Wolne-dziennikarstwo.pl - Fabryka snów
wolne dziennikarstwo

Kwi
8

Już starożytni mawiali, że sen przynosi radę, a qui dormit non peccat. Jednakże jeśli zbyt długo poświęca się czas temu przyjemnemu zajęciu, stopniowo zatraca się kontakt z rzeczywistością, a przebudzenie się staje się coraz trudniejsze. Za zadanie utrzymania możliwie jak największej grupy społeczeństwa w błogostanie, niewiedzy i za zatracenie granicy tego co dzieje się naprawdę, odpowiadają ogólnoświatowe fabryki snów. Zapraszam do wspólnej analizy ich twórczości.

„Nocna mara” – Johann Fussli

Fala protestów zalała kopenhaskie zoo, po tym jak świat obiegła informacja o zastrzeleniu przez władze duńskiego ogrodu zoologicznego żyrafy i uśpieniu dwójki lwiątek, celem przygotowania miejsca dla nowego, zdrowego osobnika. Postępowe, europejskie społeczeństwo, podpisało petycję w sprawie żyrafy (27 tys. podpisów), w sprawie zaprzestania dalszego zabijania zwierząt (115 tys. podpisów) oraz założyło fanpage’a na facebooku, celem zamknięcia obiektu i wypuszczenia zwierząt na wolność (39 tys. osób). Tymczasem protestom w sprawie belgijskiej ustawy, pozwalającej na mordowanie, tj. aborcję już narodzonych dzieci, bez żadnej dolnej granicy wiekowej, przypięto łatkę skrajnego fanatyzmu religijnego, oszołomstwa i ciemnogrodu, który to jak się okazuje, przetrwał nawet w nowoczesnym i postępowym zachodzie – wiwat nowoczesność!

Wprawdzie uważam od dłuższego czasu, że współczesna Europa powinna powrócić do swoich korzeni, dzięki którym przez wieki, była najpotężniejszym i najprężniej rozwijającym się kontynentem, to jednak niekoniecznie musi ona zaczynać od wzorców spartańskich. Może na początek Forum Romanum?

Cudownie medialny pomnik, jakim jest akcja godzina dla ziemi, okazuje się być niczym więcej, niż tylko marketingowym koszmarkiem, nie mającym żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Podsyłam poniżej link do krótkiego materiału, punktującego całe to przedsięwzięcie, kawałek po kawałku.

https://www.youtube.com/watch?v=aZybPtG5Vwk

Bardzo chciałem, aby pierwsza część nowego cyklu mogła odbyć się bez polityki, ale chyba przerasta to moje siły i niektórych rzeczy zwyczajnie nie mogę pominąć. Już nie pierwszymi krokami, ale na całego, rozpoczęła się w naszym kraju kampania wyborcza, przed wyborami do europarlamentu. Przypomnę słowem wstępu, że owszem to dopiero początek, ale jednak żyjemy w XXI wieku. Pomimo tego, że część społeczeństwa ma większe aspiracje niż stanie na bramce w Vanessie, to cała dotychczasowa kampania medialna adresowana jest do ćwierćinteligentów, którzy nigdy nie wychylili się poza ekran telewizora.

źródło: demotywatory.pl

No bo jak inaczej, niż krańcowy kabotynizm, można nazwać fakt, że lider opozycyjnego ruchu, zaczyna swój spot od chamskich aluzji i ogłoszenia, że po siedmiu latach rządu obecnej koalicji, główny lider opozycji wciąż jest groźny? Pierwszy spot partii, która była największym spadkobiercą kanalii z poprzedniego ustroju, zaczyna od włożenia partii rządzącej i opozycji do jednego wora, demaskując ich jako ludzi reprezentujących ten sam interes i w niczym nie przeszkadza im fakt, że lider ich ugrupowania jeszcze kilka miesięcy temu, owej partii rządzącej bronił i niemal stał się jej nieformalnym rzecznikiem. A co z największymi grupami? Jak gdyby nigdy nic się nie zmieniło, w żałosny sposób przerzucają się odpowiedzialnością, złymi działaniami albo ich brakiem, a emitowane przez nich spoty próbują oponentowi przypiąć łatkę, że to jeszcze większy obciach dla Polski. Wspierając pluralizm polityczny, nie mogę niestety powiedzieć czegoś lepszego o ostatnich poczynaniach startującego w wyborach ruchu obywatelskiego, który do tej pory zasłynął jedynie złożeniem wniosku o ustalenie płci członka partii opozycyjnej. Jabłko, symbol najmłodszej partii naszego parlamentu, okazuje się tymczasem coraz bardziej nadgnite i robaczywe i zdecydowanie coraz mniej zielone, bo jej członkowie nie mają siły przebicia, a nowy koalicjant poza wydaniem książki o tajemnicy Poliszynela i drwieniem z konkurencyjnych kandydatów nie jest w stanie zaprezentować niczego nowego. Przynajmniej od czasu zbiórki pieniędzy między politykami, na pokrycie kosztów egzekucyjnych byłego wicepremiera.

To oczywiście tylko moje zdanie i moja opinia, ale bardzo proszę nie krępować się i spróbować wyprowadzić mnie z błędu.

Tekst pozwolę sobie zakończyć apelem. Skromnym, zdecydowanie nie nowym i o niewielkiej sile przebicia: tak długo jak będziemy pozostawać w niewiedzy, bezruchu i pozwalać traktować siebie jako bydło, które raz na kilka lat nazywane jest elektoratem – będziemy w ten właśnie sposób traktowani i podobnie jak bydło, ograbiani ze wszystkiego co akurat właścicielowi zagrody będzie potrzebne.

Przynajmniej można będzie dalej radośnie beczeć, że cztery nogi dobrze!

https://www.facebook.com/photo.php?v=308543842632388


Wyświetlenia: 1157
Proponowane artykuły