Wolne-dziennikarstwo.pl - 'To w waszym interesie jest, żebym ja zdobył władzę' - rozmowa z Januszem Korwinem-Mikke, prezesem Kongresu Nowej Prawicy
wolne dziennikarstwo


"W latach siedemdziesiątych, czyli 40 lat temu, żyjący jeszcze profesor Andrzej Kajetan Wróblewski (niech go piekło pochłonie), był rektorem Uniwersytetu Warszawskiego. Powiedział pamiętne zdanie, które wtedy było potwornym żartem: „musimy dwukrotnie zwiększyć liczbę studentów, nawet gdybyśmy mieli trzykrotnie obniżyć poziom wykształcenia. I właśnie to zrobiono." Z Januszem Korwinem-Mikke, prezesem Kongresu Nowej Prawicy, rozmawiał Patryk Chodyniecki.



Janusz Korwin-Mikke

Patryk Chodyniecki: Ze względu na to, że kara śmierci jest niehumanitarna, zniesiono ją w UE. Czy chce ją Pan przywrócić? Co Pan sądzi o tym, że utrzymanie więźnia w Polsce kosztuje ponad 2 tysiące złotych? Czemu nikt nie stworzył zakładów pracy, w których Ci więźniowie mogliby na siebie pracować?

Janusz Korwin-Mikke: W każdym cywilizowanym społeczeństwie istnieje kara śmierci. Tylko trzy plemiona (dwa w dorzeczu Amazonki i jedno w Brukseli)  karę śmierci zniosły. Więźniowie i w Polsce pracują. Na Białej Rusi więzień może nie pracować–i dostaje nieosłodzoną kawę i czarny chleb–albo pracuje i je normalnie. W normalnych krajach istnieją prywatne więzienia. Płaci się nie 2 tysiące,
a tysiąc siedemset. Więzienie tego człowieka wykorzystuje i jeszcze na nim zarabia.

PC: Jest Pan za legalizacją broni. Proszę mi powiedzieć w jakim stopniu i w jaki sposób chciałby Pan  tę legalizację przeprowadzić?  Czy opowiada się Pan za dostępem do broni palnej dla każdej osoby? Obawiam się, że zapewnienie dostępu do broni  palnej uzbrojonym w maczety krakowskim bandytom, mogłoby się okazać brzemienne w skutkach.

JKM: Jeżeli Pan Woli być pchnięty maczetą niż zastrzelony, to pańska prywatna sprawa. Ludzie mają w tej chwili 4 miliony sztuk broni gazowej i pneumatycznej, z której też można człowieka zabić przy odrobinie wysiłku i jakoś prawie nikt tego nie robi, prawda?

PC: No tak , ale jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś kogoś z gazowej zabił.

JKM: Owszem zdarzył się jeden wypadek i to pare dni temu. Ale jeden wypadek na przestrzeni ostatnich kilku lat. Dzięki posiadaniu pistoletu kobieta może się obronić przeciwko znacznie silniejszemu napastnikowi atakującemu z maczetą. Tak wygląda sprawa z pistoletem. Nawet jeżeli napastnik ma broń, to wtedy mają równe szanse.

PC: I pojedynek będzie wyglądał jak filmy z John’y Wayn’ em?

JKM: Nie proszę Pana, Colt to jest wyrównywacz szans . Parę miesięcy temu mieliśmy podobny przypadek  w Alabamie.  Kobieta była z dzieckiem w domu i jakiś facet się do nich włamał i groził jej bronią. Ona zabarykadowała się w pokoju, zadzwoniła na policję i spytała czy może go zabić.  Odpowiedź brzmiała następująco: „nie możemy poradzić, aby pani go zabiła, ale proszę zrobić wszystko, aby obronić siebie i dziecko”. Kobieta wyszła, zastrzeliła go i nawet śledztwa nie było.

