Wolne-dziennikarstwo.pl - Czary i magia na instytucie politologii – czyli co z tymi KZ-tkami
wolne dziennikarstwo


Tekst może i nie jest krótki, bo i sprawa nie jest mała. Kwestia KZ (kursów zmiennych) była kiedyś unormowana i działała bez zarzutu. Każdy Instytut organizował takie kursy i sam dobierał prowadzących. Najczęściej odbywało się to za pomocą uwielbianego przez studentów systemu USOS. Godziny kursów zostały ustalone wewnątrz instytutu i nie nakładały się na inne zajęcia. Studenci jak i pracownicy byli zadowoleni.

Tymczasem Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wydało rozporządzenie ze wskazówkami dotyczącymi zmian w kursach zmiennych, czyniąc z nich kursy ogólnouczelniane. Skutkuje to tym, że student ma wydzielone bloki w których samodzielnie dokonuje wyboru przedmiotu, który najbardziej go interesuje. Reasumując – student matematyki, może wybierać przedmioty humanistyczne, np. „Czary i magia w nowożytnej Europie” lub „Psychologia płci i rodzaju”.


źródło: http://gs.uni.opole.pl/wp-content/uploads/2011/03/cc2.jpg



Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że upłynęły już ponad dwa miesiące nowego semestru, a niektórzy studenci nadal nie rozpoczęli zajęć. Taka sytuacja zdarzyła się na Instytucie Politologi Uniwersytetu Opolskiego. O ile instytuty takie jak pedagogika czy socjologia poradziły sobie z kwestią kursów w miarę sprawnie, o tyle niektórzy studenci politologii pierwszego i czwartego roku do dnia dzisiejszego nie rozpoczęli kursów zmiennych. To nie jedyny problem. Niektórzy studenci poza tym, że są oburzeni chaosem organizacyjnym, to także podważają również sensowność proponowanych im kursów.

Co to za czary?
Podczas zebrań organizowanych przez koordynatorów kursów, studenci wybierali spośród 300 proponowanych im pozycji te które są wg nich najciekawsze.

"To Administracja wybrała, które kierunki mają szansę być otwarte i na tej podstawie stworzono ofertę” - mówi jeden ze studentów politologii.

Największą „popularnością” wśród studentów cieszą się żarty o kursie zmiennym zatytułowanym „Czary i magia w nowożytnej Europie”. Studenci kwestionują też sens niektórych kursów uważając je za niepotrzebne i mało konkretne:

„Czy prowadzący nie pomyśleli o tym, by kursy były przydatne, a nie by miały chwytliwe nazwy? Nie dziwi więc fakt, że studenci z dużą dawką humoru zapisali się na kurs "Czary i magia..." czy też "Facebook...". Co mają dać takie kursy? Czy poszerzają one jakoś konkretnie naszą wiedzę jako politologów?

Mówi Adam, jeden ze studentów politologii, którzy brali udział w zapisach. Podobne zdanie mają także inni studenci tego kierunku -

"Czary i magia w nowożytnej europie"...idiotyczne z nazwy i tematyki jak na studia...tworząc takie kursy i ograniczając ich wybór co do ich treści ogranicza się studentowi prawo do wyboru tego co go faktycznie interesuje.. .” dodaje inny student.

Chaos wśród studentów politologii wywołał również fakt, że w momencie zapisów, nie zostali oni poinformowani, kiedy i o której dany kurs się odbędzie. Jest to znacznym utrudnieniem dla studentów niestacjonarnych, pracujących lub dojeżdżających, którzy często z wyprzedzeniem muszą ustawić sobie plan zajęć -

„Najbardziej chory był jednak fakt, iż zapisy na owe 12 kursów, które zostały uznane za najbardziej "chwytliwe" odbyły się bez wiedzy w jakim dniu i w jakich godzinach się owe zajęcia będą odbywały. I tak teraz jako uczestnik jednego z takich kursów, ja jak i wielu innych studentów mamy problem z tym, że KZ nakłada się na jakieś zajęcia. - dodaje Adam.

Studenci nie kryją rozgoryczenia, jednakże przydatność tych kursów będzie można określić dopiero po ich odbyciu. By kurs zmienny został wprowadzony do siatki zajęć musi mieć rozpisany sylabus, przejść przez rady programowe jednostek, oraz mieć akademicki charakter. Do tego by nie oceniać książki po okładce nakłania mgr Michał Wanke, prowadzący jeden z kursów, który niejednokrotnie podkreślał, że

„kursy takie jak „Facebook..., Media społecznościowe krytycznie” bardzo by się przydał każdemu politologowi, ręczę za to.”

