Wolne-dziennikarstwo.pl - 'Facetem jestem i o siebie dbam' - rozmowa z Tomaszem Saweczko
wolne dziennikarstwo

Z Tomaszem Saweczko -  twórcą bloga "Facetem jestem i o siebie dbam" rozmawiałem o tym, o czym śpiewała Danuta Rinn - gdzie się podziali tamci mężczyźni oraz o tym, czy ćwiczą i czy mają styl. Zapraszam.

Patryk Chodyniecki: Czy Polacy dbają o siebie i dlaczego właśnie nie?

Tomasz Saweczko: Oczywiście to nie jest do końca prawda. Świadczy chociażby o tym mój blog, który na Facebooku lubi już prawie 100 tys. osób. Jednak faktem jest, że kwestia dbania o siebie przez mężczyzn w Polsce stanowi jeszcze lekkie tabu w niektórych kręgach. Zresztą same początki mojego bloga były tego najlepszym przykładem – słowo „pedał” latało tam na lewo i prawo – ale dziś już mam spokój od takich ekscesów.

PC: W Polsce panuje dziwna mentalność, jeżeli facet ma styl i klasę, to często uważany jest za geja. Możesz powiedzieć z czego to wynika?

TS: Z głupoty i szufladkowania ludzi – czyli z tego z czego wynika większość tragedii ludzkości. Z drugiej strony to naturalna cecha człowieka, żeby rzeczy i zjawiska upraszczać i etykietować – tak po prostu jest łatwiej i nie wymaga to wysiłku intelektualnego.

PC: Nie masz czasem wrażenia, że żyjemy w chorych czasach? W którym kobiety często są bardziej męskie od facetów? Mówię o tym, że goście zaczynają niewieścieć, unikają zarostu na twarzy (na torsie nie kwestionuję, bo to już zależy od innych czynników), chodzą w rurkach, różowatych ciuszkach…

TS: Zachciało się równouprawnienia... Prawda jest taka, że pojęcia „męskości” i „kobiecości” są bardzo płynne i w każdej kulturze oznaczają zupełnie, co innego. Wystarczy wyjechać w świat, żeby to zobaczyć. Pamiętam jak kilka lat temu jeździłem z koleżankami do Syrii, to co mnie zdziwiło tam, to to, że przyjaciele chodzili tam za rękę, a nawet masowali się nawzajem na bazarze. W Polsce od razu wyzwano by ich od tych i owych, a tam nie odbiega to w żadnym stopniu od kanonu męskości. Natomiast odnośnie zarostu – nie zgodzę się, że faceci unikają zarostu. Zrobiłem kiedyś na blogu konkurs „Broda Rulez”, w którym uczestnicy mieli podsyłać swoje fotki bród. Cieszył się on bardzo dużym zainteresowaniem. Zresztą nie każdemu po prostu zarost pasuje no i nie każdy facet musi być drwalem.

PC: A propos męskiego zarostu na torsie, czytałem kiedyś, że kobiety preferują go (oczywiście u mężczyzn)  zależnie od swojego wieku, który wpływa na ich hormony. Co byś doradził Panom w tej kwestii?

TS: Ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi – kwestia kobiety. Jedno czego jestem na 100% pewien to to, że znakomitą większość z nich brzydzą włosy na plecach i pośladkach.

PC: Czy są jakieś szczególne zmiany w postrzeganiu mężczyzn przez kobiety, w różnych etapach starzenia?. Np.

-kobieta w wieku 20 lat - chce się wyszaleć,

-w wieku 30 lat-chce już mieć rodzinę,

-a w wieku 40 lat – ma zapędy na kuguara?

TS: Jak będę koło 90-tki to postaram się udzielić odpowiedzi na to pytanie. Nie mam jeszcze za sobą tyle wiosen, żeby to ocenić.

PC: Jeżeli spojrzymy od strony psychologicznej, to kobiety bardzo często wybierają mężczyzn typu „Bad Guy”. Wiesz może na czym polega to zjawisko? Czy w dzisiejszych czasach facet powinien grać twardziela, osobę niedostępną? Czy być grzecznym, kulturalnym, ułożonym człowiekiem?

TS: Ewolucjoniści powiedzieliby, że to naturalne. Żeby geny mogły przetrwać potrzebny był im żwawy i bezwzględny obrońca. Facet, który jest zbyt ułożony i grzeczny zapewne kojarzy się kobietą z takim „lelum polelum” bez wyrazu. W każdym razie z moich prywatnych badań wynika, że najważniejszą cechą, którą kobiety cenią sobie u mężczyzn to pewność siebie i wierność.

PC: Widziałeś pewnie serial „Skazany na śmierć”. Scofield wyglądał co najmniej na fana tatuaży. Czy w dzisiejszych czasach „dziara” jest oznaką stylu, czy brakującej piątej klepki, czy przeszłości kryminalnej?

TS: Zależy jaka – w sumie mógłby to być dobry znak rozpoznawczy czy ktoś ma równo pod sufitem. W każdym razie tatuaże praktycznie nie wychodzą z mody, a dobrze zrobiona dziara potrafi dodać wyrazu i męskości.