PC: Zmieńmy temat. Jest Pan przeciw jakiemukolwiek socjalizmowi. Ale spójrzmy na to z innej strony. Jak ktoś się urodzi z wrodzonymi wadami genetycznymi lub brakiem predyspozycji do bycia intelektualistą, to taka osoba powinna mieć przecież warunki do tego, aby stworzyć sobie normalne w miarę godne życie.

JKM: Nie będzie mieć ktoś normalnego życia, kto nie jest normalnym. To jest oczywiście niemożliwe. Natomiast można po prostu żyć.  Tak jak było dopóki państwowa służba zdrowia nie istniała. Jeżeli oni nie umierali lat temu 300, gdzie z jednego ziarna pszenicy rodziło się 10 ziaren, to nie umrą dzisiaj kiedy z jednego ziarna pszenicy rodzą się 63 ziarna.

PC: Tak, ale jeżeli osoba chora, niedołężna jest pozbawiona opieki, albo będzie miała ją na niskim poziomie, to skazujemy ją automatycznie na „wegetację” , a nie na normalne życie.

JKM: Przypominam to było dawniej. Dawniej nie była skazana na wegetację i jakoś żyła. Natomiast wielu ludzi w tym inwalidów żyło całkiem normalnie. Niektórzy osiągali nawet wysokie pozycje społeczne będąc inwalidami na wózkach. Teraz też by źle nie mieli i jeszcze by żyli znacznie lepiej.

Tylko pod jednym warunkiem…

Że ludzie będą mieli pieniądze aby im pomagać. Jeżeli Pan im zabierze pieniądze na opiekę społeczną to po pierwsze tych pieniędzy już nie mam. Po drugie ja z tych pieniędzy finansuje tego kogoś, idą one na tego urzędnika, który się tym zajmuje. A po trzecie, ja uważam, że już nie muszę pomagać bliźniemu bo zapłaciłem za opiekę społeczną.

PC: Wierzy Pan w to, że ludzie będą tak innym pomagać? Teraz jedynie pomagają,  jak są zbiórki WOŚP i innych fundacji.

JKM: Ale tak zawsze było, póki nie było państwowej opieki społecznej. Teraz ludzie niechętnie pomagają trzeba WOŚPU, żeby wyrwać parę złotych z kieszeni. Niech Pan zauważy, że Panu Owsiakowi udało się zebrać 40 milionów złotych, czyli dokładnie po złotówce od jednej osoby. To nie jest olbrzymi datek od jednego Polaka. Ale ludzie by płacili więcej, gdyby mieli swoje pieniądze. Gdy ja płacę powiedzmy 200 złotych miesięcznie na opiekę społeczną, to już nie dam Panu 10 złotych, bo już dałem.

PC: A nie sądzi Pan, że Owsiak nie musiałby zbierać tych pieniędzy, gdyby Państwo dbało o to, aby był odpowiedni sprzęt do leczenia? Na co idą środki przeznaczane na służbę zdrowia?

JKM: Na służbę zdrowia wydaje się około 100 miliardów rocznie i dwa razy tyle prywatnie–w sumie 300 miliardów wydajemy na leczenie. To co zbiera Pan Owsiak to jest może 1/6 promila. 40 % z tych kilkuset miliardów idzie na zmarnowanie i utrzymanie tych urzędników. Nie słyszał Pan o szpitalach, które kupują sprzęt a tak naprawdę, to później stoi w piwnicy? Czy Pan nie widzi, że po 16.tej stoi niewykorzystana aparatura z której nikt nie korzysta ? A w prywatnych rękach by ona działała na
3 zmiany, bo ktoś chciałby na tym zarobić.

PC: A propos prywatyzacji i prywatnych zakładów pracy. Poruszmy temat Państwowej Inspekcji Pracy. Czy według Pana normalnym jest, że PIP informuje pracodawcę o kontroli?

JKM: Przede wszystkim, nie powinno być żadnej Państwowej Inspekcji Pracy.

