Wolne-dziennikarstwo.pl - [BUNT UKRAINY] 'Wszędzie zawitała rewolucja. Pokojowe protesty już dawno nie mają sensu (...) ofiar będzie znacznie więcej, jeżeli nie zaczną walczyć'
wolne dziennikarstwo


"Będą ofiary w tej walce; bez nich niestety się nie uda, ale wszyscy to rozumieją, (...) bo wiedzą, że nie będzie ich tak wiele jak za czasu Janukowicza" - Rozmowa z Katarzyną Jerusalimskają. O tym co aktualnie dzieje się na ulicach Kijowa, o starciach z policją, Banderze oraz o tym, dlaczego Ukraińcy nie mają wyjścia i powinni walczyć do końca, za wszelką cenę.



Katarzyna: "Staramy się przekonać młodych milicjantów nie bili swoich rodaków"


Katarzyna Jerusalimskaja: Więziona przez reżim na Białorusi, dziś studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Opolskim. Ze swojego kraju musiała wyjechać, by móc studiować. Aktualnie angażuje się w czynną pomoc walczącym o wolność Ukraińcom na Majdanie.


_____________________________________

Michał Kosel: Od kilku miesięcy dość intensywnie odwiedzasz Majdan. Do tego stopnia, że spędziłaś tam zeszłoroczne święta.
 Jak to wygląda na miejscu? Co tam się dzieje?

Katarzyna Jerusalimskaja: Na miejscu jest bardzo ciekawie. Było dużo emocji. Starałam się tam nie tylko stać, ale też coś robić. Realnie pomagać. Podczas takich akcji zawsze potrzebują wolontariuszy - czy to na kuchni gotować jedzenie czy kroić warzywa, roznosić je, składać i rozbierać ciepłe ubrania, które przynoszą ludzie. Odbijać lód, żeby nie było ślisko i można było w razie czego uciekać przed policją. Wszędzie starałam się pomóc. Ludzie witali nas bardzo dobrze. Byli zadowoleni, że Białorusini są z nimi i pomagają im walczyć. Niektórzy przynosili nam dużo cukierków na znak wdzięczności, niektórzy przytulali i całowali. Babcie modliły się za nas, płakały na kolanach.


MK: Doniesienia prasowe wyglądają różnie - jak Ty oceniasz ten zryw społeczny?

KJ: Ja byłam w szoku. Raz nawet trafiłam na taką noc, gdzie był szturm Majdanu i szturm Kijowskiej Miejskiej Rady oraz szturm na Pałac Kultury, który dyrektor oddał opozycjonistom, żeby mogli w nim spać, ogrzewać się i jeść. Weszłam tam jeden raz, pamiętam że było to w nocy, bo na zewnątrz było strasznie zimno. Wtedy usłyszałam jak koordynatorzy zaczęli krzyczeć, że zaatakowało nas 5000 tys. Berkutów (Berkut – wyspecjalizowana jednostka milicji ukraińskiej podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych) i nie można wychodzić. Zaczęli sprawdzać wszystkie drzwi, żeby nie można było wejść z ulicy, złapali nawet w środku jednego prowokatora, który, jak mówili, miał nóż. Takich z nożami często łapali i w Kijowskiej Radzie. To byli tacy, którzy rzucają się na ludzi. Takich od razu aktywiści wyciągają na ulicę i biją, żeby już nigdy nie zachciało im się tego powtarzać. Wszyscy mężczyźni, którzy spali w tym Pałacu, byli zmuszeni obudzić się i gotować się do walk. Wszyscy ubrali kaski i wzięli pałki. Nas, kobiety i babcie, zaczęli chować, a później ewakuować z budynku. My, z moją koleżanką wróciłyśmy później na Majdan, który kilka godzin później również został zatakowany. Wtedy na szczęście udało się mężczyznom przeciwstawić Berkutowi i nic się z narodem nie stało.

Zdjęcie zrobione na narodowym zebraniu ukraińców, które odbywa się co niedzielę. Na zdjeciu Katarzyna z flagą historiczną Białorusi.

MK: Wielu nie podobało się to, że polscy politycy, którzy pojechali na Majdan przemawiali ramię w ramię z tzw. Banderowcami z UPA; jak Ty to widzisz - to nie powinno mieć miejsca?

KJ: Temat Bandery, ehh... Kiedy ludzie zrozumieją, że nie można historii przekładać na współczesność?! Nie tak dawno u mnie na Facebooku jeden z Polaków pod linkiem na stronę, gdzie można było obejrzeć to co dzieje się w Kijowie, napisał: "życzę, żeby tym z czerwono-czarnymi flagami Berkut dał wpie*dol”. I to mówi człowiek demokratycznego państwa, który ma szczęście, że kiedyś Polakom się udało. Teraz nie macie takiej sytuacji politycznej, jak na Ukrainie czy Białorusi. Dla mnie takie słowa są absurdalne i straszne! Jak można coś takiego życzyć komukolwiek? W szczególności ludziom, którzy teraz walczą o dobro swojego państwa?! Tu już nie ma różnicy, kto to robi, ważne, że to się w ogóle dzieje. Ludzie obudzili się i w końcu walczą o to, żeby obalić ten reżim! Trzeba to wspierać i trzeba się o to modlić. Ja nie wierzyłam za bardzo w Boga, teraz zaczęłam się modlić.

