Wolne-dziennikarstwo.pl - Przepraszamy za wszelkie niedogodności
wolne dziennikarstwo


Sezon występowo-pokazowy dla tancerzy zaczyna się od połowy kwietnia: wszelkie festiwale, pomniejsze festyny czy dni miasta X. Jest to świetny moment, by sprawdzić, jak ma się kondycja organizacyjna w naszym kraju. W tym tekście załączam swoje pierwsze przemyślenia.

Nie było tajemnicą, że w piątek (17 maja) występowałam w jednym z opolskich klubów na Oriental Ladies Night. Nie było też tajemnicą, że następnego dnia jechałam w swe rodzinne strony z zaproszeniem, by urozmaicić imprezę z okazji dnia miasta. Przed występem w klubie zawsze mam większe obawy – uzasadnione. Jakie będzie miejsce do tańca: parkiet, kafelki, beton? Czy ktoś rozbije kufel z piwem, a może wyleje słodko-lepkiego drinka? Czy DJ będzie "kompatybilny" z tancerką: nie będzie miksował jej utworów, nie będzie puszczał „gadki na muzyce”, zapowie jakoś elegancko? Czy widzom się spodoba, albo też czy nikt, pod wpływem wzmożonej pewności płynącej z procentów, nie zechce wspomóc tancerki? Takie rzeczy mogą mieć miejsce, a tancerz/tancerka, który nie ma obaw przed nimi zwyczajnie jest nierozsądny (delikatnie ujmując). Przed występem na scenie zawsze dokładnie opisuję płytę z muzyką dla akustyka: bardzo często bezskutecznie. I zawsze wolę dowiedzieć się, jaka jest nawierzchnia –  innych obaw nie mam. W końcu to scena, duża, oświetlona, dookoła barierki, ochrona itp.,itd.

Występ klubowy udał się w 100%. Publiczność reagowała, bawiła się, garderoba była, muzyka została dobrze nagłośniona, miałam tyle miejsca do prezentacji, ile ma dusza zapragnęła. Żadna z moich obaw nie spełniła się. Mimo, że do domu wróciłam bardzo późno, bardzo zmęczona i ze świadomością, że muszę wstać bardzo wcześnie, to jednak byłam zadowolona i myślę, że inni też.

Pokaz z okazji Dni Kłodzka: rzecz jasna opóźnienie półgodzinne. To jeszcze nie jest tak źle, zdążyłam się rozgrzać, rozciągnąć i przygotować do prezentacji. Dostałam osobny namiot do przebrania, co było bardzo miłym gestem. Scena brudna pioruńsko, ale to należy zrozumieć. Ta impreza nie była turniejem tanecznym, gdzie biega pani/pan z ogromnym, włochatym mopem i ściera najmniejszy pyłek. Na scenie prezentowali się różni artyści, z różnych dziedzin sztuki, toteż nie można wymagać, by specjalnie dla mnie i moich bosych stóp ktoś szamotał się ze ścierką. Niestety nie rozumiem po co przed wejściem solisty czy formacji, która będzie tańczyć, rozstawiać sprzęty grające? Naprawdę nie można z tym poczekać, aż artyści skończą swój pokaz? Tu już nie chodzi o to, że ja muszę być gwiazdką. Tu chodzi o zwykły szacunek do osoby, którą się zaprosiło. Oczywiście, prośba o zsunięcie na powrót sprzętu została rozpatrzona przy akompaniamencie wzdychania i jęków. Cóż, zawadzam? Przeszkadzam? To po co mnie tu ściągaliście? No kochani, bez jaj! Statywy od mikrofonów są bardzo podatne na spadanie ze sceny. Kto poniesie odpowiedzialność za to, że tancerz rekwizytem uszkodził nie tylko siebie, ale także sprzęt grający? Ów tancerz, zespół, który się rozstawił czy organizator? Uparcie czekałam, aż wszystko, co nie jest konieczne podczas mojego występu, zostanie usunięte. I w tym miejscu OGROMNIE dziękuję panu, który przypilnował , aby natychmiast zrobić miejsca dla mnie, a także ogromny KCIUK W DÓŁ dla pani koordynator/konferansjer, która marudziła, że jeszcze nie ma muzyki u dźwiękowca. Drogiej pani wytłumaczyłam, że muzyka będzie, jak będę miała gdzie zatańczyć. I już dalej nie będę się rozdrabniać, bo wyjdzie, że jestem marudą. Ale jakim cudem mnie, studentce, udało się zorganizować ogólnopolską imprezę, która odbyła się bez szwanku, a tak ciężko jest tego dokonać całej ekipie organizacyjnej?

Prośba do organizatorów: zanim będziecie się chwalić, jakie to gwiazdy ściągnęliście na swoją imprezę, nauczcie się dbać o tych lokalnych artystów. Cholera, naprawdę warto!

Pozdrawiam, tancerka.

Wyświetlenia: 1759
Proponowane artykuły