Wolne-dziennikarstwo.pl - Kołdra i papieros, czyli seks po polsku
wolne dziennikarstwo


   Pierwszy wpis zawsze zawiera pewien mały element niezręczności, czy nawet żenady. Wydaje się, że nikt tego nie może uniknąć – pasowałoby się ładnie przedstawić, wytłumaczyć, po jaką cholerę zabierasz się do pisania, a na koniec puścić oko do czytelnika - „mam nadzieję, że Wam się spodoba”, „zapraszam do odwiedzania”. Mnie szkoda na to czasu, bo ten początkowy wpis jest jak pierwsze 15 minut w filmie – decyduje o tym, czy chcemy go obejrzeć.

Zaczniemy więc od tematu dosyć kontrowersyjnego, spędzającego sen z powiek strażnikom moralności, którzy nabierali rumieńców na widok gołych pleców Izy Scorupco w ekranizacji Ogniem i mieczem. Jak się łatwo domyślić, chodzi o seks w kinie. Nie dosłownie, oczywiście.

Nie dalej niż tydzień temu, rozbawił mnie post, który umieścił jeden z moich znajomych, rzecz jasna na Facebooku: „big love – kiepski film porno”. Dlaczego mnie to rozbawiło? Bo zaczęłam się zastanawiać, co by Szymon powiedział, gdyby obejrzał Ostatnie Tango w Paryżu albo The Brown Bunny? Albo jak szybko wyszedłby w trakcie projekcji Attenberga? Film rozpoczyna trwająca dobre 5 minut przesadnie realistyczna scena nauki całowania w wykonaniu dwóch dziewczyn. I proszę nie zrozumieć mnie źle, to nie jest „diss na Szymona”, że wyrażę się w stylistyce tego pociesznego, rapującego grubaska z YouTube, Kuli. Chodzi mi raczej, o ogólne nastawienie do scen erotycznych w polskich produkcjach. W kraju, gdzie około 90% osób deklaruje, że są Katolikami, trudno oczekiwać, że kiedy bohaterowie się całują lub rozbierają, kamera nagle nie odjedzie na sufit albo okno. W chwilach niepohamowanej odwagi, reżyserzy decydują się pokazać nam „podskakujące” kołdry, ewentualnie bardzo sugestywne palenie papierosów w łóżku. Szaleństwo. I kiedy w końcu pojawiają się sceny, które można nazwać śmiałymi, połowa wychodzących z kina ludzi czuje się nimi zawstydzona.

Na koniec przybiorę ton osoby odpowiadającej na listy do BRAVO, ale chcę powiedzieć, że  seks stanowi ważną część naszego życia i nie ma się, czego wstydzić mówiąc o nim, również w filmie. Idzie w parze z władzą, sukcesem, także zbrodnią, czy ostatnio pojawia się również w modnym połączeniu z przyjaźnią. Seks w sztuce filmowej to nie piętnastominutowe produkcje rodem ze strony Podrywacze.pl. Nie opiera się na tzw. logice filmów porno, gdzie nawet otwieranie słoika może mieć daleko idące konsekwencje. Warto więc spojrzeć na niego pod trochę innym kątem.

Wyświetlenia: 1722
Proponowane artykuły