Oglądam na żywo, to co się dzieje w Kijowie i momentami płaczę, czasami modlę się. Tak po prostu, za prostych ludzi, za tych czerwoono-czarnych też, za wszystkich! Każdy naród ma swojego bohatera. Ukraina ma Banderę, Polska Piłsudskiego, a Niemcy swoja historię na temat II wojny światowej. Tylko jakie to wszystko ma teraz znaczenia dla Kijowa? Walczymy razem. Nie rozumiem tego sporu...

Zdjęcie zrobione w administracji Kiowskiej, która została odebrana przez opozycjonistów z rąk urzędującej tu władzy

MK: Jak oceniasz obecną sytuację na Ukrainie? Policja zaczęła rozganiać tłum, na ulicach toczą się walki.

KJ: Ogólnie to byłam zadowolona, że pojechałam tam i zobaczyłam na własne oczy to, co później będzie częścią historii. To, co się dzieje tam teraz, oceniam bardzo dobrze w tym sensie, że w końcu ludzie zrozumieli, że walka pokojowa nic nie daje. W poprzednim artykule mówiłam, że tylko pokojowy protest może coś zdziałać i nic więcej, ale jak tam trafiłam to zrozumiałam, że to nic nie daje. Ludzie stali tam dwa miesiące i nic! Robiło się tylko gorzej. Janukowicz podpisuje nowe ustawy,  już w regionach. Jak ja tam byłam to bili ludzi, dawali mandaty, wrzucali za kratki. I robili to, podkreślam, w regionach. Tam nie ma tak dużo ludzi, którzy będą walczyli o cierpiących. Walka się zaczęła i jestem z tego zadowolona. Bo chociaż tu jest jakaś szansa, że coś się uda. Ludzie już mają tego dość. Teraz są już ofiary, ale tych ofiar będzie znacznie więcej, jeżeli nie zaczną walczyć. Bo w Ukrainie codziennie znikają ludzie, codziennie są zabijani i gwałceni. Milicja nic nie robi. W małych miasteczkach ludzie boją się nawet puszczać swoje dzieci same na ulicę, bo nie są pewni czy w ogóle wrócą. To jest straszne. Jest też Minister Zdrowia, też kobieta, która zamyka wszystkie szpitale. Teraz w Ukrainie jest jeden szpital na całe województwo. Wyobraź sobie coś takiego! Ludzie umierają tysiącami, bo nie mają szansy nawet trafić na badania do lekarza. I tam będzie coraz gorzej, jeżeli ta władza się nie zmieni. Ofiary po tej walce będą; bez nich niestety się nie uda, ale wszyscy to rozumieją. Rozumieją, bo wiedzą, że nie będzie ich w takiej ilości jak za czasu rządów Janukowicza. Wszędzie zawitała rewolucja. Pokojowe protesty już dawno nie mają sensu. Widziałam ludzi, którzy denerwowali się, gdy ktoś na Majdanie chodził w kasku czy z pałką. Wtedy krzyczeli „prowokator”. Teraz też. Wszystkim nie wytłumaczysz, że bez tego narzędzia, tych skandujących i protestujących ludzi nie da się chronić. My nie zaczynaliśmy pierwsi, ale gdy Berkut zaatakował Majdan i chciał rozebrać barykady, bijąc przy tym mężczyzn, Ci w końcu nie wytrzymali i w tych samych kaskach i tymi samymi pałkami zaczęli walczyć. I to właśnie dzięki nim udało się obronić przez dwa miesiące i nie ucierpieć.

 Rewolucyjna choinka na Majdanie

MK: Jaki widzisz dalszy scenariusz dla Ukrainy, biorąc pod uwagę to, co się aktualnie dzieje?

KJ: Nic nie mogę powiedzieć na temat tego, co będzie się działo dalej. W sumie byłabym zdziwiona gdyby ktoś był w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Wojna między narodem, a dyktatorem trwa. Dzisiaj we Lwowie żołnierze prosili naród, by nie wpuszczać ich do Kijowa, bo nie chcą. W innym mieście odmówili rozkazu, by jechać i bić naród. Mam tylko nadzieję, że pójdzie tak dalej i że jak władza powie, aby strzelać do ludzi, już nie gumowymi kulami, a normalnymi, Berkut stanie po stronie ludzi.

 

MK: Boisz się czasem?

KJ: Michał, oczywiście, że się boję! Strasznie się boję, szczególnie o tych, którzy tam teraz walczą. Strasznie się martwię słuchając doniesień z Majdanu. Dzisiaj kolejnych pięciu ludzi nie żyje. Ja ledwo siedzę, gdyby nie sesja już dawno byłabym tam z nimi ...




Więcej opinii w temacie Uniwersytetu Opolskiego znajdziesz na profilu Twitterowym autora:


Wyświetlenia: 2782
Proponowane artykuły