Wolne-dziennikarstwo.pl - Jesienny róg obfitości
wolne dziennikarstwo


W październiku do żywych powracają i studenckie życie. Wszystko zaczyna się od nowa i znów startujemy od jakiegoś początku. Mamy kolejne postanowienia, mimo że to nie Nowy Rok. Nie wiem jak Wy, ale ja zaplanowałam już masę rzeczy. Poza regularnym pisaniem, zapisaniem się na siłownię i obietnicą, by czytać więcej książek, jest jeszcze coś.

Październik obfituje w tyle wydarzeń muzycznych i premier albumów, że już się zastanawiam, czy finanse pozwolą mi rozkoszować się chociaż połową z tych rzeczy. Muzyka w październiku odradza się po polsku i w dobrym stylu. Same perełki. 

Oto lista płyt, które trzeba mieć: (Jak to się mówi po hipstersku? MUST HAVE?)

1. Marcelina - Wschody/Zachody

O tym albumie nie będę się rozpisywać, ponieważ uczyniłam to tutaj. Teraz tylko w ramach przypomnienia. Premiera 8 października.


źródło: popheart.pl


2. Ania Rusowicz - Genesis

Ania nie chciała, by wyszło zbyt bigbitowo. BigBitem już nas poraziła przy okazji swojego debiutu. Teraz odchodzi od jego klasycznej wersji. Równocześnie zapowiada, że nie opuszcza klimatów starszych lat i z pomocą Emade czy Kuby Galińskiego przemyca nutkę nowoczesności. W wywiadzie dla Onetu mówi „starałam się sama siebie zaskakiwać”. Zapowiada się więc psychodelia i klimaty Jima Morrisona. Płyta wychodzi tego samego dnia co Marceliny, więc polecam po prostu wziąć obie.


źródło: gramuzyka.redblog.gk24.pl

3. Monika Borzym – My Place

Tym razem jest to płyta w pełni autorska, więc moja ciekawość podwójna. Doceniona przez jazzmana Michała Urbaniaka, teraz współpracowała z przedstawicielami amerykańskiego jazzu. Prawdziwa duma narodowa. Swój drugi krążek zapowiadała ze studia Sear Sound w Nowym Jorku: „Ciężko sprecyzować charakter nadchodzącej płyty, jest, myślę, tak samo bardzo jazzowa jak piosenkowa. Jest bardzo moja, mocno osobista(…)”. Warto przypomnieć, że debiut Moniki, czyli „Girl Talk” z 2011 roku, uzyskał status platynowej płyty. Jestem spokojna, że w tym przypadku będzie tak samo, a nawet lepiej. Premiera My Place zapowiadana jest na 15 października, a poniżej singiel „Zniknąć stąd”. 


Monika Borzym - Zniknąć stąd

4. Misia Furtak

Szczerze się przyznam, że pomimo szacunku do wszelakiej muzyki, zespół Tres B jakoś mnie nie powalił. Możliwe, że zafunduje sobie teraz gniew fanów zespołu, ale trudno. Poza kilkoma kompozycjami, jakieś to dla mnie mdłe i trudne do przełknięcia. (Zespół zagra w listopadzie w opolskim NCPP). Za to bardzo zainteresowało mnie szykujące się wydawnictwo wokalistki i basistki tej formacji, czyli Misi Furtak. Postanowiła spróbować swoich sił solo i 21 października ukaże się jej EP-ka. Promuje go utworem Mózg.

Misia Furtak - Mózg

Misiu, nie mogę uwolnić się od tego kawałka, słucham go po kilka razy dziennie. Świetna melodia, wpadająca w ucho, zabawny tekst – po prostu wszystko się zgadza!

5. Ojciec Waglewski i synowie Waglewscy

Oni również nie próżnują. Sądząc po niedawno opublikowanym singlu „Syn”, który zapowiada drugie rodzinne wydawnictwo, możemy spodziewać się jazzowo-bluesowych kompozycji na dobrym, wysokim poziomie. Po albumie „Męska Muzyka” nadszedł czas na album bardziej dojrzały, o czym dla CGM mówił Wojciech Waglewski: "(…) Po ukończeniu i przesłuchaniu całości, nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że to najbardziej osobisty, najgłębszy i jednocześnie najprawdziwszy materiał, biorąc pod uwagę wszystko to, czego dokonaliśmy do tej pory.” Płyta zatytułowana „Matka, Syn, Bóg” sugeruje rozkminy na poważne tematy. Podejrzewam jednak, że wszystko zostanie potraktowane z dystansem, co jest zresztą znakiem rozpoznawczym całej trójki Waglewskich. Do sklepów ruszamy więc 25 października, a tymczasem warto zapoznać się z singlem:

Waglewski, Fisz, Emade - Syn

Wyświetlenia: 979
Proponowane artykuły