Wolne-dziennikarstwo.pl - Bój o strategiczny stołek
wolne dziennikarstwo


Mieszkańcy stolicy, pomimo starań Platformy Obywatelskiej, będą mogli wziąć udział w referendum w sprawie odwołania obecnej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Z tego przywileju demokracji bezpośredniej skorzystali już mieszkańcy Elbląga, wybierając nowego gospodarza swojego miasta. Tak, jak Platforma mogła przełknąć "utratę" Elbląga, tak możliwa porażka w warszawskim referendum może okazać się bardziej bolesnym policzkiem w twarz.


Stolica jest najważniejsza

Z prestiżowego i pijarowego punktu widzenia, dla każdej partii politycznej, celem strategicznym jest objęcie władzy w stolicy. Zdają sobie z tego sprawę politycy Platformy Obywatelskiej, jak i wszystkich pozostałych partii opozycyjnych. Wybory na prezydenta stolicy wydają się być pewnym elementem większej układanki. Kiedy PiS, w październiku 2005 roku, wygrał wybory parlamentarne, dwa miesiące później kandydat tej partii, Lech Kaczyński, zwyciężył w wyborach prezydenckich. Pod koniec roku 2006, kiedy koalicja PiS – Samoobrona – LPR wisiała już na włosku, Platformie Obywatelskiej udało się objąć stanowisko prezydenta Warszawy, wprowadzając na nie Hannę Gronkiewicz-Waltz. Rok później, idąc za ciosem, PO zwyciężyła w wyborach parlamentarnych, odbierając władzę w parlamencie Prawu i Sprawiedliwości. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją analogiczną. Słupki poparcia są coraz bardziej dotkliwe dla Donalda Tuska i jego rządu. Wyniki sondażu Millward Brown dla "Faktów" TVN dają Platformie Obywatelskiej zaledwie 26% poparcie, przy 35% dla Prawa i Sprawiedliwości. W bieżącym roku PO otrzymała już dwukrotnie pstryczka w nos. Najpierw przegrane wybory uzupełniające do Senatu w Rybniku, w których kandydat PO uzyskał dopiero trzeci wynik oraz wspomniana już utrata prezydenta w Elblągu. Ewentualna przegrana w Warszawie, mogłaby okazać się ostatnią kostką politycznego domino, którego skutkiem byłaby zmiana rządu w 2015 roku.

 

Warszawiaku, chyba nie chcesz być "pisiorem"?

Poważna sytuacja w partii poskutkowała mało poważnymi działaniami podjętymi przez czołowych polityków Platformy Obywatelskiej, a nawet przez samego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Poseł Andrzej Halicki (PO) nie jest do końca przekonany, co do prawidłowości samego zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum. W związku z tym złożył stosowne pismo do Państwowej Komisji Wyborczej, a następnie do komisarza wyborczego. Co ciekawsze, partia, która mówi o sobie "obywatelska", liczy na bojkot warszawiaków w referendum, zamiast jednak zachęcać do rzeczywistego korzystania z owoców, jakie rodzi ustrój demokratyczny. I nie mówi to ustami trzeciorzędnego samorządowca, a samego lidera partii, premiera RP. Do zlekceważenia referendum zachęcił także Bronisław Komorowski, który warszawskie referendum zdegradował do "partyjnej walki". W związku z powyższym, twórca strony antykomor.pl dnia 8. sierpnia bieżącego roku złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. Parafrazując premiera, nawiązując do ostatniej "pisiorowej" wpadki i wypowiedzi nt. warszawskiego referendum, każdy, kto weźmie w nim udział, będzie przeciwnikiem PO, a więc potencjalnym "pisiorem". A kto by u licha chciałby nim być ... ?

 

A teraz niech mnie kamery pokochają!

Ale partyjni przyjaciele wszystkiego nie załatwią, swój los trzeba wziąć jednak w swoje ręce. Hanna Gronkiewicz-Waltz swoją kampanię rozpoczęła od wizyty u pana Kuźniara w TVN24. Podczas rozmowy pani prezydent stwierdziła, że rzeczywiście komunikacja z mieszkańcami powinna być częstsza, a ona sama, jako uczennica będzie starała się poprawić. Czyli klasyczny manewr, kiedy pod nogami zaczyna się palić albo zbliżają się wybory czy jak w tym przypadku – referendum. Ale wiadomo, że sama wizyta w porannym paśmie "wstajesz i wiesz" nie wystarczy, tak więc pani prezydent u boku kamer ruszyła w miasto. A, że nic tak nie przekonuje mieszkańców jak inwestycje, czy coś w rodzaju "Warszawa w budowie", Hanna Gronkiewicz-Waltz wybrała się na budowę metra. Jednak niefortunne ustawienie kamer sprawiło, że zamiast propagandowego sukcesu, wyszła delikatnie mówiąc mała, pijarowa klapa.


A teraz niech mnie kamery pokochają!

Referendum się odbędzie

Jedne źródła podają, iż referendum jest już pewne. Jeszcze inne, że głosy są wciąż liczone. Trzeźwa analiza prasowych doniesień pozwala jednak stwierdzić, że warszawskie referendum dojdzie do skutku. Przed Platformą ważny egzamin. Jego oblanie pociągnie za sobą kolejne konsekwencje, czego Donald Tusk z pewnością jest świadomy. Jak potwierdza Hanna Gronkiewicz-Waltz, w związku z zaistniałą sytuacją, całe PO jest "zwarte i gotowe". Zatem już niedługo, polityczny termometr w stolicy, zacznie osiągać rekordowe wyniki.

Wyświetlenia: 964
Proponowane artykuły