Wolne-dziennikarstwo.pl - Memento o Wiedźminie
wolne dziennikarstwo


„Vedymini, a wiedźmini (…) tajemnicza i elitarna kasta kapłanów – wojowników. Wyposażeni w wyobrażeniu ludowym w moc magiczną oraz nadludzkie zdolności, stawać mieli Vedymini do walki przeciwko złym duchom, potworom i wszelkim ciemnym siłom. W rzeczywistości, mistrzami będąc we władaniu bronią, byli Vedymini używani przez władyków (…) w walkach plemiennych, między owymi toczonych. W boju (…) będąc całkowicie niewrażliwymi na ból i poważne nawet obrażenia, co umacniało przesądy o ich nadprzyrodzonej mocy.” (Andrzej Sapkowski – Czas Pogardy)

 

„Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Zło i Dobro. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Można się tego nauczyć.” (Andrzej Sapkowski – Krew elfów)

 

Nie jest łatwo jednoznacznie ocenić człowieka. Ciężko kogokolwiek zamknąć w szufladzie i podpisać dobry albo zły. Często dualizm ludzkiej natury po prostu to uniemożliwia. Właśnie dlatego wydawane przez nas osądy bywają nieobiektywne i krzywdzące. 

Z drugiej strony, najlepszym wyznacznikiem opinii o drugiej osobie są podejmowane przez nią działania. Wybory, jakich dokonujemy są najczęściej idealnym odzwierciedleniem nas samych i tego, co w nas siedzi. Łatwo przy tym zapomnieć, że każdy z nas popełnił w życiu błędy.

Człowiek, o którym chcę napisać, był wg mnie postacią nieszablonową. Nie znałem go osobiście, a o jego istnieniu dowiedziałem się zaledwie kilka miesięcy wcześniej.

Służba Bezpieczeństwa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej była organizacją zbrodniczą. Jej członkowie zajmowali się brutalną walką z opozycją i wszelkimi formami sprzeciwu wobec panującej wówczas władzy. Działania takie, jak pobicia, wymuszenia, tortury, zastraszania, czy w końcu zabójstwa, wciąż nie wyczerpują asortymentów, jakimi posługiwało się SB. Trudno więc zaprzeczyć poglądowi, że każdy, kto przysłużył się tej organizacji, delikatnie mówiąc, zasługuje na miano gnidy. Osoba, o której piszę, przepracowała w niej trzydzieści jeden lat.

Później, ta sama osoba stworzyła pewną jednostkę wojskową. Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego, przez niezależnych ekspertów, pod względem jakości przeprowadzanych akcji, wyszkolenia i w końcu zdolności bojowej, została uznana jako trzecia na całym świecie. Przez cały okres swojej działalności, wykonaniu kilkuset operacji bojowych i eliminacji ponad pięciuset terrorystów, zginęło jedynie czterech należących do niej żołnierzy. Znakomite wyszkolenie i sprawność potwierdziło między innymi rozminowaniem portów w Zatoce Perskiej, czy zatrzymania przez nią zbrodniarzy wojennych byłej Jugosławii.

Udowadniając zaufanie, jakimi darzył swoich podwładnych i przebytemu przez nich treningowi, niejednokrotnie człowiek ten wcielał się w rolę odbijanego zakładnika, podczas przeprowadzanych ćwiczeń z ostrą amunicją. Trudno podważyć celne podsumowanie, jakie wygłosił  na ten temat jeden z jego byłych podkomendnych: „No, na coś takiego to trzeba mieć po prostu jaja ze stali.”

Skoro już o podwładnych mowa, to wszyscy oni wypowiadali się o nim, jak o drugim ojcu. Był zawsze wymagający, ale i sprawiedliwy. Wierzył w swoich ludzi, jak mało kto inny na świecie.

Zdaje sobie sprawę z faktu, że kilka ostatnich wersów do złudzenia przypomina koncert życzeń. Proponuje zatem poszukać materiałów, w których byli oraz obecni żołnierze JW 2305 wypowiadają się o swoim pierwszym dowódcy.

Na jego szkolenie dotyczące bezpieczeństwa narodowego, terroryzmu i podejmowania przeciwdziałań w sytuacjach wysokiego zagrożenia sam tylko Rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki przeznaczył kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Nie jestem pewien, czy warto podkreślać odbycie trwających miesiące szkoleń u światowej klasy specjalistów. Mówiąc krótko, ciężko będzie zakwestionować jego doświadczenie i wiedzę w wyżej wymienionych kwestiach.

W ciągu ostatnich lat poświęcał się obronie dzieła swojego życia – GROM-u, któremu kolejne rządy, bardzo długo nie zdając sobie sprawy z jego wartości, ciągle rzucały kłody pod nogi. Wypadałoby dodać, że uświadomienie kolejnym tabunom „ludzi władzy” przydatności i jakości JW 2305 w żadnym wypadku nie oznaczało końca kłopotów. Pewne dobrze nam znane narodowe przywary ze zgubną zazdrością na czele, u nazwijmy to umownie lichej konkurencji, na długi okres czasu, niemal zaprzepaściły osiągnięte dotychczas sukcesy GROM-u. Na szczęście, dzisiaj każdy może zobaczyć i indywidualnie ocenić, czy było to działania przemyślane i korzystne dla dobra kraju.

Jako członek Zespołu Ekspertów Niezależnych, współtworzył raport w sprawie katastrofy  Smoleńskiej. Raport jest prosty, jasny i szczery do bólu. Przedstawione w nim tezy są poparte ciężkimi do podważenia, logicznymi wywodami, którym przy najszczerszych chęciach nie można zarzucić matactwa. Nie, żeby nie próbowano.   

Widząc nieudolność Rządu podczas radzenia sobie m.in. z przestępczością zorganizowaną, walką z usuwaniem i zapobieganiem skutkom powodzi w 2010 roku, podejmowanym działaniom służb specjalnych i Ministerstwu Spraw Zagranicznych dyskretnie udzielał przemyślanych rad. Gdy zaszła potrzeba, stawał się twarzą pewnych przedsięwzięć, jak chociażby wymieniona wcześniej walka z przemytem narkotyków i przestępczością zorganizowaną. Ostatecznie przegrywając z praktycznie zerowym zaangażowaniem rządzących i czarną dziurą biurokracji podał się do dymisji.

Mimo wszystko wciąż miał nadzieję na zmianę szkodliwych dla kraju działań. Odznaczył się, tak rzadko spotykaną dzisiaj, odwagą społeczną i nie bał się powtarzać wcześniejszych tez na forum publicznym.

Słuchając i czytając udzielanych przez niego wywiadów, nie można oprzeć się wrażeniu elokwencji, a zarazem wysokiej klasy i skromności tego człowieka. Człowieka, który do samego końca wierzył w młodych ludzi, którzy wg niego przywrócą Polsce należną jej świetność. Trudno nie dostrzec tutaj pewnej zbieżności poglądów z największym Polakiem ubiegłego stulecia. Ten jeden z ostatnich reliktów etosu i kodeksu honorowego, o których uczyliśmy się kiedyś na lekcjach historii, to niestety signum temporis przemijającej ery.

16 VI 2012 roku, w garażu na warszawskim Mokotowie znaleziono z ranami postrzałowymi ciało generała Sławomira Petelickiego. Śledztwo prowadzone przez policję i prokuraturę niemal jednoznacznie wskazuje na samobójstwo. W całkowitej opozycji do wypowiedzi jego znajomych, przyjaciół i podwładnych.

Dwudziestego szóstego czerwca ciało zostało pochowane na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

 

Wyświetlenia: 1853
Proponowane artykuły