Wolne-dziennikarstwo.pl - Frank Underwood opanował cały świat
wolne dziennikarstwo


Potęgi nie stanowią pieniądze. Prawdziwa władza opiera się na panowaniu nad innymi – nie, nie jest to cytat zaczerpnięty z Józefa Stalina czy innego Mussoliniego. Paradoksalnie jest to życiowe motto fikcyjnego amerykańskiego polityka, którego historia osadzona jest w „najlepszej” współczesnej demokracji. Frank Underwood z serialu „House of Cards” w realnym świecie osiągnął już to, do czego zmierza w serialu – opanował umysły niezliczonej rzeszy widzów.

            „House of Cards” jest serialem niezwykłym pod każdym względem. Gdy za kilka, kilkanaście lat opisywane będą zmiany zachodzące w mediach rozrywkowych, właśnie „HoC” będzie wskazywany jako ten, który zapoczątkował nową erę w tworzeniu seriali. Po pierwsze, nie można go zobaczyć w telewizji. Żadnej. Jest w całej swej rozciągłości serialem internetowym. Stworzyła go platforma Netflix za niebagatelną kwotę jak na taki projekt – 100 milionów dolarów (tym samym jest to najdroższy serial internetowy w historii). Dla polskiego widza, w tym miejscu, zaczynają się schody – Netflix jest dostępny tylko dla użytkowników z terytorium USA, nie mniej jednak istnieją sposoby na obejście tego problemu (patrz wtyczka do Google Chrome). Najlepsze w tym wszystkim jest to, iż Netflix w momencie premiery „HoC” udostępniła od razu cały sezon! Gdybyśmy mówili o serialu telewizyjnym, należało by czekać tydzień na kolejny odcinek, a tutaj każdy sam decyduje, jak szybko chce obejrzeć 13-odcinkowy sezon!

            Najczęściej czas potrzebny na ukończenie sezonu jest krótki, a to dlatego, iż historia kongresmena Underwooda wciąga w taki sam sposób, jak robiły to pierwsze sezony Dr. Housa, Lost, czy obecnie Gry o Tron. Już pierwsza scena z psem wgniata w fotel, a później z rosnącym napięciem obserwujemy kolejne intrygi, podstępy i gry na szczycie władzy.

            Fabuła serialu zaczyna się w momencie zaprzysiężenia nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wywodzący się z Partii Demokratycznej, prezydent Garrett Walker, wbrew wcześniejszym obietnicom, nie mianuje na Sekretarza Stanu kongresmana Franka Underwooda. Powiedzieć, że Francis Underwood czuł się zawiedziony to za mało – postanawia zemścić się na kłamliwym prezydencie i knuje misterną intrygę mającą na celu wyniesienie go na szczyty amerykańskiej drabiny politycznej. W osiągnięciu celu nie cofnie się przed niczym: niszczy reputację, oszukuje, zdradza, manipuluje – jest zdolny do najgorszych czynów.

            Równolegle do walki Franka o zdobycie władzy toczy się historia jego personalnych relacji z otoczeniem. Obserwujemy jego małżeństwo, które bardziej przypomina projekt biznesowy niż rodzinę, relacje z młodą dziennikarką – jego kochanką, a także kontakty z podwładnymi. Wątki interpersonalne także stoją na wysokim poziomie, nie są banalne i dają do myślenia.

Kolejnym elementem odróżniającym ten serial od innych są momenty, gdy Underwood patrzy wprost w kamerę. Mając świadomość obecności obserwujących go widzów, bez wahania opowiada o swoich działaniach, tłumaczy przebieg zdarzeń i wyjawia motywy, jakie nim kierują. Jest de facto bohaterem i narratorem. Pomysł banalnie prosty, a całkowicie zmienia odczucia towarzyszące oglądaniu.

Nie sposób w tym miejscu pominąć aktora, który wcielił się w kongresmana Underwooda. Gdyby „HoC” było filmem, Kevin Spacey miałby w garści swojego kolejnego Oscara. Zdziwiłbym się, gdyby podczas gali Emmy jego gwiazda nie lśniła najjaśniej.

            Warto wspomnieć o reżyserze pierwszych odcinków obecnego sezonu. Jest nim David Fincher – twórca takich arcydzieł, jak „Siedem”, „Podziemny Krąg”, „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” czy „The Social Network”. Wymienione filmy stanowią znakomitą rekomendację dla tego reżysera, a „HoC” nie jest tutaj wyjątkiem. Po kilku odcinkach Fincher oddaje stery reżyserowania widowiska innym – na szczęście ta zmiana nie wyszła na gorsze, pozostał dynamizm i dreszczyk emocji w każdej sekundzie akcji.

            Nie będzie z mojej strony przesadą, jeśli napiszę, że premiera „House of Cards” jest najważniejszym wydarzeniem w tym roku na rynku telewizyjnym. Z czystym sumieniem polecam ów serial każdemu, zaś samemu zabieram się za ostatni odcinek pierwszego sezonu.

 

PS. Będzie druga seria :)

Wyświetlenia: 2490
Proponowane artykuły