Wolne-dziennikarstwo.pl - Podziemne Opole
wolne dziennikarstwo


W jednym z ostatnich artykułów oprowadzaliśmy Was po najstarszych opolskich ulicach. A co by było, gdyby te ulice prowadziły pod ziemią? Czy istnieje podziemne Opole? Czy spacerując po płycie Rynku pod stopami mamy nie tylko bruk, ale także tajemnicze lochy i wilgotne tunele?  Czy to tylko legenda? Wiele wskazuje, że niekoniecznie.


Dworzec Opole Główne w 1942 roku. To właśnie tutaj mają zaczynać się tunele prowadzące do najważniejszych instytucji w mieście. Foto: fotopolska.eu

Przenieśmy się do roku 1945. Topniejące śniegi odsłaniają ślady niedawnych walk. Miasto leży w gruzach, wśród których żyje kilkuset mieszkańców. To właśnie oni są źródłem legendy o podziemnym mieście. Jeden z mężczyzn, który przeżył wojnę, opowiadał: "Chociaż wielu z prominentów ufało mi, jako Niemiec wcale bez strachu nie mogłem chodzić po ulicach. Zresztą wtedy po zmroku nikt nie był bezpieczny na ulicy. Dlatego często ułatwiałem sobie życie, chodząc na skróty."


Ulica Krakowska łączy większość instytucji przedwojennego Oppeln. Foto: fotopolska.eu

Jak zauważa, jeden z takich skrótów wiódł tunelem z dworca głównego PKP do ulicy Kościuszki. Istnienie takiego tunelu jest wielce prawdopodobne, jednak niepotwierdzone. Wiadomo, że tunel z dworca PKP wiedzie przez gmach Poczty Głównej do obecnej Komendy Wojewódzkiej Policji przy ul. Korfantego. Tak więc przed wojną łączył dworzec z gmachem Dyrekcji Okręgowej Kolei. Potwierdzałoby to informacje przekazane przez kolejnego z mieszkańców Oppeln. Twierdził on, że wszystkie ważniejsze instytucje Opola były połączone podziemnymi przejściami. Patrząc na mapę, takie połączenie dworca lub dyrekcji kolei z ratuszem czy Bankiem Rzeszy było bardzo łatwe, ponieważ znajdują się one przy/lub w sąsiedztwie ulicy Krakowskiej. Kolejnym dowodem na istnienie tuneli mają być zeznania świadków w sprawie cmentarza ofiar UB przy ul. Kołłątaja – obecnie parking hotelu Mercure. Niektórzy z nich mówili o tym, że zwłoki wrzucano do podziemnego korytarza. Przypomnijmy, że parking znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dawnego gmachu Reichsbanku.


Gmach dawnego Reichsbanku przy ul. Damrota. Foto: www.vogel-soya.de 

To wszystko to tylko legendy bez potwierdzonego źródła. Kilka tygodni temu napisał do nas jeden z naszych czytelników: „Pragnę nawiązać do Waszego wpisu odnośnie tuneli pod Opolem. Moja śp. Babcia kiedyś mi o nich opowiadała. Z jej opowieści wynikało, że jedno z wejść znajdowało się w kamienicy, w której obecnie znajduje się zakład fryzjerski na ulicy Osmańczyka. Tunelem można było dojść w okolice Rynku. Jego kolejne wyjście znajdowało się w piwnicach nieistniejącej już kamienicy przy pl. Wolności. Jeszcze długo po jej rozebraniu na placu znajdowało się samo wejście do piwnic. Obecnie stoi w tym miejscu szkaradny bank (Bank Pekao przy kościele franciszkanów – od red.). Na tej wysokości tunel rozgałęział się. Jedna z odnóg prowadziła w kierunku Pasieki, być może nawet do zamku. Druga odnoga biegła wzdłuż obecnej ulicy Krakowskiej. Prawdopodobnie wyjście znajdowało się w okolicach budynku Poczty Głównej. Z opowieści wynikało, że tunelem można było przejść pod Odrą, aż do wyjścia na terenie Zoo. Tyle znam z opowieści Babci. Wiem, że krótko po wojnie chodziła ona tymi tunelami. W późniejszym okresie stało się to niebezpieczne. Wejście do tunelu przy ulicy Osmańczyka (a tam moja Babcia mieszkała) znajdowało się w piwnicy budynku za pancernymi drzwiami otwieranymi zasuwą kołowrotową.”


Ulica Osmańczyka tuż po zakończeniu wojny. Foto: P. Nijakowski

W naszym mieście tuneli było sporo. Są znane głównie okolicznym mieszkańcom,  jak chociażby  ten prowadzący z jednego z bloków przy „opolskim rondzie” w stronę cementowni „Odra”, zasypany w obawie o bezpieczeństwo dzieci lubiących poznawać jego wnętrze. Pokrywające się linie przebiegu tuneli w centrum dodają wiarygodności szczątkowym informacjom. Być może nasze miasto skrywa kolejną, ogromną tajemnicę, tym razem bardzo dobrze ukrytą...

 

Wyświetlenia: 3804
Proponowane artykuły