Dlaczego nie przez USOS?

System wyboru przez USOS powoduje, że każdy ma szansę zapisać się na dowolny przedmiot, pod warunkiem, że zdąży przed zapełnieniem grup. Wtedy wszystko jest robione automatycznie i można bezproblemowo zgrać kilka tysięcy studentów jednocześnie. Jednak w tym wypadku, mimo rozporządzenia rektora, które jasno odnosi się do USOSa system w ogóle nie ruszył, a studenci zostali skazani na zapisy ręczne.
Biorąc pod uwagę wielkość placówki, jaką jest Uniwersytet Opolski, próba ręcznych zapisów musiała skończyć się źle. Studenci politologii również tutaj nie kryli rozgoryczenia:

"Zapisy w kolejce jak za PRLu, (...) po raz kolejny, zapisy odbyły się w trakcie zajęć - porażka. Nie wspomnę o tym, że kursy rozpoczynają się nie z początkiem semestru, a miesiąc po jego rozpoczęciu. Dlatego też wprowadzenie kursów międzywydziałowych uważam za kompletny niewypał".

Mijają już ponad dwa miesiące nowego semestru akademickiego, jednakże jeszcze kilkanaście dni temu studenci z Instytutu Politologii nie zostali odpowiednio poinformowani o tym, co i jak mają zrobić. Oto wypowiedź jednego z nich, który na gorąco komentował całe zdarzenie:

Do dzisiaj nie wiem bo każda odpowiedź jest inna. Prawdopodobnie dlatego, iż do dziś nie znamy prowadzących i terminu zapisywania się na zajęcia. Nie wiemy nawet czy dany kurs zostanie otwarty czy nie. Ot jesteśmy w zawieszeniu. - Tomek, Student Politologii

Skąd wzięło się tak poważne zaniedbanie? Dlaczego studenci musieli wypełniać listy sondażowe, ręcznie na karteczkach, skoro UO dysponuje ogólnouczelnianym systemem jakim jest USOS?

„Moje wrażenie jest takie, że USOS na uczelni wciąż nie jest wprowadzony, tzn. programy studiów, pracownicy, bo by robić zapisy na USOSie to tam wszystkie informacje muszą się znaleźć – nie napisane kto, a cyfrowa tożsamość uniwersytecka musi być wpisana, kurs, przypisane punkty ECTS, wszystko musi wynikać z programu studiów danej jednostki (…) USOS często jest uzupełniany po fakcie, a nie automatycznie, wydaje mi się, że nawet część studentów nie jest wpisana – mówi Michał Wanke, koordynator ECTS w Instytucie Socjologii

Nie możemy też zapominać, że zarządzanie kilkunastotysięczną bracią studencką nie jest proste, a procedury wrażania nowych rzeczy, są mocno zbiurokratyzowane.

„Żeby było jasne to nie jest tylko wina dziekanatów. Jest dziekanat który musi coś wykonać, potem jest prawo które coś ustala, potem są rady programowe, które mogły czegoś nie uzupełnić, wszystko rozbija się o to, że Uniwersytet jest bardzo złożonym organizmem”. mówi Michał Wanke, koordynator ECTS w Instytucie Socjologii

Dziekan wydziału Historyczno-Pedagogicznego, pod który podlega Instytut Politologii podkreśla, że w wypadku tak dużych i nagłych zmian nie łatwo jest wyegzekwować niektóre, istotne rzeczy. Czasem trzeba zastosować plan „B” w celu późniejszego udoskonalenia systemu:

„Ja też nie mogę powiedzieć, ze nie było reakcji z naszej strony, były o tym rozmowy. Były sygnały, że coś jest nie tak. Wtedy musieliśmy zareagować inaczej (...)Weszliśmy w nową rzeczywistość i będzie w tym semestrze taka proteza. Musimy sobie jakoś poradzić, ja bym chciał by z tej protezy stworzył się dobry system na przyszłość” - Dziekan Piotr Sikora


Wewnętrzna interpretacja Uniwersytetu Opolskiego
Jak się okazuje, nowa ustawa wcale nie ogranicza wyboru studentom. Są to jedynie wskazówki i wg ustawy student nauk humanistycznych może wybrać przedmioty na matematyce, fizyce czy chemii. Jednakże na Uniwersytecie Opolskim student Instytutu Politologii musi wybierać z oferty spoza jego kierunku (czyli psychologii, historii, pedagogiki itp.). Co ważne, jeśli interesuje go jakaś dziedzina z zakresu psychologii i odbędzie KZ w jednym semestrze, w drugim musi wybrać już całkiem inną. Nie można wybierać dwa razy tego samego instytutu.

