Wolne-dziennikarstwo.pl - [NZS UO] 'Traktuje się nas jak bojówkę, bo my nie myślimy tak, jak myśli większość tej 'nowoczesnej' Europy' [Wywiad]
wolne dziennikarstwo






Michał Fulneczek - nowy przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Opolskiego


 

Michał Kosel: Michale, przejąłeś kierownictwo w NZS UO na przełomie maja i czerwca podczas wyborów, jak to wyglądało?

Michał Fulneczek: Normalnie, demokratyczny wybór. Jesteśmy organizacją studencką, więc każdy u nas ma równy głos. W głosowaniu większość wybrało mnie, tak też jestem (śmiech).

MK: Wybory są co roku?

Nie, wybory są w zasadzie wtedy, kiedy ich potrzeba.

MK: A co się stało, że te wybory miały miejsce tym razem?

Poprzedni przewodniczący kończy studia i nie przebywa teraz na co dzień w Opolu, więc nie jest w stanie działać w NZSie tak ciałem, jednak wsparcia z jego strony nam nie brakuje.


członkowie NZS-u na spotkaniu z dr. Cameronem

MK: Skąd pomysł ożywienia NZSu – byłeś od początku zwolennikiem tej działalności?

Nie, ja dotarłem dopiero po miesiącu, ożywili go przewodniczący, Żuk, z grupką znajomych. Na pomysł wpadli podczas wyjazdu na Marsz Niepodległości w 2012 roku, w Warszawie. Tam też wymyślili, by zacząć działać i ożywić NZS, którego historia nawołuje do tych czasów burzliwych, do 80. Roku. Wtedy to była taka studencka Solidarność. Ja dołączyłem dopiero później, dowiedziałem się od znajomych.

MK: Jakie cele macie jako NZS UO?

Jesteśmy organizacją studencką, mamy za zadanie budować alternatywne życie studenckie, chcemy wzmacniać ich kulturalnie, społecznie, organizować im spotkania z ludźmi.

MK: Co oznacza alternatywnie? Alternatywą do czego?

Nie chcemy być tylko organizacją od piwa i kiełbasy, czyli tego, czego oczekuje każdy student po studiach. Chcemy być ponad to, chcemy organizować – chcemy rozszerzać ich horyzonty, by poznawali otaczającą ich rzeczywistość, zasady, jakie tym światem rządzą i mechanizmy, jakie je budują.

MK: A jaka organizacja jest od piwa i kiełbasy?

...ach to zostawmy. Niech ocenią to studenci.

MK: NZS zawsze był nieformalną alternatywą dla Samorządu, który podlegał bezpośrednio pod uczelnię, a Wy podlegacie pod NZS w Warszawie, jak powiedziałeś alternatywne życie studenckie, więc od na myśl się ciśnie związek z SSUO, które głównie organizuje życie studenckie i akademickie.

No tak, tylko, że my nie chcemy negować tak pracy Samorządu, broń Boże! My po prostu chcemy zorganizować coś, czego Samorząd nie organizuje, coś w inną stronę, coś czego oni nie robią. Oni działają dla studentów - My również, tylko, że w inną stronę.



Konferencja w sprawie elektrowni Opole


MK: Wspomniałeś wcześniej, że chcielibyście rozszerzać horyzonty studentów, pokazywać im otaczającą ich rzeczywistość, dlaczego mieliby przyswajać tę rzeczywistość? Sami nie są w stanie zadecydować, co jest dla nich dobre?

Nie, nie! To nie są broń Boże nasze zasady, my nie mówimy, że to, co my pokazujemy i to, w co wierzymy jest dobre i wspaniałe. Każdy ma wolną wolę, my organizujemy to na swój sposób, to, co uważamy za słuszne i staramy się to zrobić w sposób obiektywny. Chcemy, by każdy wykład, każdą osobę prezentować w sposób obiektywny. Ale to student musi ocenić czy to, co robimy jest słuszne czy nie.

MK: Mimo to trzymacie się ściśle jednej linii, prawda?

Nie wypieramy się tego, że jesteśmy ze środowisk prawicowych, konserwatywnych, więc widząc, że na Uniwersytecie mamy jedną linię od Palikota po Oleksego (nie ma ludzi ze strony prawej) – chcemy dać alternatywę. My nie ukrywamy, że poniekąd jesteśmy z tej strony prawej, ale nikomu nie każemy myśleć tak, jak my.


Konferencja w sprawie elektrowni Opole




MK: Jesteście ze strony prawej politycznie czy sercem?

Myśleniowo, ideologicznie. Politycznie nie. Nie chcemy być organizacją polityczną, nie idziemy w tym kierunku i nie chcemy, by nas tak postrzegano. Jesteśmy organizacją studencką, społeczno-kulturalną. To, że udaje nam się zaprosić osoby, które są związane z polityką, ale nie ze względu na nasze poparcie czy nawet wsparcie, ale dlatego, że oni mają coś innego do powiedzenia niż to, co jest mówione na uniwersytetach przez osoby zapraszane.

MK: Wspomniałeś o kojarzeniu… Wiele osób kojarzy Was bezpośrednio z ONRem lub Ruchem Narodowym. Nie tracicie przez to w postrzeganiu organizacji przez innych – również ze strony uczelni?


