Wolne-dziennikarstwo.pl - Ukraina: W obecnej sytuacji nie ma już 'dobrych' rozwiązań
wolne dziennikarstwo


Zaognienie sytuacji w Kijowie sprowokowało mnie do własnych przemyśleń i napisania tego tekstu. Sytuacja na Ukrainie - a zwłaszcza na kijowskim majdanie - zaostrza się z godziny na godzinę. Prawdopodobnie  w momencie publikacji artykułu nastąpią kolejne, mniej lub bardziej, przewidywalne działania z obu stron zaangażowanych pośrednio i bezpośrednio w konflikt. Jednak w obecnej sytuacji trudno znaleźć będzie satysfakcjonujące jego rozwiązanie dla którejkolwiek ze stron. Konflikt, który już teraz wyraźnie i zdecydowanie zarysował się jako walka dwóch przeciwstawnych obozów: opozycji i UE oraz Janukowycza i Putina.

 

Należałem chyba do niewielu zdumionych, kiedy obserwując relacje polskich (i nie tylko) mediów mogłem dostrzec zdecydowane poparcie dla protestów na Euromajdanie. Euromajdanu, który od początku aż po dzień dzisiejszy, miał wiele oblicz. Pamiętamy, kiedy niezadowolone z decyzji o braku stowarzyszenia z UE społeczeństwo ukraińskie wyszło manifestować swoją złość. Na frustrację Ukraińców składało się także (a może - przede wszystkim) niezadowolenie z władzy, ubóstwo, wszechobecna korupcja i nepotyzm oraz zabetonowany układ polityczno-ekonomiczny. Następnie, z tygodnia na tydzień, protesty przybierały na sile, a motorem napędowym nie były już tylko spontanicznie reagujące masy, ale liderzy głównych partii opozycyjnych: Kliczko (Udar), Jaceniuk (Batkiwszczyzna) oraz Tiahnybok  - przywódca neobanderowskiej i nacjonalistycznej partia Swoboda, która to na zachodniej Ukrainie, a także w stolicy Ukrainy, miała ogromne znaczenie dla działań protestacyjnych. Większość akcji zaczepnych miała miejsce właśnie dzięki poparciu Swobody oraz zbrojnemu ramieniowi Euromajdanu -  „Prawemu sektorowi”. I nie dziwię się, że wiele środowisk w Polsce reagowało sceptycznie wobec „ukraińskiej rewolucji”: kiedy na jej czele stała partia czcząca zbrodniarza jako bohatera (Stepan Bandera), a jego portret i flagi neobanderowców powiewały na wielu ukraińskich placach; gdzie główny działacz  i rzecznik „Prawego Sektora”, Andrij Tarasenko, wypowiada się w ten sposób: http://www.rp.pl/artykul/1083009.html („Ludobójstwo na Wołyniu to brednia.”). I choć pojawiło się sprostowanie wypowiedzi Tarasenki (http://vk.com/public62043361?w=wall-62043361_47998), to mimo to ich poglądy na historię, działania czy postrzeganie relacji polsko-ukraiński  zdecydowanie mogą budzić niepokój.

Z drugiej zaś strony mogłem wśród środowisk nastawionych wobec Euromajdanu sceptycznie, dostrzec również automatyczne poparcie dla działań Janukowycza i wspierającego go Putina. Oczywiście, poniekąd słuszny jest argument, iż Janukowycz został wybrany w demokratycznych wyborach w 2010 roku, otrzymując 35,32 % poparcia w I turze oraz  48,95 % poparcia wśród wyborców w II turze przy frekwencji odpowiednio 66,76% oraz 69% (gdzie większość głosów pochodziła ze wschodniej i południowej Ukrainy).  Jednakże jaką legitymizacje władzy może mieć prezydent i jego otoczenie nie dążące do kompromisu (lub tylko stwarzające pozory jego zawarcia) i który ma krew obywateli na własnych rękach?