Stało się tak ze względu na wewnętrzne zarządzenie rektora, który odpowiadał za te sprawy w poprzedniej kadencji.

Z jakiegoś powodu przyjmując dokumenty w uniwersytecie dokonano samoograniczenia tego wyboru i uznano, że ten wybór musi wykraczać poza dziedzinę, w której student studiuje, nie potrafię powiedzieć dlaczego, bo ta decyzja należała do innej władzy i to zarządzenie funkcjonuje do dzisiaj. Mamy ramy formalne (krajowe) które umożliwiają studentowi pełny wybór i mamy ramy uniwersyteckie, które ten wybór w znacznej części ograniczają – Dziekan Sikora

Zatem Uniwersytet Opolski z jakiegoś powodu ograniczył studentów, nie zezwalając im na pełny wybór przedmiotów, mimo że właśnie takie było założenie ministerstwa.

NIE MA JEDNEGO KOORDYNATORA?
Chaos w organizacji tegorocznych kursów wynikał także z ilości nieskoordynowanych podmiotów, które były za nie odpowiedzialne. Trzydziestu koordynatorów z trzydziestu kierunków musiało dograć się razem. Dlaczego więc nie ustanowiono jednego, nadrzędnego koordynatora, który egzekwowałby ich pracę. Wtedy kwestia rozpisania godzinowego oraz terminowego kursów dla studentów Politologii mogłaby zostać rozwiązana długo przed ich startem.


„My sobie na wydziale, właściwie możemy ponarzekać, ale nie mamy instrumentów ogólnouczelnianych w związku z tym zbieramy te wszystkie głosy i przedstawimy je na radzie wydziału, chcemy uruchomić do tego celu uczelniany zespół do spraw jakości kształcenia, on powinien pochylić się bardzo nad tym systemem kursów ogólnouczelnianych – tam powinny pewne sprawy zostać dopięte” - Dziekan Sikora


Nie byłoby potrzeby wprowadzenia koordynatora, jeśli ustawa jednoznacznie określałaby sposób wprowadzenia i przeprowadzenia kursów Ogólnouczelnianych. Są to jednak, jedynie wskazówki i wytyczne. Osoby koorydnujące mogą mieć różne wyobrażenie i różnie je interpretować. Jak widać problem nie tyle tkwi w braku głównego koordynatora, który zinterpretowałby jednoznacznie sposób wprowadzenia kursów na Uniwersytecie Opolskim: „może nie chodzi o błędną interpretacje, a o techniczny sposób przeprowadzenia tego, bo mnie się wydaje, ze bałagan odnosi się spraw technicznych. Wydaje mi się, że ludzie, którzy wprowadzali te przepisy, nie byli w stanie tego przewidzieć,(...) no nie mieli wyobraźni ale to dlatego, że nic takiego na tej uczelni na taką skale się nie działo (…) to nie taki proste - wsadzić do jednej sali 30 osób (red. Koordynatorów z 30 kierunków). Uczelnia to specyficzny organizm – nie łatwo jest się spotkać” -  Michał Wanke, koordynator ECTS w Instytucie Socjologii


KTO NAWALIŁ
Wdaje się, że nie byłoby tego całego zamieszania, gdyby zapisy zostały przeprowadzone przez USOSa. Każdy student indywidualnie zapisałby się na wybrany przedmiot siedząc przed ekranem komputera. Tymczasem wszystko odbyło się ręcznie, ale dlaczego skoro uczelnia dysponuje ogólnopolskim systemem zarządzającym uczelniami wyższymi, który rozwiązałby wszystkie powyższe kwestie?


„Wydział nie mógł nic wprowadzić do systemu USOS jeśli chodzi o kursy ogólnouczelniane, bo po prostu nie było takiej możliwości, bo ten system w ogóle nie zafunkcjonował w USOSIE, w związku z czym nie ma po stronie wydziału jakiegokolwiek zaniedbana, ponieważ systemu nie ma, więc nie można w niego nic wprowadzić”- Dziekan Sikora

Wydziały nie podejmowały działań, bo system nie został stworzony, bo nie dano konkretnej dyspozycji, bo... tutaj nie udało nam się dotrzeć już dalej.