PC: A nie myśli Pan, że dochodziłoby wtedy do ciągłych nadużyć pracodawców wobec pracowników. Że skoro nikt by nie kontrolował tych ludzi, to by notorycznie łamali prawo?

JKM: O ile wiem burdele nie są kontrolowane przez PIP i nie dzieją tam się straszne rzeczy.

PC: Burdele, burdelami, ale problem wydaje się realny. Nawet kilka dni temu w jednym
z programów interwencyjnych informowano o trujących oparach ołowiu unoszących się
w zakładzie pracy w miejscowości Korsz. Ludzie nie mogą nic zrobić, bo PIP czy sanepid informują szefa zakładu o swojej kontroli.

JKM: Od tego nie jest PIP. Sanepid z resztą też powinno się zlikwidować. Jeżeli ktoś z mieszkańców czuje się zagrożony, to ma prawo pozwać do sądu truciciela.  Proszę Pana, te wszystkie normy dotyczące zatrucia środowiska są 10 tysięcy razy bardziej wyśrubowane. Jakieś 30 lat temu jeszcze, była walka z żywnością, która jest niezdrowa. Powiedziałem, że jestem gotów przez rok żywić swoją rodzinę tą niezdrową żywnością. Tylko niech mi ją dadzą za darmo. Jakoś nikt nie chciał. Bzdura proszę Pana!  Ta cała żywność jest znacznie zdrowsza, niż to ,co jadł król Kazimierz Wielki. To jest tylko po to, żeby te inspekcje miały co robić. Jeżeli ktoś czuje, że je coś niezdrowego, to przecież będą istniały prywatne instytuty, które się takimi rzeczami zajmą – oczywiście za pieniądze i będą pozywały do sądu trucicieli.

PC: W porządku, ale jeżeli pracodawca będzie łamał prawo , to kto ma nad nim sprawować jakąkolwiek kontrolę?

JKM: No dobrze, ale jak pracownik będzie robił nadużycia wobec pracodawcy, to kto się tym będzie zajmował?

PC: Pracodawca go wywali i tyle.

JKM: A pracownik się zwolni i tyle.

PC: Może zakończmy już temat pracodawców. Porozmawiajmy chwilę o historii. W Pana wypowiedziach często powtarza się przykład, że 100 lat temu ludzie posiadali po dziesięcioro dzieci. Było to spowodowane tym, iż nie mieli zagwarantowanej emerytury. Jakby do tego powrócić, to ci ludzie nie mieliby środków do życia.  Skąd taka diametralna zmiana?

JKM: Co więcej, robotnika było stać na utrzymanie niepracującej żony i pięciorga dzieci. A teraz nie stać. Kiedyś podatki  wynosiły kilka procent, a obecnie wynoszą osiemdziesiąt kilka procent. Jestem za powrotem do normalności. U mnie podatku dochodowego nie byłoby w ogóle. Żadnego podatku od umowy kupna sprzedaży, z konieczności musiałby istnieć VAT, bo jesteśmy w UE. Musiałaby istnieć akcyza. Poza tym podatki od nieruchomości, bo z czegoś trzeba utrzymać Policję. Podatki byłby w sumie siedmiokrotnie mniejsze niż obecnie. Co do marnotrawienia pieniędzy, zamiast płacić 1000 złotych na kulturę, z czego 400 idzie na utrzymanie osób tym się zajmujących, a 600 na jakiegoś nieudacznego artystę, który się podoba urzędnikowi, na przykład Pana Pendereckiego, to ja wolałbym 1000 złotych przeznaczyć na kupienie książki, obrazu, pójście do kina itd. W Ameryce nie ma ministerstwa kultury i kultura stamtąd nie ucieka. Proszę zauważyć, że przodująca na świecie kultura francuska, przez wiele lat świetnie radziła sobie bez ministerstwa kultury, które wprowadzono we Francji w roku 1947 . Skutek był taki, że ta kultura natychmiast uciekła do Ameryki. Pierwszym na świecie ministrem kultury była Aleksandra Kołłontaj. Objęła tę funkcję w rządzie bolszewickim w roku 1917. Nikt  nigdy przed bolszewikami  nie wpadł na kretyński pomysł, żeby zrobić ministerstwo kultury.

