Wolne-dziennikarstwo.pl - Gdzie Ci mężczyźni?
wolne dziennikarstwo


Ostatnio koleżanka podesłała mi dosyć przerażający link na YouTube. Nie jestem pewny do końca tego, co mnie powaliło. Czy to te kocie ruchy? Czy może niski chrypliwy męski głos? Czy może zarost? Czy męska budowa ciała…


W ostatnich latach zauważyłem dziwne zjawisko w modzie, muzyce i ogólnym światopoglądzie płci męskiej. Powiedziałbym, że mam to w tyłku, ale tym gościom pewnie by to posłodziło, więc tak nie powiem! Co się dzieje, że coraz więcej facetów chodzi w spodniach typu „rurki”, obcisłych koszuleczkach koloru różowego lub innych równie męskich kolorach? Przecież w te spodnie ledwo wchodzi jedna noga, a co dopiero druga i „reszta” dolnej części tułowia. Co się dzieje, że faceci chodzą na regulacje brwi, depilację nóg? Czy to trauma z dzieciństwa i zazdrość o lalkę Barbie, że goście upodabniają się do Kena? Czasem oglądam stare, dobre, klasyczne westerny i cholera zastanawiam się, czym Clint Eastwood podpadł obecnym mężczyznom, że tak się odwracają od jego stylu i podobieństwa. Zero charyzmy, zero męskości (włosy to chyba tylko w uszach -"smacznego" jak ktoś je, czytając ten artykuł), zero jakiegokolwiek poczucia stylu i ten sposób bycia…

Obecne kanony mody i stylu kreują gwiazdy, które mają płacone olbrzymie pieniądze za chodzenie w tych „łachmanach”. Kiedyś gwiazdami byli np. Frank Sinatra, Elvis Presley etc. Tymi ludźmi inspirowali się młodzi, stąd moda na garnitury (za czasów Franka Sinatry), moda na fryz typu Presley (po Elvisie i Jamesie Deanie), a dziś karierę robią następujące osobniki m.in. Justin Bieber, One Direction i inny tego typu chłam, który powinno się puszczać w Guantanamo, żeby więźniowie zaczęli w końcu sypać… Stąd między innymi młodzi ludzie czerpią inspiracje. Ze względu na prawdopodobny skok ciśnienia u ich fanów, pomińmy kwestię wyglądu, a zajmijmy się mentalnością, bo podobno „nie szata zdobi człowieka”. Znam masę gości i z wieloma rozmawiam. Jakiś czas temu wymieniałem się wiadomościami z człowiekiem, z którym z pewnością zrobię wywiad, a mianowicie z Tomaszem Marcem. Jest on trenerem personalnym w dziedzinie image’u oraz mentalności. Facet ten pokazuje innym osobnikom właściwą drogę do bycia pewnym siebie, niezależnym i interesującym mężczyzną. Dla niektórych moich znajomych polecam książkę tego Pana pt. „Facet z jajami”. Z tej epiki, dowiecie się o granicy pomiędzy pewnością siebie, a gburowatością. Zrozumiecie, że facet milutki, cichutki i grzeczniutki nie jest opcją preferowaną przez płeć przeciwną. Tacy goście są prędzej czy później „zjadani” przez życie, przeżuwani, a na końcu wypluwani. Nie mówię tutaj o tym, żeby kobiecie idącej z zakupami podstawić szkitę, aby wyrżnęła orła, ale o tym żeby mieć trochę nabiału i posiadać własne zdanie, a nie przytakiwać jak te pieski, co się trzyma w samochodach.

Chociaż jak tak się zastanowić, to nie wiem jaki typ faceta jest gorszy. Ten, który nie ma własnego zdania, czy ten, który cierpi na zaburzenie dysocjacyjne tożsamości i manię wielkości. O ile ci pierwsi z czasem się mogą wyrobić, o tyle tym drugim może to przysporzyć sporych problemów, ponieważ wierzą w swoją mitomanię i nie dadzą sobie przetłumaczyć, że się mylą. Każda próba wytłumaczenia im, że bredzą, kończy się niepowodzeniem. Zawsze znajdą i wymyślą argument na swoją obronę. Tych pierwszych jeszcze toleruję, bo mi krzywdy nie robią, ale ci drudzy potrafią podnieść ciśnienie lepiej, niż kawa z Jawy zwana „KOPIKO”.

Ile to oni nie zaliczyli, jakich to oni nie mieli dziewczyn, kogo oni nie znają, gdzie oni nie ćwiczą. Później na basenie okazuje się, że ćwiczą, ale na XBOX Kinect, znają tylko ratownika, a dziewczyny patrzą na nich z pogardą, bo słyszą co dany mitoman wygaduje.

Tak się zastanawiam, to może oni powinni zostać pisarzami, bo spokojnie mogliby wygryźć w dziedzinie baśni Hansa Christiana Andersena? Tak a propos książek to dosyć dziwnym przekonaniem zarówno wśród NIEKTÓRYCH pań, jak i niektórych panów, jest przeświadczenie, że facet czytający książki to nudziarz. Z czego to wynika? Może ze stereotypów. Jeżeli mówimy facet oczytany, to widzimy kujona w okularkach, który samotnie siedzi w szkolnej ławce? Rozmawiałem na ten temat z wieloma dziewczynami i większa część 2/3 lub 4/6 (musiałem rozszerzyć, żeby pokazać ogrom swej wiedzy), ceni u faceta na pierwszym miejscu inteligencję. Na drugim poczucie humoru, następnie poczucie bezpieczeństwa, później jest wygląd (czyli możecie być prawie jak Quasimodo), a na końcu pieniądze (bo zapewniają poczucie bezpieczeństwa i stabilność). Z tego wynika, że panowie zrzucający swoje niepowodzenia życiowe na materializm, bardzo się mylą.

Podsumowując

Ja wiem, że zaraz zostanę posądzony o ból pewnej części ciała, którą może mi zbadać proktolog. Wiem, że zaraz pójdą obelgi itd. (chociaż mnie to nie rusza), ale chciałbym, żeby pod moich artykułem wypowiedziały się Panie na temat który został opisany. To jak? Jaki facet jest przez was preferowany? Typu Ken, czy Clint Eastwood? A może Al Bundy?

Wyświetlenia: 2492
Proponowane artykuły