Wolne-dziennikarstwo.pl - Recenzja serialu „Homeland” – terrorysta czy bohater?
wolne dziennikarstwo


Temat terrorystów jest żywy tak jak i zagrożenie z ich strony. Scenarzyści, pisarze czerpią z tego pełnymi garściami. Szukasz zagrożenia? Terroryzm.                        

Szukasz czarnego charakteru? Terrorysta. Stwórzmy do tego agenta, który wierzy, że cel uświęca środki, i już mamy gotowy materiał na dynamiczną powieść sensacyjną.  Jednak czy dynamika akcji zawsze musi istnieć kosztem ciekawej fabuły? Otóż nie. Na serial „Homeland” trafiłem przypadkiem. Zafascynowany takimi dziełami jak „24 godziny” czy „Dexter” przeglądałem leniwie zasoby strony FilmWeb. Tam przeczytałem artykuł o tym czy terrorysta może być pozytywnym bohaterem opowieści. Zaintrygowało mnie to. W serialu „Dexter” mieliśmy do czynienia, z pozytywnym seryjnym zabójcą, w „Dr House” chamski i niemiły lekarz, a np. w książce „Skazany” pojawił się dobry człowiek o skłonnościach pedofila. 

Więc czemu nie terrorysta? W końcu można stwierdzić, że terrorystę czyni jego sposób działa, a nie cel jaki chce osiągnąć. Wszak nie każdy cel uświęca środki. Tu jednak mówimy o serialu, a nie o dyskusji społecznej na temat wycofać wojska z krajów arabskich czy wręcz przeciwnie.

Taką dysputę próbuje wywołać opisywany przeze mnie serial. Na pierwszym planie mamy tutaj dwie osoby. Agentkę CIA Carrie Mathison (Clarie Danes) oraz  Sierżanta Nicholasa Brody’ego (Damian Lewis). Pierwsza jest upartą kobietą, która praktycznie niema życia poza pracą, a druga to… No właśnie. Kto? Z jednej strony bohater wojenny, którego odnaleziono po 8 latach niewoli u islamskich terrorystów, a z drugiej zagubiony żołnierz, który być może przeszedł na stronę wroga USA.

Jak to wygląda w praktyce? Otóż scenarzyści bawią się z nami w kotka i myszkę. Sami nie potrafimy przewidzieć kolejnej akcji, nie mówiąc już o tym by jasno sklasyfikować Brodyego lub Carrie Mathison. Co też takiego kryje ta agentka CIA? Otóż po powrocie w glorii chwały Brody’ego do kraju, ona jako jedyna podejrzewa go o stanie się terrorystą. Nie wiemy czy to jej osobista fobia związana z chorobą czy może jednak prawda. Osobiście uwielbiam, gdy scenarzystom filmowym czy pisarzom udaje się zrobić mnie „w konia”. To nie obraza inteligencji, to pokaz kunsztu wyobraźni ludzkiej. Widz chłonie odcinek za odcinkiem, a prawie 50 minutowe epizody śmigają szybciej niż kula z pistoletu. Póki co stworzono 2 sezony, po 12 odcinków każdy. 3 wystartuje 29 września 2013 roku. Budowa serialu jest taka jaka mi osobiście odpowiada. Jednolita fabuła, która rozłożona jest na wspomniane 12 odcinków. Tego typu montaż kojarzy mi się z 12 godzinnym, dobrym, wciągającym filmem. Oczywiście w dobie zalewania nas setkami seriali, szczególnie przez stacje w USA, co raz ciężej wyłowić jest perełkę.

„Homeland” jest ciekawy, ale rzecz jasna nie wciągnie każdego. Nie uświadczymy tu zawrotnych pościgów, permanentnych strzelanin czy wybuchu co odcinek. Siłą tego serialu jest coś innego. Właśnie ta skrupulatność i spokojne rozwijanie się akcji pokazuje jakość. Scenarzyści nie wciskają nam nic na siłę, od początku wiedzą co chcą zrobić i kiedy. Skomplikowane, niejasne postacie to także atut, ale nie będę tutaj wymieniał po kolei.

Świeżością jest tutaj inne spojrzenie na USA. Nie jest to patetyczny, kipiący kiczem obraz na, którego tle powiewa potężna flaga niezłomnych Stanów Zjednoczonych.   To serial to ludziach, słabościach, sile, na tle takiego zagrożenia jakim bezsprzecznie jest terroryzm.      

Wyświetlenia: 3274
Proponowane artykuły