Tak, jesteśmy odbierani jak bojówka (śmiech). Myślę, że to jest taka ogólna tendencja w kraju. Nas się traktuje jak bojówkę, bo my nie myślimy tak, jak myśli większość tej "nowoczesnej" Europy, propagującej całą ideę Unii Europejskiej, jej poglądy, postulaty oraz propagującą tę lewą stronę. My jesteśmy w mniejszości, tak działają media. My zawsze będziemy postrzegani jako ci gorsi, bo większość jest lepsza. Jest to naturalne, aczkolwiek dla mnie absurdalne, bo każdy ma okazję prezentować swoje poglądy. Ja nie narzucam komuś, by myślał tak, jak ja. Też nie chcę zmuszać nikogo do moich poglądów. Jeśli jednak zapraszając nowych ludzi możemy poszerzać horyzonty innych studentów to dlaczego nie.

Co do RN, to obserwowaliśmy sytuację, podczas której zaproszony do Opola mieli być przedstawiciele owego ruchu. Co prawda nie organizowaliśmy tego spotkania jako NZS, ale obserwowaliśmy całą sytuację z boku. Przyszła informacja, że sala została nam wymówiona, ze względu możliwych, rzekomych zamieszek z kibicami Odry Opole. Absurdem jest to, że kibice, o których mowa, byli wszyscy na spotkaniu obecni, bo chcieli to poznać, oni się utożsamiają z tym ruchem, szczególnie Ci opolscy. Broniliśmy wtedy organizatorów, co fanów nam nie przysporzyło.


Skład NZS UO


MK: Jak Ci się wydaje, czy takie podejście powinno mieć miejsce na uniwersytetach w Polsce?

Powiem szczerze, że do momentu spotkania z Cameronem, którego tutaj zaprosiliśmy, uważałem, że jest to narzucone z góry i nie chcieliśmy podpadać siłom wyższym, ale po spotkaniu z Cameronem byłem podbudowany działaniem władz, ponieważ też atakowano Rektora, że zezwala na spotkania z "Guru Homofobów" - Gazeta Wyborcza tak dokładnie go nazwała, no i oni zaatakowali Rektora, który się wybronił bardzo dyplomatycznie. Więc tutaj władze się zrekompensowały po incydencie z Ruchem Narodowym. Po tamtym incydencie miałem swoją wyrobioną opinię, ale teraz muszę ją zmienić. Jednak ten Uniwersytet jest jeszcze na tyle otwarty, że pozwala na te spotkania z jednej i drugiej strony. Można im to w sumie wybaczyć, ponieważ wtedy było dość głośno na temat RN. Na spotkaniu z Cameronem jednak UO się wybroniło i można powiedzieć, że jesteśmy na czysto. Nie mogę teraz złego słowa powiedzieć. Mamy pozwolenie na wypowiedzi dwóch stron.

MK: Przejąłeś schedę po swoim poprzedniku. Jaki cel Wam przyświeca, jakie macie plany na najbliższy czas?

Jest to sprawa GENDER, projekt spotkań na ten temat. Bardzo rozbudowana sprawa logistycznie i w naszym przypadku przewyższająca siły, dlatego też mamy wielu współorganizatorów i zaplecze merytoryczne. Mamy również dalsze plany, na razie w fazie rozwoju, więc nie chciałbym za wcześnie o tym mówić.


Spotkanie z Leszkiem Zebrowskim


MK: Rozumiem, że Wasza działalność opiera się głównie na organizowaniu spotkań, co proponujecie poza nimi?

Zorganizowaliśmy również Wampiriadę, jest to druga edycja. Tą akcję organizujemy również przez NZS ogólnopolski. Były dwie edycje, w czerwcu i teraz w październiku. Jesteśmy zadowoleni, bo zaskoczyło nas frekwencja.


MK: Mamy spotkania, akcje społeczne, co jeszcze robi NZS, by krzewić te alternatywne wartości, o których mówiłeś?


 Myślę, że głównie przez organizowanie spotkań możemy to osiągnąć, bo nie zaszczepimy ciekawości w studencie dopóki go nie wyrwiemy z akademika, ze stancji, z miejsca, w którym on na co dzień siedzi i patrzy w komputer. Organizowaliśmy nawet wyjścia ze studentami na ściankę wspinaczkową, by wyrwać ich z akademików. Organizujemy również grille, wyjazdy w góry - NZS zdobywał Śnieżnik (śmiech).


Wizyta w Barucie z okazji upamiętnienia Mordu Żołnierzy Wyklętych


MK: Jak Ci się wydaje, czego brakuje w środowisku akademickim? W kwestii świadomości?

Zainteresowania studentów, przede wszystkim – studentów bardzo ciężko wyrwać od codzienności, by zainteresować ich czymś poza tym, co MUSZĄ robić na studiach. Bardzo jest ciężko – to widać na co dzień.

MK: A praktycznie, czego brakuje?

...może tej współpracy między środowiskami akademikami, bo jako NZS nie mamy jeszcze nawiązanej bezpośredniej współpracy z Samorządem i z innymi organizacjami. Lepiej organizować coś w szóstkę, w piątkę, trójkę, dwójkę nawet – niż samemu. Myślę, że brakuje współpracy – z innymi organizacjami studenckimi, a nawet za władzami uczelni.

 

 

 

 

Więcej opinii w temacie Uniwersytetu Opolskiego znajdziesz na profilu Twitterowym autora:


Wyświetlenia: 3403
Proponowane artykuły