Wolne-dziennikarstwo.pl - A tam, cicho być!
wolne dziennikarstwo


Karma wróciła. Prezydent, Bronisław Komorowski, po raz drugi, w trakcie urzędowania stanowiska, musiał za sprawą politycznych komentatorów wrócić pamięcią do jednej ze swoich skandalicznych wypowiedzi - "Jaki prezydent, taki zamach". Wówczas chodziło o strzały, które padły w kierunku kolumny Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. W niedzielę, na Ukrainie, doszło do bezpośredniego ataku na głowę państwa przy użyciu ... jajka.

I znowu można przytoczyć "Jaki prezydent", ale odstawmy złośliwości na bok. Istotną sprawą w przypadku incydentu w Łucku jest reakcja Bronisława Komorowskiego na zaistniałą sytuację. Zwyczajna próba zbagatelizowania zdarzenia jest co najmniej nieporozumieniem. Jest to wynikiem niczego innego, jak uwierzenia na dobre w wykreowaną przez siebie wizję sprawowania urzędu prezydenta RP. Bronisław Komorowski nie chce być politykiem, który uderzy pięścią w stół, kiedy interes narodowy będzie tego wymagał. Chce być naszym wujkiem, który razem ze swoim narodem, z uśmiechem na twarzy, pomacha różową chorągiewką przy pierwszej możliwej okazji. Plan wydaje się być politycznie opłacalny, co pokazują słupki poparcia. I tak mamy prośbę prezydenta skierowaną do mediów o nie nadawanie zbyt wysokiej rangi incydentowi w Łucku. Jeszcze trafniej można by zacytować kultowe już słowa Bohdana Smolenia "A tam, cicho być!". Bo przecież to nie był pistolet, ani nawet nóż. Ani nawet nie mówmy o chociażby domniemanych uchybieniach pracowników BORu, czy tym bardziej służb ukraińskich, bo tylko zgoda buduje. Wujek został ochlapany wodnym jajkiem w ramach spóźnionego śmigusa dyngusa przez jedno ze swoich dzieci i proszę pod żadnym pozorem w inny sposób tego nie interpretować.

Drugą ciekawą sprawą jest narracja Ruchu Palikota i jej analiza w kontekście wylotu do Smoleńska Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010r. Już jakiś czas temu pisałem o interpretacji posłów Janusza Palikota działań prezydentów RP nie przez pryzmat samej funkcji, a jedynie nazwiska. Zarówno Katyń jak i Wołyń, wydają się być obowiązkowo w godny sposób uczczony przez pierwszego obywatela RP. Jednak w rozumieniu Ruchu Palikota nie do końca. Lechowi Kaczyńskiemu to prawo usiłowano odebrać pytając retorycznie "Po co tam w ogóle leciał?", natomiast poseł Artur Dębski zapytany o słuszność wizyty Bronisława Komorowskiego na Ukrainie odpowiada krótko "Dobrze, że tam pojechał".

Wyświetlenia: 3140
Proponowane artykuły