Wolne-dziennikarstwo.pl - [Niesamowici Studenci] - Alicja Stelmaszczyk - niewidoma blogerka, kucharka i studentka na UO
wolne dziennikarstwo


Były problemy, nawet jedna z osób z władz instytutu dała mi delikatnie do zrozumienia, że może to nie jest kierunek dla mnie”- mówi Alicja. Blogerka, z zamiłowania kucharka, a na co dzień studentka II roku Pedagogiki Terapeutycznej z Oligofrenopedagogiką na Uniwersytecie Opolskim.

 

  

 

Wywiad z Alicją Stelmaszczyk - Niewidomą bolgerką, z zamiłowania kucharką i studentką na Uniwersytecie Opolskim

 

 

[Niesamowici Studenci] to cykl wywiadów z osobami studiującymi w Opolu.
Docieramy do ludzi, którzy poprzez swoje zainteresowanie, pasję oraz zaangażowanie zmieniają otaczającą rzeczywistość, inspirują innych oraz rozwijają talenty. Będzie to cykl poświęcony wszystkim tym, którzy się nie podają, oraz tym, którzy poszli pod prąd, by realizować swoje marzenia” - Michał Kosel

 

______________________________________________________
Z Alicją Stelmaszczyk, niewidomą blogerką, z zamiłowania kucharką i
studentką na Uniwersytecie Opolskim rozmawiał Michał Kosel

 

MAŁA WOJNA

 

Kiedy zorientowałaś się, że dzieje się coś niedobrego z Twoim wzrokiem?

Alicja: Na początku - do 6. roku życia, widziałam normalnie, tak jak wszyscy. Później, w podstawówce, jak pisałam to nie potrafiłam po sobie przeczytać. Okuliści stwierdzili, że to zwykła wada, próbowali mnie "leczyć" okularami, ale później okazało się, że to się pogłębia i nic nie pomaga. Po zrobionych badaniach genetycznych okazało się, że to choroba Stargardta. Teraz mam w sumie tylko poczucie światła. Czasem zarysów, czasem bardzo mocny kolor, bardzo blisko.

Jak się znalazłaś na UO?

Alicja: Najpierw chodziłam do szkoły masowej, później do szkoły z oddziałami integracyjnymi i stwierdziłam, że nie chcę być w żadnym ośrodku dla osób niewidomych tylko w "normalnej szkole". Później zdałam maturę i chciałam studiować coś z psychologią, niestety na samą psychologię nie udało się dostać, więc, szukając pokrewnych kierunków, trafiłam na Pedagogikę na Uniwersytet Opolski.

Jak opanowałaś samodzielne przemieszczanie się po Opolu, po kampusie?

Alicja: Zwróciłam się do fundacji "Szansa dla niewidomych", bo przeczytałam na ich stronie, że prowadzą projekt, uczą osoby niewidome orientacji przestrzennej. Zadzwoniłam i pani się bardzo ucieszyła, bo nie miała w ogóle osób chętnych. Dostałam instruktora, godziny. Mówiłam, że chcę się nauczyć położenia Uniwerku. Jak mam dojść, którędy, jakie trasy. Potem nawet miałam z tego egzamin.

Jak radziłaś sobie z wykładami?

Alicja: Na początku byłam dla wszystkich "czymś" nowym. Wykładowcy pierwszy raz mieli styczność z tego typu przypadłością. Zgadzali się oczywiście na dyktafon, nagrywałam wykłady. Później zakupiłam laptopa z oprogramowaniem i pracowałam już z komputerem.

Były jakieś problemy ze strony wykładowców? Jakieś niemiłe sytuacje?

Alicja: To nie tyle wykładowca, co osoba z władz instytutu, która zaczęła robić problem z tego, że nagrywam na dyktafon, mimo że wielu wykładowców zgadzało się na nagrywanie. Delikatnie mówiąc, dała mi do zrozumienia, że może to nie jest kierunek dla mnie. Sprawa się wyjaśniła, gdy udałam się do dziekana i miałam pisemną zgodę na ten dyktafon. Teraz już nie mam żadnego problemu.


Wywiad z Alicją w jej mieszkaniu


NIE PODDAJEMY SIĘ



Opowiedz nam o fenomenie używania przez ciebie Facebooka, maila i pisania bloga właśnie na Wolnym-Dziennikarstwie. Robisz to bardzo szybko i sprawnie. Pytanie: jak?