PC:  Znalazłem troszkę Pana wypowiedzi temat kobiet i szczerze mówiąc, zakrawają mi one na szowinizm:
- „Socjalizm niszczy mężczyzn, ponieważ nie są oni już posiadaczami kobiet.”

- „Chciałbym odebrać prawo wyborcze wielu osobo, nie tylko kobietom.”

- „Kobiety nie mogą być zbytnio inteligentne.”

Czy wie Pan, że przez takie wypowiedzi automatycznie traci Pan wiele głosów wśród kobiet?

JKM: Procent głosujących na mnie kobiet jest większy, niż procent głosujących na mnie mężczyzn. Natomiast niech Pan nie zapomina, że podobno wszyscy mężczyźni to szowiniści. No to powinienem dostać 50% głosów w tym momencie, a więc głosy wszystkich męskich, szowinistycznych świń.  Pierwsza pańska wypowiedź jest zafałszowana, bo nigdy nic takiego nie powiedziałem. Natomiast wymownym jest, że wśród 1000 czołowych ciężarowców nie ma ani jednej kobiety, wśród 1000 miotaczy kuli nie ma ani jednej kobiety, wśród 100 szachistów jest jedna kobieta, wśród 200 najlepszych brydżystów nie ma ani jednej kobiety. Mężczyźni są płcią bardziej rozrzuconą. Wśród mężczyzn jest więcej świętych, przestępców, więcej geniuszy, więcej idiotów, kobiety natomiast są bardziej średnie. Taka jest prawda.

PC: Ale wiele kobiet obejmuje również stanowiska kierownicze i nie jest to znikomy procent.

JKM: To niech obejmuje. Już mówiłem, że wśród 100 szachistów jest jedna kobieta, ale ona wygra ze mną w szachy lewą ręką. Jak się trafi kobieta o pewnych zdolnościach, to bardzo dobrze. Niech Pan zwróci uwagę, że ja nie znam kobiety, która chciałaby pracować mając za szefa kobietę. Wszystkie chcą mieć szefa mężczyznę. Wśród drużyn koszykarek, siatkarek, piłkarek ręcznych, nigdy trenerem nie jest kobieta, zawsze mężczyzna.

PC: Wiem, że w niższych ligach funkcję trenera sprawują również kobiety.

JKM: Być może, ale nie odnoszą sukcesów. Chodzi mi o to, że kobiety nie chcą, żeby trenowała je kobieta. W normalnym społeczeństwie kobiety miały zawsze przywileje. Kobiety były królowymi. Ścierało się im pyłek spod stóp. I to jest normalne miejsce kobiety w naszym społeczeństwie.
W każdym społeczeństwie kobiety mają różne przywileje. Odgrywają różne role społeczne. Zrównanie praw i obowiązków kobiet i mężczyzn do tego samego poziomu, jest powrotem do czasów prymitywnych plemion, kiedy to ich ról się nie odróżniało. W kraju cywilizowanym kobieta ma inną rolę, a mężczyzna ma inną rolę. Jeżeli Pan ma np. klub sportowy postępowy i przychodzą do Pana dwaj goście - byczysko i chucherko, to klub postępowy mówi tak: „uczyńmy sprawiedliwość. Byczysko troszkę odchudzimy, a te chucherko troszkę podpasiemy.” Natomiast klub reakcyjny mówi inaczej: „to byczysko jeszcze podpasiemy i będzie podnosiło ciężary i walczyło, a to chucherko jeszcze odchudzimy i będzie dżokejem”. Wygra klub reakcyjny, nie postępowy. Tak samo wygra społeczeństwo, w którym zróżnicowane są role mężczyzn i kobiet, wygra ze społeczeństwem, gdzie tych ról się nie odróżnia.

