Wolne-dziennikarstwo.pl - Ja, oszust (nie?)pospolity
wolne dziennikarstwo


Będąc w pełni sił umysłowych i witalnych, chciałbym rozpocząć współpracę z blogosferą od wyznania winy, by oczyścić swoje, zakłamane i niegodne dzisiejszych czasów, sumienie...

Gwoli wyjaśnienia zmuszony jestem nakreślić sytuację, w jakiej przyszło Autorowi napisać ten tekst. Dawno, dawno temu, w czasach powszechnej szczęśliwości i niespotykanej obecnie racjonalności, luminarze oświaty i nauki, którzy dzierżyli przysłowiowy kaganek, zamknięci byli w wysokiej wieży. Dziś owa monumentalna budowla chwieje się w posadach... Ani mędrcy nie są tymi za kogo się podają, ani też Ci, którzy wywołują drżenie ziemi, nie aspirują tak wysoko, jak niegdyś bywało. Wieża runie, w wyniku działań określonych grup, czy też utrzyma się, bo jej fundamenty są stabilne?

Pragnę tym samym spróbować odnieść się do dyskusji, która niejako „przelewa się” przez polskie społeczeństwo, a tak naprawdę toczy się na łamach jednej ogólnopolskiej gazety oraz od wielu lat w społeczności akademickiej. Ostatnia runda pojedynku została zainicjowana przez Sz.P. A. Klesyka, reprezentującego jakże renomowanego i uznanego wszem i wobec (po trosze również uwielbianego) pracodawcę XXX (bez zbędnej reklamy). Stanowisko zaprezentowane przez Sz.P. Prezesa można streścić w jednym zdaniu: „Studenci do łopat, akademicy do kielni, administracja na taczki”. Rewolucyjne chwianie wieży, o której wspomniałem powyżej, można zatem zatrzymać tylko i wyłącznie poprzez postawienie jej od nowa, zgodnie z nowymi, lepszymi wytycznymi, które przekazywać uczelni będą pracodawcy. Kolejne głosy pojawiły się niezwykle szybko, forum publiczne zawrzało...

Bezpośrednim powodem popełnienia niniejszego tekstu jest wyzwanie prof. J. Stanka, który stwierdza poprzez tytuł swojej pisemnej wypowiedzi, iż: Zostaliście oszukani! Po wielodniowym przetrawianiu tego głosu oraz chłonięciu jak gąbka atmosfery otaczającej mnie zewsząd, chciałbym stwierdzić, że:

OSZUKUJĘ studentów, mamiąc ich tak wydumaną sprawą jak LEPSZE JUTRO. Wymagając od studentów świadomej i aktywnej postawy OSZUKUJĘ ich, gdyż DZISIAJ nie tego się od nich oczekuje. Po co mają Państwo przygotowywać się na kolejne nasze spotkania, jeżeli nie wyposażam Państwa na nich w umiejętności praktyczne, które mogą się Państwu przydać, tj. nie ćwiczymy, jak OSZUKAĆ klientów po drugiej stronie słuchawki; nie pokazuję Państwu również jak OSZUKAĆ samych siebie, tj. jak żyć godnie za pensję, która nie wystarczy na zaspokojenie podstawowych potrzeb?

OSZUKUJĘ pracodawców, dając rękojmię, iż ocena, pod którą podpisuję się w indeksie i na karcie zaliczeniowej uprawdopodabnia bycie dobrym studentem, obywatelem i przede wszystkim człowiekiem, który nie tylko wie, ale również potrafi i rozumie. Może powinienem przestać ich OSZUKIWAĆ, bo po prostu mają inne oczekiwania? Pracownik XXI wieku przecież jest kowalem swojego losu i żadne wysiłki ze strony uczelni nie spowodują, że zyska podmiotowość. Czy pracodawcom potrzebni są świadomi obywatele?

OSZUKUJĘ wreszcie samego siebie, żyjąc w iluzorycznym świecie, w którym dobro jest dobrem, a zło jest złem. Wiedza jest przecież towarem, umiejętność atrybutem, studenci są klientami. Powtórzę w nowomowie: KLIENTAMI! Należy się im nie szacunek i godność, a cyrograf w postaci wymarzonej pracy, niesłusznie obecnie wyśmiewanej i uznawanej za wyzysk tzw. McPracy.

Przestańmy zatem się oszukiwać i ruszmy do pracy. Zacznijmy już teraz. Ruszmy do prawdziwej pracy, a nie wydumanej i bałamutnej, jak ta, którą kalamy się obecnie... Do łopat, Panie i Panowie Studenci! Do kielni, Ewo i Bartku! Na taczki, Magdo i Tomku! Budowę nowej wieży postawionej na głowie, rozpocząć nadszedł czas!


Wyświetlenia: 1211
Proponowane artykuły