Alicja: Mam udźwiękawiający program na komputerze, który mi czyta. Jest ciężki do opanowania dla osób widzących, bo czasem znajomi mówią: "Boże, co ty w ogóle tam robisz?". Są tam różne skróty, o których nie mają pojęcia. Ale jakoś trzeba sobie radzić (śmiech), uczyłam się tego dość długo i teraz jest już dobrze. Teraz można czytać strony Facebooka, też nie zawsze wszystko, bo są jakieś kody z obrazka, reklamy i inne śmieci, które doprowadzają czasem do szału, ale w dużym stopniu ułatwia to życie.

Masz na swoim koncie jakieś sukcesy, których byśmy się nie spodziewali po osobie niewidomej.

Alicja: W podstawówce miałam sukcesy w zawodach pływackich dla osób niewidomych w Krakowie. W stylu grzbietowym i w żabce klasycznej zdobyłam pierwsze i drugie miejsce.

Co dalej?

...próbowałam grać, ale podkreślam - nie mam do tego talentu, na skrzypcach i na gitarze, żeby było to odskocznią od stereotypu niewidomego grającego na fortepianie. Później otrzymałam stypendium Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska za wyniki w nauce w liceum, jako jedyna osoba ze szkoły (śmiech), no i później parę stypendiów jeszcze było - Starosty i teraz aktualnie Rektora.

Śmieszne sytuacje związane z chorobą?

Alicja: Zdarzały się takie sytuacje, gdy przychodził ktoś do mnie do domu. Mam tak opanowany dom, że wiem, gdzie i co jest; gdzie co leży i faktycznie, kilka osób na początku nie zauważyło, że coś jest nie tak (śmiech).

 

Alicja zaprasza na swój wywiad, jak sama mówi "..zobaczcie czy osoby niepełnosprawne są normalne"


JAKA JEST ALICJA?

 

Mimo ogromu sukcesów jesteś bardzo skromna, zdystansowana i pokorna. Jaką jeszcze jesteś osobą?

Alicja: Na pewno otwartą, bardzo lubię kontakt z ludźmi i samych ludzi. I... chyba skromną jak sam mówiłeś (śmiech) i też radosną, nie lubię się smucić, bardzo lubię się śmiać.

Upartą?

Alicja: Upartą, zawziętą i z ambicjami.

Jakie ambicje ma Alicja?


Alicja: Na pewno wykształcenie, fajna praca - samodzielna. Samodzielny dom i samodzielne życie.

Jak ludzie na roku na ciebie reagowali na początku?

Alicja: Jak to na początku, powoli. Jak to zawsze bywa. Jeśli chodziło o pierwszy kontakt z osobą niewidomą, to nie do końca wiedzieli jak się zachować i pytali czy mogą mnie o coś zapytać wprost, czy pytać mają kogoś, kto coś o mnie wie... i tak to się przełamywało powoli.

Były przykłady konsternacji?

Alicja: (śmiech) Jest czasem tak, że siedzi parę osób i ktoś mówi do mnie i nie zwróci się po imieniu i ja nie reaguję. Potem mówi do kogoś innego, a ja odpowiadam (śmiech). Był przykład mojej bliskiej koleżanki, która mówi do drugiej: "Wiesz co, czasem się łapie, że się do Ali uśmiecham i czekam, aż ona się też uśmiechnie..." (śmiech)

 

Alicja w kuchni - obieranie ziemniaków

 

WOLA ŻYCIA JEST PASJĄ!


Wiemy już jak obsługujesz Facebooka, jak zatem radzisz sobie ze swoim hobby - z kuchnią? Ona też do Ciebie przemawia?


Alicja: (śmiech) Nie... Kuchnia to taka moja mocna pasja - bardzo lubię gotować i często to robię. A jak sobie radzę? Normalnie. Normalnie używam noża, nie używam jakichś magicznych rzeczy, które miałyby mnie chronić przed pocięciem się czy samopodpaleniem, bo bez metody prób i błędów w kuchni to się nie da nic zrobić.

Obierasz ziemniaki...

Alicja: ...obieram ziemniaki, smażę kotlety i jeszcze kilka rzeczy - piekę torty.

Jakieś specjalności?

Alicja: Specjalności nie mam, ja tak lubię sobie eksperymentować, coś dodać, coś wymyślić...

Przepisami się nie ograniczasz?

Alicja: Nie, absolutnie, nie ograniczam się...

Trochę jak w życiu?

Alicja: ...zgadza się. (śmiech)





Więcej opinii w temacie Uniwersytetu Opolskiego znajdziesz na profilu Twitterowym autora:

Wyświetlenia: 1650
Proponowane artykuły