abonamentu. Telewizje emituje słaby produkt, mając mniej pieniędzy niż ich odpowiednich w krajach sąsiednich (dochód TVP z komercyjnych reklam to 60% całości , a z abonamentu ledwie 20%), a należy przypomnieć, że publiczna nie może przerywać swoich programów reklam, tak jak robi to komercyjna konkurencja. Ludzie twierdzą, że nie będą łożyć pieniędzy na taki produkt jakim jest TVP, ta z kolei ma jeszcze mniej pieniędzy, produkuje kolejną chałturę i koło się zamyka. Rozwiązaniem mogłoby płacenie obowiązkowego abonamentu (tak jak w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii, gdzie ten model doskonale funkcjonuje).  Oczywiście każdy medal ma dwie strony  - publiczna także marnotrawi pieniądze produkując i emitując beznadziejne programy typu „Kocham Cię Polsko” czy „Gwiazdy tańczą/śpiewają/stepują/łowią ryby na lodzie” i im podobne. 

4. No-news – czyli tzw. nieinformacja. Kolejnym problemem, który składa się na szeroko pojętą tabloidyzacji mediów jest tzw. problem no-newsów. Są to informacje prezentowane jako nagłówki w popularnych portalach czy też w TV na tzw. paskach informacyjnych, nie wnoszące nic do omawianego problemu/tematu.

Przykładem może być przesłuchanie Katarzyny W. (znanej lepiej jako „matka małej Madzi”, co jest kolejnym fenomenem).  W ciągu dwóch godzin otrzymaliśmy trzy nieistotne wiadomości:

a) „Rozpoczęło się przesłuchanie matki małej Madzi”,

b) (po 30 minutach kolejny serwis informacyjny) – „Trwa przesłuchanie Matki małej Madzi”,

c) (po kolejnej godzinie, następny serwis informacyjny) - „Zakończyło się przesłuchanie matki małej Madzi”.

To samo tyczy się całej sprawy – kiedy do tej, wydawałoby się, niekończącej się opowieści były dopisywane przed media kolejne odcinki w postaci no-newsów, nie wnoszących nic do całej sprawy. Katarzyna W. powiedziała „a” potem jednak zmieniała zdanie, że nie „A, lecz B”. „Katarzyna W. zapłakała na konferencji.”  Po kilkunastu minutach  zmiana informacji „Jednak nie zapłakała, lecz była niewzruszona. Co na to eksperci?”; ”Sensacja! Katarzyna W. po całej aferze jeździ konno!”. Dla mnie jako obserwatora było to bardzo przykre – przestałem interesować się tą sprawą, gdyż obrzydziły mi ją nagłówki Onet.pl, Wp.pl czy paski informacyjnie Tvn24, Polsat News i podobnych stacji.

Kolejnym aspektem jest tworzenie z nieistotnych i błahych spraw wydarzenia dnia. Tworzenie tematu, które  jest analizowany i rozpatrywany z różnych punktów widzenia. Do studia danej telewizji informacyjnej zaprasza się setki wszelkiej maści ekspertów - począwszy od politologów, kulturoznawców, kończąc na specjalistach od wizerunku i PR politycznego. Swego czasu szukałem informacji o napięciach między Iranem i Zachodem (cieśnina Ormuz)  w polskiej telewizji i na najpopularniejszych portalach internetowych. Niestety, tematem przewodnim debaty tego dnia było zachowanie jednego z polityków partii rządzącej wobec polityka opozycji. W tym czasie zagraniczne serwisy informowały (m.in. CNN, BBC) o tym, że rośnie napięcie na linii „Iran – USA” w sprawie cieśniny Ormuz. W tym czasie w naszym mediach nie było o tym wydarzeniu nic. Przykre.

Tego typu informacje wprost zalewają wszelkie portale oraz telewizje informacyjne powodując zagubienie się przeciętnego czytelnika. Nie potrafi on odróżnić już w pewnym momencie wartościowych i  rzetelnych wiadomości od papki i chłamu, który zaczynają stapiać się i tworzyć jedno. Tonie w lawinie bezwartościowych informacji. Tylko od Was odbiorców oraz od dziennikarzy (przyszłych i tych aktualnie pracujących w zawodzie) zależy czy będziecie potrafić odnaleźć  wartościowe informacje (tu: odbiorcy) oraz przeciwstawić się temu (tu: odbiorcy, dziennikarze i wydawcy), co  aktualnie dzieje się w  polskich mediach. Od was, którzy widzą aktualną sytuację i mogą ją zmienić. Możliwe?

Wyświetlenia: 1848
Proponowane artykuły