Wolne-dziennikarstwo.pl - Co w murawie świszczy?
wolne dziennikarstwo


Przed wami pierwszy wpis z nowego cyklu "Co w murawie świszczy?". Będzie to zbiór krótkich informacji z mijającego tygodnia. Serdecznie zapraszam.

 

Kim Kallstrom mający być wybawieniem Arsenalu, w obliczu kontuzji kilku kluczowych graczy „Kanonierów”, doznał kontuzji. Niby nic szczególnego zwłaszcza w północnej części Londynu. Szkopuł w tym, że Szwed, który w barwach Spartaka Moskwa w półtora roku rozegrał zaledwie 30 spotkań, doznał urazu na swoim pierwszym treningu w Arsenalu. Podobno trener Wenger od razu zaczął szukać paragonu wystawionego przez Rosjan, żeby oddać Kallstroma w ramach gwarancji. Niestety nie znalazł, albo może wcale takowego nie dostał. Z Rosjanami trzeba uważać podczas negocjacji.

Zatrudniasz pracownika, umawiacie się w ustalonym miejscu gdzie odebrać mają go twoi ludzie i przywieźć do firmy, ale... nikt po niego nie przyjeżdża, a chłop sam musi sobie radzić z dotarciem do swojego nowego pracodawcy. Sytuacja rodem z podkarpackiej mleczarni? Może z grającego w polskiej lidze okręgowej Orkana Rzerzęczyce? Nic bardziej mylnego. Taka rzecz wydarzyła się we włoskiej Serie A! Przedstawiciele Bologny FC zapomnieli wyjechać na lotnisko po swojego nowego piłkarza – Ibsona, a ten musiał na własną rękę dostać się taksówką z Rzymu do Bologny. Osoby odpowiedzialne za tę farsę poleciały ze swoich stołków i mają trzymać się z dala od klubu.

Cristiano Ronaldo chciał wykazać się dobrymi manierami i podczas meczu z Athletikiem Bilbao postanowił poprawić fryzurę swojemu przeciwnikowi. Portugalczyk jako fryzurowy esteta pomyślał, że nie wypada aby ktoś biegał po boisku z rozczochranymi włosami. Pech chciał, że trafiło na gracza nie znającego się na najnowszych trendach i któremu wszystko jedno czy gra ubrany w kawałek worka z fryzurą na białoruskiego lekkoatletę, czy prezentuje się w eleganckich spodenkach od Versace z nienagannie nażelowanymi włosami. Po próbie poprawki stylówy zawodnik padł bowiem na murawę, niemal się do niej przyklejając. Ronaldo zaś ujrzał kartkę koloru czerwonego ( podobno bardziej woli kolor żółty - lepiej pasuje mu do butów) i musiał opuścić plac gry. Na domiar złego komisja dyscyplinarna postanowiła zawiesić gagatka na kolejne 3 spotkania. Wygląda na to, że komisja nie ma tak rozwiniętego zmysłu estetyki co Ronaldo.

Ponownie wątek rosyjski. Tym razem bardziej sportowo-kuchenno-stołówkowy. Otóż  podczas sielankowego obiadu na stołówce w wiosce olimpijskiej znienacka z audiencją pojawił się Sam Władimir Władimirowicz! O dziwo nie sforsował drzwi wjeżdżając na niedźwiedziu z nagim torsem (swoim, nie niedźwiedzia), tylko eleganckim krokiem w towarzystwie (towarzyszki) Isinbayevej przemierzył lokal, pozdrawiając wiwatujące tłumy (dobra trochę mnie poniosło). Po zakończeniu pokojowej wizyty, zgromadzeni z wrażenia nie byli w stanie dokończyć obiadu, niektórzy poupuszczali widelce, inni zaś niepostrzeżenie zniknęli pod stołami. Jako jedyna zimną krew zachowała polska panczenistka Luiza Złotkowska, która nie tylko dokończyła swój posiłek, co więcej, nie zadrżała jej ręka gdy sięgała po telefon aby zrobić zdjęcie miłościwie panującemu. To się nazywa Polska siła w Soczi!

Nie od dziś wiadomo, że sportowcy dobrze „sprzedają” się w reklamach, czy przeróżnych akcjach. Nie nowością jest również, że fantastycznie „sprzedają” się na listach wyborczych (Jan Tomaszewski, Jagna Marczułajtis, czy Roman Kosecki, to tylko najbardziej jaskrawe przykłady). Tę prawidłowość w wyborach do europarlamentu chce sprawdzić SLD i pośród różnej maści celebrytów na listach tej partii dostrzec można również sportowców. Zawodnicy to nie byle jacy. Lekkoatletka Anna Jesień, siatkarz Michał Bąkiewicz, czy piłkarz Maciej „Magic” Żurawski. Pojęcia o swojej przyszłej acz jeszcze niepewnej pracy nie mają za grosz, ale chóralnie twierdzą, że mają jeszcze czas na naukę. Do końca przyszłej kadencji rzeczywiście kupa czasu. Natomiast napastnik Maciej Żurawski zapytany przez jednego z dziennikarzy „dlaczego SLD?” Zaczął mówić o wzniosłych sprawach jak równość, bezpieczeństwo, poszanowanie godności itp. i że to właśnie najbardziej łączy go z Sojuszem. Dobrze, że nie zaczął mówić o pokoju na świecie, wtedy gotów byłbym pomyśleć, że nie będą to wybory do europarlamentu, ale konkurs na Miss Świata.

Zakończyły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Festiwal sportowej rywalizacji, upadków, rekordów, rozpaczy, dwóch kibli w toalecie, radości, wilków w pokojach, medali, wielkich pieniędzy, niedokończonych hoteli...(dopiszcie co jeszcze chcecie). Dla Polski Igrzyska były rozczarowaniem. Pomimo tego, że sportowcy z naszego kraju zdobyli przypomnę 6 medali (4 złote, srebrny i brązowy), w ciągu jednego dnia Stoch i Bródka zdobyli po mistrzostwie olimpijskim, tyle co do Igrzysk w Soczi w całej historii startów Polaków na Zimowych Igrzyskach. 6 medali to też 30% wszystkich krążków Polaków na Zimowych Igrzyskach. Do tego Rosja podczas ceremonii otwarcia oddała nam obwód kaliningradzki. Pozostaje jednak niedosyt, bowiem prezes PZN Apoloniusz Tajner przewidywał nawet 12 krążków! Plan został więc wykonany w 50%, a nie w 300% i to jest naganne! Ale cóż „już za cztery lata, już za cztery lata...” a nie, to nie ta przyśpiewka. 

Wyświetlenia: 1040
Proponowane artykuły