PC: Uważasz, że moda idzie w dobrym kierunku? Jakiś czas temu widziałem w gazecie, kobietę na wybiegu z butem na głowie. Facetów w spódnicach i inne tego typu rzeczy. To jest normalne?

TS: Po pierwsze nie każdy pokaz mody prezentuje odzież użytkową. Trzeba to traktować podobnie jak sztukę – ma prowokować, bawić lub szokować. Rzecz jasna nie każdy pokaz temu służy, ale warto podchodzić do tego z dużą rezerwą. Zresztą kiedyś faceci chodzili w perukach i pudrowali twarz...

PC: Kto jest odpowiedzialny za dzisiejsze kanony mody, stylu?

TS: Wątpię, żeby był jeden „winowajca”. Poza tym każdy z nas jest pod wpływem innych czynników.  Ja nie oglądam telewizji od 7 lat, rok temu dopiero dowiedziałem się jak wygląda Madonna, a Lady Gagi bym chyba nie poznał na ulicy... Stąd też to medium nie wpływa na mnie w żaden sposób. Blogerzy też nie są za to odpowiedzialni – przynajmniej w przypadku mężczyzn, bo męskich blogów modowych jest jak na lekarstwo. Dlatego udzielę salomonowej odpowiedzi – nie wiem. :)

PC: Jakie są twoim zdaniem, największe problemy współczesnych facetów?

TS: Myślę, że to problemy natury psychicznej. Cały czas pomstuje chore podejście do męskości, którego ukoronowaniem jest slogan „chłopaki nie płaczą”. Jak już się wielokrotnie przekonałem współcześni mężczyźni są naprawdę bardzo głodni pomocy natury psychologicznej. Problem polega na tym, że boją się o nią zwrócić – bo to takie „niemęskie”.

PC: Z jakimi kompleksami borykają się mężczyźni XXI wieku?

TS: Tymi, co zawsze – głównie chodzi o długość penisa. Serio... To ciągle najczęstszy powód do westchnień dla mężczyzn.

PC: Teraz porozmawiamy troszkę o temacie, który mnie bawi….

O zrywaniu kontaktów.

„Żeby potraktować drugą stronę z godnością i dać jej możliwość przeżyć w pełni zaistniałą sytuację należy wybrać odpowiednie miejsce do rozmowy. Nie może to być żadne centrum handlowe, ani inna przestrzeń publiczna, w której nie sposób zapewnić intymności. W trakcie takiej rozmowy mogą pojawić się łzy i inne silne emocjonalne reakcje, które w miejscu publicznym trzeba będzie tłumić”- To znalazłem na twoim blogu. A nie jest przypadkiem tak, że unikamy miejsc publicznych, żeby nie dostać publicznego manta? Oficjalnej omoplaty od swojej kobiety? Ja tu sobie ironizuję, ale jednak wielu facetów obawia się nie łez kobiety, a tego, że ona ich publicznie zlinczuje.

TS: Sporo osób robi to za pomocą SMSów, albo Facebooka – to jest faktyczne unikanie „manta”. To o czym ja pisałem ma inne znaczenie – chodzi o to, żeby stworzyć godne warunki do rozmowy i żeby nie była ona w żaden sposób skrępowana.

PC: Faceci ciężko znoszą rozstania? Moim zdaniem można z czasem nabyć takiej wprawy, że kolejne rozstanie, czy zerwanie kontaktu jest banalne jak geometria wykreślna…

TS: Jedni twierdzą, że „nie ta, to inna”. I być może faktycznie nie kłamią, albo po prostu nie za bardzo się w związek angażują. To nie jest nic dziwnego, że ktoś ciężko znosi rozstanie – to najzwyklejsza ludzka rzecz. Faceci jedynie boją się zazwyczaj przyznać do tego jak cierpią. Ale jak już im puszczą nerwy to potrafią histeryzować bardziej niż niejedna kobieta.

PC: Tomaszu, czytałem troszkę twojego bloga i nie znalazłem pewnej rzeczy, która mnie nurtuje. Relacji facet – książka. Facet oczytany jest bardziej preferowanym obiektem przez panie? Czy uważany jest za nudziarza? Czy może kobiety boją się, jak facet ma większy iloraz od nich samych, bo może to wykorzystywać, przeciwko nim?

TS: Ogólne przekonanie jest takie, że kobiety mniej uwagi zwracają na wygląd, a bardziej na charakter czy też właśnie intelekt. Chociaż tutaj niejedni potrafią przesadzić – nikt nie lubi mądrali i znawców wszechrzeczy... Ale co do jednego jestem pewien – czytanie na pewno nie jest passe i nie kojarzy się raczej z nudziarstwem. No chyba, że ktoś czyta bzdety.

PC: Ostatnie, luźne  pytanie. Czy masz osoby, którymi się inspirujesz w dziedzinie mody, stylu?

Jestem bardzo wybredny, ale mam przynajmniej jednego swojego guru, którym jest włoski projektant Ermanno Scervino.

 

Wyświetlenia: 2536
Proponowane artykuły