Wolne-dziennikarstwo.pl - [UKRAINA] Białorusini z UO jadą protestować z Ukraińcami 'Dziwi mnie to, że w Opolu jest tyle Ukraińców i żaden nie jedzie do swojego kraju by walczyć' [Rozmowa]
wolne dziennikarstwo


 

 


Katarzyna Jerusalimskaja - Więziona przez reżim na Białorusi, dziś studentka dziennikarstwa UO - musiała wyjechać, by móc studiować, żyć, rozwijać się.

 

 

 

Michał Kosel: Słyszałem, że wybierasz się na Majdan ze studentami z Białorusi, którzy również studiują na UO - chcecie wspierać swoich sąsiadów?

Katarzyna Jerusalimskaja: Wybieramy się z dziewczyną z UO, która tak samo studiuje w programie Kalinowskiego i też ze studentami z Gdańska. Chcemy wspierać Ukraińców, bo jest mi wstyd patrzeć na to przez Internet. Ja chcę stać obok nich na Majdanie i walczyć o ich prawo. 

 

MK: Dlaczego to takie dla Ciebie ważne?

KJ:... bo wierzę, że jak wygrają, to będzie przykład dla Białorusinów, jak trzeba walczyć o swoje i może za niedługo nam też się uda.

 

MK: Ukraińcy też swego czasu wspierali Was w działaniach dążących do wolności, prawda?

KJ: Tak, pamiętam, że w 2010 roku, kiedy mieliśmy meeting podczas wyborów, Ukraińcy przyjeżdżali i nas wspierali.

 

MK: Kiedy planujecie wyjazd, no i co z zajęciami w tym czasie? Wykładowcy obiecali być wyrozumiali?

KJ: Wszystko zależy od tego, jak otrzymamy stypendium z naszego programu, bo już miesiąc się skończył i zaczął kolejny, a nam nic nie wysłali. Niestety nie wszyscy studenci mają tyle pieniędzy, żeby zabrać się w taką podróż. A co do wykładowców to jeszcze nie mieliśmy okazji powiedzieć, że nas nie będzie. Przekażemy to przez studentów z naszego roku. Ja myślę, że walka tego rodzaju jest teraz ważniejsza. Ukraińcy sami prosili przez media Białorusinów, by dołączyli i im pomogli. Ja nie mogę zignorować takiej prośby. Praktycznie już jesteśmy gotowi i zebrani, ale nadal czekamy.

 

>>>Czytaj również: [Niesamowici Studenci] Katarzyna Jerusalimskaja – Opowiada o protestach, więzieniu, ucieczce z domu oraz o sile internetu, który uświadomił jej jak źle dzieje się w jej kraju [Wywiad]<<<

 

  

MK: Jak Ty, jako osoba, która czynnie stawiała opór władzy, oceniasz obecną sytuacje, która ma miejsce na Majdanie?

KJ: Jestem zdumiona organizacją i pewnością siebie tych walczących ludzi. Jestem z nich dumna, chociaż nie jestem Ukrainką. Nie mogę powiedzieć, że ta duża akcja da możliwość spełnienia wszystkiego, czego chcą Ukraińcy, bo oprócz integracji z UE pojawiły się wymagania o rezygnacji Janukowycza z roli prezydenta. 

Jest za to informacja, że jutro ukraińska delegacja jedzie do Brukseli na rozmowę o integracji i podpisanie tej umowy. Może naprawdę to nie tylko słowa. Wtedy będzie można śmiało pogratulować Ukraińcom. Ciekawi mnie tylko, czy to będzie dla nich wystarczająco dużo i czy dalej będą stać i walczyć o rezygnację prezydenta. Mam też nadzieję, że wtedy nie zostanie wprowadzony stan wyjątkowy, a w takich krajach, jak Ukraina czy Białoruś może się tak stać.

 

MK: W 2004 roku, podczas Pomarańczowej Rewolucji, też miała być wielka wygrana, a wyszło jak zwykle. Czy teraz wg Ciebie może być inaczej?

KJ: To nie było w takim masztabie. Wtedy maksymalnie 100 tys. ludzi wyszło, a teraz to niemal 2 miliony - duża różnica, ja myślę.

 

 fot. onet.pl

MK: Co jest wg Ciebie teraz najważniejsze? W dalszej walce?

KJ: Oczywiście pokojowo protestować. Żadna krew skutków nie przyniesie, jeżeli jakieś to tylko złe. Ale też przy takiej dużej ilości ludzi ciężko wyśledzić prowokatorów. I to już liderzy muszą dbać o naród, który zebrali i starać się chronić od tego, żeby nie dali się sprowokować.

 

MK: Jest realna szansa na to, że Janukowycz zrezygnuje? Ma za sobą Rosję oraz liczne wpływy, nie musi słuchać krzyków ulicy.

KJ: Wszystko się okaże jutro. Czy będzie podpisana zgoda o eurointegracji.

 

MK: Co chcesz zdziałać będąc już na miejscu?

KJ: Przede wszystkim chcę podłączyć się do sieci mobilnej, żeby jeżeli coś, móc zadzwonić i od razu podłączyć się do wszystkich na Majdanie. A tam już zobaczymy, jaki będzie scenariusz.

Ale chcę jeszcze dodać, że bardzo mnie dziwi to, że w Opolu jest tyle Ukraińców i żaden z nich nie jedzie do swojego kraju, by walczyć. Robią tu akcje, które za dużo sensu nie wnoszą i na tym koniec. Jakby coś takiego działo się w moim kraju, ja nie mając kasy pojechałabym nawet autostopem na Białoruś. Chociażby po to, by trzymać flagę stojąc tam na placu, ale na pewno nie tu.

 

MK: Poważnie uważasz, że takie akcje, które robią Ukraińcy są bez sensu? Solidaryzują się przecież ze swoimi.

KJ: Mają sens, ale solidarność byłaby większa, jakby pojechali na Ukrainę. Tam się bardziej przydadzą. 

 

MK: Może ich nie stać? Może nie mogą?

KJ: Rozmawiałam z jedną dziewczyną. Jej rodzice jej zabronili, a jak zapytałam ją o innych to powiedziała, że jest to im obojętne. Mnie też rodzice kiedyś nie pozwalali, a jechałam i działałam dla kraju. Poza tym rodzice pewnie też nie pozwolili im pić i palić w Polskich barach, ale nie słuchają – czemu akurat teraz słuchają?

 


 

Więcej opinii w temacie Uniwersytetu Opolskiego znajdziesz na profilu Twitterowym autora:


Wyświetlenia: 1958
Proponowane artykuły