„My działamy na podstawie wydanych zarządzeń i poleceń władz Uczelni. Nie możemy niczego wdrażać na własną rękę. Uruchomienie rejestracji elektronicznej to nie tylko zadania organizacyjne i informacyjne leżące w gestii Centrum Informatycznego, ale to szereg różnych innych działań niezależnych od Centrum Informatycznego (...)CI (Centrum Informatyczne – red.) odpowiada za przygotowanie infrastruktury informatycznej, natomiast za logistykę odpowiadają inne jednostki UO, dlatego nie jestem w stanie odpowiedzieć na Pańskie pytanie, które wykracza poza mój zakres kompetencji.-Marek Ganczarski, Dyrektor Centrum Informatycznego

Jedną z jednostek, które mają najważniejszy wpływ na decyzje w procesie wdrażania Kursów Zmiennych, jest prorektor do spraw kształcenia i studentów – Rektor Marek Masnyk. Próbując umówić się z Panem Rektorem zostałem zapytany o temat rozmowy, gdy go zdradziłem, zostałem natychmiastowo odesłany do rzecznika uczelni, a następnie dopiero po 3 dniach odpowiedziano mi mailowo zdawkową informacją. Po liczych próbach skontaktowania się ponownie udało mi się umówić na spotkanie bezpośrednio przez rektorat. Jednakże w ostatniej chwili poprzez miłą Panią z rektoratu, prorektor odwołał to spotkanie "nie widząc najbliższego możliwego terminu do spotkania" - zaniepokoiło mnie to, że rektor do spraw studentów unika... studentów. Przytoczę zatem otrzymaną informację od rzecznika:

Ze względów technicznych Centrum Informatyczne nie było w stanie przygotować aplikacji pozwalającej na dokonywanie zapisów w USOS-ie w odpowiednim terminie. CI (Centrum Informatyczne – red.) zobowiązało się do przygotowania aplikacji do końca maja br. tak aby sprawnie przeprowadzić zapisy w czerwcu br.  

Tutaj pojawia się pewna sprzeczność, bo o ile CI nie miało wpływu na kwestie logistyczne o tyle przygotowanie odpowiedniej infrastruktury jest właśnie kwestią techniczną, która wg dyrektora CI była możliwa do wdrożenia.


Kursy do wyboru bez wyboru.
Czy winne są poprzednie władze Uniwersytetu? 
Jak się okazuje, problem tkwi w tym, że rozporządzenie ograniczające wybór studentów zostało wydane jeszcze przez wcześniejsze władze, przez co obecny prorektor nie ma wpływu na tegoroczną treść tego zapisu:

Mamy tu do czynienia ze zmianą władzy. Myślę, że jest to niefartowne z wielu względów, obecny prorektor wprowadzał zmiany na przyszły rok, ale tego już nie może zmienić”- mówi Michał Wanke, koordynator ECTS w Instytucie Socjologii

Zmiana władz doprowadziła do sytuacji, w której wiele rozporządzeń wydanych przez wcześniejszą władzę zostało wprowadzonych w życie i obowiązuje także w tym roku. Jest ich tak wiele, że nie wszystkie błędy można przewidzieć.

Mi się wydaje, że pewnie ma na to wpływ pewien kalendarz, który nałożył się związany z faktem nowych ekip w nowych miejscach. Na pewno ten pierwszy semestr ujawnia wiele problemów związanych skądinąd z całkiem sensownym pomysłem by studenci sami określali swoją drogę edukacyjną. Problem polega na tym byśmy konstruktywnie do tego podeszli i w październiku mieli lepszy system” - Dziekan Sikora

Niektórzy sobie poradzili na własną rękę
Jak widać było kilku koordynatorów, którzy wzięli sprawy we własne ręce i wymyślili szybki system by w tym semestrze zapisać studentów na kursy grupowe. Tak też było na Instytucie Socjologii. Niestety, główny problem z tego typu rozwiązaniem pojawia się, kiedy na trzydziestu koordynatorów tylko niewielka liczba dopilnuje planu, ustali termin i dogada się między sobą:

My z naszymi studentami przeprowadziliśmy to na własną rękę w styczniu i to działa. Mi się wydaje, że przepisy były na tyle nieprecyzyjne, że ktoś po prostu zapomniał, nie dopilnował, bo przepisy nie wszystko regulowały, przepisy też są ogólne (…) zbyt dużo ludzi, zbyt dużo instytutów i zbyt mało wytycznych. -mówi Michał Wanke, koordynator ECTS w Instytucie Socjologii

Sens nowej ustawy:
Zdania na Radzie Wydziałowej niestety są podzielone i wśród tylu różnych głosów muszą odnaleźć konsensus. Tutaj jednak decyduje oddany głos, a nie zawsze zdrowy rozsądek.