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kijow_26_ofiar_smiertelnych_rzad_sciaga_wojsko_do_kijowa_296339.html

Widzimy, że obie strony raczej nie ustąpią. Następować będzie dalsza eskalacja konfliktu, a wszelkie zaproszenia do rozmów liderów opozycji (którzy to też tracą poparcie wśród protestujących na Majdanie mas) ze strony Janukowycza to tylko gra na zwłokę. Pełniący obowiązki ministra obrony, Pawło Łebiediew,  postanowił wezwać do Kijowa z Dniepropietrowska 500-osobową brygadę wojsk powietrzno-desantowych w celu „ochrony znajdujących się w stolicy składów broni” (http://wpolityce.pl/wydarzenia/74638-trwa-dramat-na-ukrainie-janukowycz-sciaga-do-kijowa-wojsko-nad-majdanem-unosi-sie-dym-a-swiat-apeluje-o-zaprzestanie-przemocy). Berkut również czeka w gotowości i Janukowycz nie zawaha się ich użyć w celu bezwzględnej pacyfikacji protestujących. Służby Bezpieczeństwa Ukrainy uznały opozycje i liderów za dążących do zamachu stanu, a protestujących za „terrorystów”(http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraina-sbu-oglasza-poczatek-operacji-antyterrorystycznej/jcchq oraz http://fakty.interia.pl/raport-zamieszki-na-ukrainie/aktualnosci/news-ukraina-sledztwo-sbu-w-sprawie-proby-przejecia-wladzy,nId,1108361). 

Z konkretniejszymi działaniami do zakończenia Igrzysk Olimpijskich w Soczi czeka również Putin; udzielając tymczasem poparcia dyplomatycznego dla działań prezydenta Ukrainy („Obecne wydarzenia na Ukrainie oceniane są jednoznacznie jako próba zamachu stanu. Zdaniem prezydenta całą odpowiedzialność za to, co dzieje się teraz na Ukrainie, ponoszą ekstremiści. – sekretarz prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow). Z jednej strony poparcie Putina, z drugiej świadomość Janukowycza, że jego pozycja słabnie: zajęte zostały obwody lwowski, użhorodzki czy tarnopolski. Partia Regionów praktycznie utraciła władzę nad zachodnią Ukrainą.

źródło: http://3.s.dziennik.pl/pliki/5882000/5882287-643-385.jpg

Protestujący na Majdanie ludzie raczej nie ustąpią ani na krok. Unia Europejska, która na początku chciała występować w roli mediatora, już określiła się w jednej stronie konfliktu, potępiając działania Janukowycza oraz nakładając ekonomiczne sankcje na Ukrainę (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1056199,Beda-sankcje-dla-Ukrainy-Jest-zgoda-Paryza-i-Berlina). Nawet jeśli Janukowycz ustąpi, to przyszłość Ukrainy będzie nadal niepewna. Bo kto przejmie ster władzy? Tracący poparcie liderzy opozycji z Kliczkiem na czele?  A może radykalna, neobanderowska partia, po której de facto nie wiadomo czego się spodziewać? Niestety, niezależnie od wyniku „ukraińskiej rewolucji” przyszłość Ukrainy nie rysuje się w różowych barwach. 

Rozumiem również wielu młodych Ukraińców ( z którymi mam kontakt przez Facebooka oraz których poznałem osobiście studiując na Uniwersytecie Opolskim). Oni chcą po prostu „normalności”, cokolwiek miała by ona znaczyć. Muszą jednak pamiętać (choć zabrzmi to jak truizm), że polityka międzynarodowa na najwyższych szczeblach to nie walka „dobra” (UE i Zachód) ze „złem” (Janukowycz i putinowska Rosja) jak próbują przedstawić to mainstreamowe media. To gra interesów największych mocarstw, a szarzy ludzie są w tej grze najczęściej tylko pionkami na szachownicy politycznej rozgrywki.

 

 

 

Wyświetlenia: 1653
Proponowane artykuły