PC: Sporo kobiet walczy o emancypację…

JKM: Wiadomo, że emancypacja kończy się wtedy, kiedy trzeba wnieść szafę na 6 piętro…

PC: Zajmijmy się kościołem. Co Pan sądzi o oddzieleniu jego od państwa? Czemu księża angażują się w politykę? Czemu  kościół jest finansowany z budżetu państwa?

JKM: Kościół jest oddzielony od państwa. Ksiądz jest mężczyzną, a mężczyznę trudno odciągnąć od polityki. Nie wiem czy Pan wie, że papież Jan Paweł II wydał bullę zakazującą księżom zajmowaniem się polityką, ale jak widać nie pomogło. Kto im daje te pieniądze? Jak to jest, że rada miasta daje pieniądze na kościół. Przecież kościół tych pieniędzy nie zabiera na siłę. Trzeba mieć pretensję do tych radnych, którzy dali na kościół te pieniądze, a nie do księży. Jakby mi dawali za darmo  pieniądze, to też bym brał.

PC: Spójrzmy na to, że jak zaczęto uczyć w szkolę katechezy, to była darmowa. A później wprowadzono opłaty dla katechetów za „szerzenie Słowa Bożego”. Dlaczego polityka jest kooperatywna z kościołem?

JKM: Ale kto wprowadził ? Księża, czy Sejm ? Sejm to uchwalił, bo jest demokracja. W Polsce mamy większość katolików. Jest ich chyba 86 % ,dziwić się jeszcze należy, że wszystkich pozostałych nie wygonili z Polski. Demokracja, to jest demokracja-rządzi większość.  Jak mają ochotę dać pieniądze na kościół katolicki, to dają. Jakby król chciał dać swoje pieniądze kościołowi, to by je dał – bo to byłyby jego pieniądze.

PC: Zgodzi się Pan z twierdzeniem, że Unia Europejska jest jednym wielkim absurdem?

Proszę mi powiedzieć jakim cudem kilkunastu unijnych urzędników jest w stanie wmówić pozostałym siedmiuset milionom Europejczyków, że:

- marchewka to owoc (bo wtedy Portugalia otrzymuje dotacje na produkcję swoich dżemów);

- ślimak to ryba (bo wtedy Francja otrzymuje dotacje, na sprzedaż ślimaków)?

JKM: O ile wiem, marchewki we wszystkich sklepach znajdują się w dziale warzyw. Zgadza się, chodziło o dotację dla Portugali i Francji. UE miała do wyboru dwie możliwości: albo przez 5 lat negocjować, albo w jednym głosowaniu uchwalić, że marchewka jest owocem.

PC: Czy uważa Pan , że takie wyjście jest normalne?

JKM: Całą biurokracje i dywagowanie, czy marchewka jest owocem, czy nie jest, uważam za bezsensowne.  Niezależnie od tego, co sądzi o tym UE, Papież i Organizacja Narodów Zjednoczonych. Ja nie uznaję prawa rządów i mówienia co jest czym. Przykładowo związek dwóch homosiów nie jest małżeństwem, niezależnie od tego, co o tym sądzi rząd polski czy amerykański.

PC: Jakie jest pana zdanie w kwestii homoseksualizmu? Dać im prawa do adopcji dzieci, czy nie? Dać możliwość pobierania się?

JKM: Homoseksualista nie po to jest homosiem, żeby brać ślub i mieć żonę. Nie mówię tu o gejach, którzy robią to demonstracyjnie. Nie ma żadnego zakazu-biorą śluby. Pan Szymon Niemiec jest pastorem jakiegoś kościoła i ten kościół godzi się na udzielanie ślubów (dla homoseksualistów). Małżeństwa mają przywileje w Polsce tylko dlatego, bo oczekujemy, że będą miały dzieci. Ponieważ dwóch homosiów nie może mieć dzieci, więc jest to równoznaczne z końcem przywilejów.  A jeżeli ktoś chce robić demonstracje, żeby walczyć o prawa gejów, to mam propozycję: poczekajmy aż państwo dopuści do sytuacji, w której pary homoseksualne zostaną dopuszczone do turnieju miss.