To co teraz powiem to jest to stanowisko konkretnego prodziekana SIKORY, który ma pogląd w sprawie: ja broniłem bardzo tezy o wyborze, by dać młodemu człowiekowi możliwość wyboru własnej drogi edukacyjnej, świat się zmienia i trzeba dostosowywać się do realiów i do tego, że student sam może wybrać przyszłość. Jak damy mu możliwość w postaci 1/3 kursów do wyboru to on sam wie co go interesuje i czego mu brakuje. Być może właśnie to będzie ten moment który pozwoli mu zafunkcjonować na rynku pracy, bardzo broniłem tego, że wybór powinien być autonomicznym wyborem studenta” - Dziekan Piotr Sikora

Nie wszyscy jednak podzielają zdanie dziekana.

Jaka lekcja na przyszłość?
Na Uniwersytecie nie wszystko zależy od chęci. Często w grę wchodzi również wewnętrzna polityka, która komplikuje wiele kwestii.

Nie jest łatwo się porozumieć, mamy ogólne przepisy, każdy ma inne wyobrażenie (mówię o koordynatorach), bo ktoś np. stanie na głowie żeby studenci robili coś sensownego, a dla kogoś jest to irytujący i denerwujący sposób wprowadzenia zarządzenia rektora i nie podoba mu się to osobiście i prowadzi inną politykę. Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji na przyszłość - i to ma się stać – jest USOS, ale trzeba uzupełnić informacje w skali całej uczelni” - mówi Michał Wanke, koordynator ECTS w Instytucie Socjologii

Uniwersytet Opolski to instytucja
Niestety musimy pamiętać, że Uniwersytet Opolski, jak każda instytucja państwowa jest bardzo zbiurokratyzowany. Wiele pomysłów i inicjatyw jest skazanych na ciągnące się dyskusje i rozważania. Wiele razy słyszymy, że komisja „A” jest w trakcie naradzania się, a komisja „B” przygotowuje projekt X który przedstawi i podda pod głosowanie. Podobnie będzie w tym przypadku.

Marzec to jest koniec naszej dyskusji i koniec dyskusji na innych wydziałach. Spływają propozycje. Kwiecień to posiedzenie komisji regulaminowej, są formułowane wnioski, idą do prorektora, prorektor tworzy nowy regulamin następnie trafia on do senatu. - mówi Dziekan Piotr Sikora


Obecnie sprawą Kursów Zmiennych i Regulaminami zajmuje się Rada Studencka na Wydziale Historyczno-Pedagogicznym, mówi Kordian Gawlik, przewodniczący Rady Studenckiej wydziału Historyczno-Pedagogicznego.


To od nas wypłynęły wszelkie zastrzeżenia, dlatego konsultujemy wszystkie możliwe rozwiązania. Nakreśliliśmy problem zarówno na Radzie Wydziału. Osobiście uczestniczyłem w obradach Komisji Senackiej UO ds. Kształcenia gdzie rozgorzała burzliwa dyskusja pomiędzy jej członkami. Zdajemy sobie sprawę, że kwestia nie jest łatwa, ale mogę obiecać, ze dopóki problem nie zostanie rozwiązany nie zaprzestaniemy starań, aby więcej taka sytuacja nie miała miejsca. W tej chwili przygotowywany jest projekt uchwały, która zostanie przedstawiona na Parlamencie Studenckim, będaca pewnego rodzaju naszym głosem jako studentów. Następnie sprawa zostanie przedstwiona na Senacie UO. W tej chwili dla mnie osobiście jest to kwestia absolutnie priorytetowa. 

Zapytacie: gdzie w tym wszystkim poszkodowany student, który od dwóch miesięcyczeka na możliwość rozpoczęcia kursów (są tacy, którzy jeszcze nie rozpoczęli), które za niecałe 2 miesiące już będą kończyły się zaliczeniem? Zostaje mieć nadzieje, że wśród tych dyskusji i licznych interwencji władze wyciągną pewną naukę na przyszłość, która sprawi, że kolejne roczniki nie będą musiały sterczeć godzinami i czekać, aż ktoś odpowie im na podstawowe pytania.

 

Wyświetlenia: 4867
Proponowane artykuły

My nie odpuszczamy!

Michał Kosel

Ostatnio było u nas nieco ciszej niż zwykle. Na swoje usprawiedliwienie mamy to, że nie próżnowaliśmy. Przez ostatnich kilka miesięcy staraliśmy się dopiąć nowy system oraz nową str