Wolne-dziennikarstwo.pl - ''Najważniejsza jest refleksja'' - rozmowa z Marceliną o patriotyzmie i Dniu Niepodległości
wolne dziennikarstwo


Z Marceliną rozmawiam przy okazji koncertu projektu „Panny Wyklęte” w Opolu, który miał miejsce w Dniu Niepodległości. „Panny Wyklęte” to owoc współpracy zespołu Maleo Reggae Rockers i polskich wokalistek. Wśród nich znalazły się też Lilu, Halina Mlynkova, Kasia Kowalska, Marika, Ifi Ude i wiele innych.

Projekt zainicjowała Fundacja Niepodległości – „dla upamiętnienia tych, którzy nie złożyli broni wraz z końcem II wojny światowej i kontynuowali walkę o niepodległość naszego kraju”. Te piosenki to historie opowiedziane z innej, bo kobiecej, perspektywy.

Z założenia miało być więcej o muzyce, ale chyba specyfika wyjątkowego dnia spowodowała inny przebieg rozmowy.

Źródło: preorder.pl

Joanna Matlak: Marcelina, czy Ty jesteś patriotką?

Marcelina: Myślałam o tym długo. To takie dziwne, bo zawsze mi się wydawało, że patriotyzm to jest taki wzniosły, a ja nic takiego wzniosłego nie robię. Nie uczestniczę w żadnych marszach, nie bawię się w politykę i nie interesuję się nią jakoś bardzo. Ale z drugiej strony nie mogę też powiedzieć, że jestem anarchistką. Mieszkam w Polsce, lubię tu mieszkać, nie chciałabym wyjeżdżać. I zaczęłam się nad tym zastanawiać. I myślę, że mogę o sobie jednak powiedzieć, że jestem patriotką, bo dbam o ten kraj, bo go nie niszczę. Denerwuje mnie, gdy ktoś coś na murach wypisuje, psuje czy niszczy rzeczy, które są dla Polski ważne lub symboliczne. Dbam o polską mowę i chciałabym też, żeby moje dzieci wysławiały się elokwentnie. Dbam o moje podwórko. Robię takie różne, drobne rzeczy, które mogłyby nie wydawać się oznakami jakiegoś wielkiego patriotyzmu, ale jednak są. Bo jeśli się w to zagłębić, to od takich małych rzeczy się zaczyna i od siebie się powinno zaczynać, jeśli chce się coś w kraju zmieniać. Myślę, że robię drobne rzeczy, które gdyby były robione przez każdego, to by było fajnie (śmiech).

Myślisz, że Polakom trzeba przypominać, czym jest wolność, niepodległość?

Myślę, że tak. Niektórzy dalej tego nie rozumieją.

Organizuje się np. oddzielne Marsze Niepodległości. Czy my nie powinniśmy właśnie w ten dzień być wszyscy razem, nie dzielić się?

Ja na te marsze nie przychodzę, bo tego kompletnie nie rozumiem. Marsze i bycie razem - jakoś to wszystko wychodzi na odwrót. Jest niby marsz w Dzień Niepodległości - za wolność, za ojczyznę, a kończy się podpaleniami, biciem ludzi, wandalizmem i innymi strasznymi sytuacjami, których nie rozumiem. Nie podpisuję się pod tym. Z tym akurat należy coś zrobić… Mnie się wydaje, że najważniejsza jest refleksja w ten dzień. Przypomnienie sobie, o co w tym dniu w ogóle chodzi. O to, żeby sobie poczytać trochę, żeby pogadać ze znajomymi o tym, jaki oni mają do tego stosunek i czy są właśnie patriotami. Bo to takie pytanie niby oczywiste, ale wcale nie jest oczywiste, bo każdy inaczej o tym myśli.

Różnie można to pojmować.

Właśnie. Dlatego myślę, że ta refleksja jest tutaj ważna, a nie to, czy się uczestniczy w marszu. Bo niektórzy uczestniczą, ale kompletnie nie wiedzą, po co to robią. Bardziej liczy się rozróba. Różnie te marsze wyglądają, jak się czasem na to patrzy, to aż włos się jeży. Myślę, że każdy powinien w ten dzień zrobić coś fajnego dla Polski. Coś, w czym się dobrze czuje, np. ja się czuję dobrze w śpiewaniu, w pisaniu piosenek, tekstów i dlatego jestem tutaj.

Niektóre środowiska polityczne próbowały Was wciągnąć w grę i jakoś zaszufladkować.

Ja kompletnie tego nie rozumiem. Przecież śpiewamy o historii, która była; śpiewamy o konkretnych bohaterach i o tym, czego oni dokonali, więc nie rozumiem, po co to przeciąganie od lewej do prawej. Wydaje mi się, że to jest coś ważnego dla każdego, a nie dla jednej strony.

A to nie jest trochę tak w naturze Polaków, że my musimy się jakoś etykietować?

Tak, myślę, że tak. Tak samo jest w muzyce. Jak wychodzi jakiś nowy zespół czy artysta, to trzeba mu jakąś szufladkę dać - co on śpiewa, śpiewa jak kto, w ogóle jest jak kto?

Tutaj jest projekt historyczny, a już jest: prawo, lewo czy środkiem? Śpiewamy o bohaterach, którzy byli i którzy poświęcali swoje życie, i to jest tutaj ważne, a nie przeciąganie sznurka z lewej na prawą.

Jak się pracuje z Maleo Reggae Rockers i ze wszystkimi artystkami?

Jak to z artystami - szalone towarzystwo. Ale jest super, bo jest energia tych ludzi, bo każdy jest zaangażowany i każdy wie, po co tutaj jest. I to jest dobre, takie świadome uczestniczenie. Fajne jest, że wszystkie dziewczyny są takie oczytane, otwarte, zawiązują się nowe znajomości, nowe przyjaźnie, jakieś współprace nawet.

A zdarzyło się zapłakać  na koncercie?

O tak. Niektóre teksty są naprawdę mocne. Jest też dużo prawdziwych historii w tych tekstach. Osobistych opowieści dziewczyn.

A jak było u Ciebie?

Mój dziadek był wojskowym, trochę mi opowiadał, jak byłam mała. Trochę też żałuję, że tak do końca nie powyciągałam od niego więcej tych informacji. Ale wtedy nie rozumiałam tego do końca. Jak pisałam tekst, to wracałam do własnych emocji, związanych z utratą bliskich mi osób. Do tego, jak później odzyskać siłę do działania. Do tego, co mi pomogło. Czy w naszych czasach robię rzeczy wymagające wyrzeczeń i odwagi... Jeśli tak, to co wtedy czuję. Łączenie naszych własnych emocji z historiami tamtych czasów i z tamtymi realiami wydało na świat te piosenki.

Można za coś Polski nie lubić?

Każdego kraju można za coś nie lubić. Jest kilka takich rzeczy, które by się zmieniło. Ja natomiast jestem taką osobą, która skupia się na tym, co jest fajnego. U mnie wszystko działa, jak skupiam się na plusach. I tak samo, jak pracuję z ludźmi, to też skupiam się na tym, co mają w sobie dobrego, a nie złego. I wtedy wszystko staje się łatwiejsze.

Wyświetlenia: 2221
Proponowane artykuły