PC: Przecież Polska nie jest tolerancyjna wobec obcych kultur, religii czy homoseksualistów.

JKM: Nie jest tolerancyjna?! Jeżeli Pana Bęgowskiego przebranego za niejaką Grodzką wybrano do Sejmu, to Polska nie jest tolerancyjna? To chyba jakieś żarty. Ktoś ją przecież wybrał.

PC: Obydwaj wiemy, że rząd zachęca ludzi do studiowania, aby mieć chwilowo problem bezrobocia z głowy. Z roku na rok poziom nauczania jest coraz niższy, a na studiach jest coraz więcej przedmiotów określanych mianem „zapychaczy”. Czy władza celowo obniża poziom edukacji, aby z czasem stopniowo ogłupiać polskie społeczeństwo?

JKM: W latach siedemdziesiątych rektorem Uniwersytetu Warszawskiego był żyjący jeszcze profesor Andrzej Kajetan Wróblewski (niech go piekło pochłonie!). Powiedział wtedy pamiętne zdanie: „musimy dwukrotnie zwiększyć liczbę studentów, nawet gdybyśmy mieli trzykrotnie obniżyć poziom wykształcenia”. I właśnie to zrobiono.

PC: Co ten zabieg miał na celu?

JKM: Ładniej się wygląda w statystykach jak mamy więcej magistrów. Ja proponuję, żeby ten problem rozwiązać-każdemu absolwentowi przedszkola dajmy tytuł doktora nauk. Będziemy najlepiej zescholaryzowanym społeczeństwem na świecie. Polska po prostu chwali się statystykami na łamach UE.  Istnieje proszę pana taki przesąd (bo żyjemy w epoce przesądów nieprawdopodobnych), że im więcej jest ludzi wykształconych, tym lepiej dla społeczeństwa. Pamiętam dzień, kiedy na pierwszej stronie gazety wyborczej był artykuł, (chyba nawet samego Adama Michnika) o tym, że najważniejsze aby ludzie mieli dyplomy, aby chodzili na studia bo to bardzo ważne. A na siódmej stronie był reportaż dziewczyny, która wcieliła się w osobę poszukującą pracy i której mówiono: „jak Pani ma wyższe studia, to nie chcemy.”

PC: Żeby nie stanowiła konkurencji dla kierownictwa tej firmy.

 JKM: Nie o to chodzi.Chodzi o to, że ludzie po studiach są zmanierowani i już nie chcą niczego normalnie robić i tej skrzynki z pietruszką nie przesuną. Ciekawe, że w Anglii sami ludzie idą na zmywak, prawda?

PC: Ale za inne pieniądze…

JKM: Otóż to właśnie-należy przestać rabować ludzi z pieniędzy, z podatków, dać im  dobrze zarobić.

PC: Ostatnie pytanie. Jak Pan chce przekonać młode osoby do pójścia na wybory? Mówię tu
o ludziach, którym wynik wyborów jest obojętny.

JKM: Ale ja ich nie przekonuję. To jest w ich interesie, żeby poziom nauki się podniósł, żeby więcej zarabiali. Jak im jest dobrze tak jak jest, kiedy rządzi banda złodziei i oszustów, to niech tak głosują. Ja to przeżyje. Właściwie obiektywnie rzecz biorąc, ja żyję z pisania, prawda? Im głupiej jest w Polsce, tym więcej mi płacą za artykuły, więc jeżeli ludzie chcą, żeby tak było, to proszę bardzo. Ja nikogo do niczego nie namawiam. To w waszym interesie jest, żebym ja zdobył władzę, a nie w moim i to sobie jasno wreszcie powiedzmy!

PC: Dziękuję bardzo za wywiad.

JKM: Dziękuję, kłaniam się.

 

 

Wyświetlenia: 4113
Proponowane artykuły