Wolne-dziennikarstwo.pl - Wybór mniejszego zła to nadal zło
wolne dziennikarstwo


Robi się gorąco. W ubiegły weekend mieliśmy do czynienia z czymś co TVN 24 nazwało „polityczną sobotą”. Przemówienie Kaczyńskiego, program PiS-u teraz zaciekle komentowany, Tusk na tle Elektrowni Opole i nowe słynne powiedzonko, które dobrze się mediach przyjęło : „Jarosław, na debatę się staw”. Jarosław się stawi, ale stawia warunki. Rozpoczyna się walka o wyborcę.

Mamy do czynienia z mniej lub bardziej rzetelnym prezentowaniem dwóch opcji. Te dwa ugrupowania rozpoczęły już bój, ale nie jest to bynajmniej bój o byt Polski. Według mnie to walka o przetrwanie i własne stołki. Tusk już wie, że Platforma się sypie, a jego ucieczka do Brukseli to coś czego obawiają się już nawet jego partyjni koledzy. Z kolei Kaczyński marzy o powrocie do władzy, ale na własnych zasadach. Obydwóm panom wróżę jednak tę samą przyszłość.

I jednocześnie czuję, że wpadliśmy w pułapkę. Bo można pomyśleć że nasza scena polityczna ogranicza się do dwóch partii. Znam ludzi, którzy głosują na jednych, bynajmniej nie dlatego, że zgadzają się z programem czy ideami (tych już dawno nie ma), ale by drugiego nie dopuścić do władzy, za żadną cenę. Nawet za własną.  To jest choroba, która toczy dzisiejsze życie publiczne.  

To tak jakby oczekiwać zmian, nie zmieniając metody. Jeżeli ograniczamy się do wyboru pomiędzy dwoma wzajemnie zwalczającymi się obozami, które tak naprawdę niewiele się od siebie różnią, to nigdy nic się nie zmieni. Przerzucanie się odpowiedzialnością, ataki personalne i manipulowanie i tak już zagubioną opinią publiczną – stałe zagrywki, które tak mocno wpisały się w świadomość ludzi, że już tego nikt nie zauważa. To już coś normalnego.

Zgodzić się trzeba, że inne ugrupowania czy ruchy społeczne zbierają siły i całe szczęście. Można je jednak skutecznie zmarginalizować. Wszystko sprowadza się do tego, by do nowego ugrupowania przykleić łatkę czy etykietkę i znów tworzy się podział, partii C podobnej do partii A, a D do Partii B. A że nowa partia jest mała – to nie ma szans. Zagłosuje na większą. I kocioł duopolu się kręci.  

Rafał Ziemkiewicz słusznie porównał niegdyś polskie życie polityczne do karty MENU w restauracji. Jesteś głodny to jedz, ale tylko z tego co masz w karcie. Tak naprawdę masz dwa główne dania i kilka małych przystawek.
To nie są JEDYNE partie. Powstają nowe grupy, zapomniane przybierają na sile, próbując przebić się do mediów. Niektóre zostały wykluczone z dyskursu za głoszenie niepopularnych stwierdzeń, w czym media mają bardzo duży udział. Dlatego bądź świadomy, wybieraj, decyduj. Możemy przełamać ten duopol. To nie jest tak, że nie mamy wyboru.

Można też oczywiście machnąć ręką. Podejrzewam, że tak czyni większość wyborców, która już i tak bardzo łaskawie udaje się do urn. Piszę w imieniu tych wszystkich, którzy mają już dość medialnego jazgotu i mielenia wciąż w tym samym szambie. Warto to przełamać. Nie wiążmy sami sobie rąk.

Wyświetlenia: 976
Proponowane artykuły