Wolne-dziennikarstwo.pl - Ukraińska schizofrenia
wolne dziennikarstwo


W naszej polskiej rzeczywistości problemy naszych wschodnich sąsiadów przedstawiane są w mediach jednoznacznie. Jasno i czytelnie wskazani są ci dobrzy oraz ci źli. Jednak jeśli ktoś choć trochę liznął życia wie, że takie sytuacje, zwłaszcza w sprawach konfliktów politycznych, międzynarodowych, po prostu nie istnieją. 


W tym wypadku, śledząc informacje podawane przez instytucje z różnych stron świata, naprawdę nie rozumiem perspektywy, którą serwuje nam cały medialny mainstream od prawa do lewa - od Gazety Polskiej po Gazetę Wyborczą, a ich internetowe czy telewizyjne odpowiedniki również trzymają jedną linię. Wszystko byłoby jeszcze zrozumiałe, jednak w prowadzeniu całego dyskursu popełnia się wielki błąd, który stawia pod wielkim znakiem zapytania rzetelność dziennikarską. Mianowicie niech ktoś mi wskaże spośród tysięcy artykułów, programów takie które dają szansę wypowiedzenia się drugiej stronie, czy mniejszości polskiej na Ukrainie. Zainteresowani losami Polaków poza granicami kraju wie jak dba o nich rząd Donalda Tuska. Zdani są sami na siebie, szczególnie ciężka sytuacja jest na Litwie, gdzie można spokojnie powiedzieć, że nasi rodacy są tam traktowani jako ludzie drugiej kategorii. Dlaczego o tym wspominam? Jedynym przedstawicielem Polaków z Ukrainy, którego opinie udało mi się usłyszeć był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ale szybko został wyrzucony sprzed kamer
i mikrofonów, gdyż przedstawiał całą sytuację zupełnie inaczej jak wcześniej wymieniane media. Prawda jest taka, że nasza mniejszość głosowała głównie na partię Janukowycza, gdyż zapewniał on bezpieczeństwo oraz jako jedyny przywódca Ukrainy odebrał pośmiertnie wszystkie przywileje Stepanowi Banderze, a także przedstawił najbliższy prawdzie z wszystkich przywódców Ukrainy obraz działalności UPA. Nie rozumiem również dlaczego sojuszników szukamy w ludziach pomarańczowej rewolucji. Julia Tymoszenko ma na swoim koncie niezliczoną liczbę przestępstw popełnionych również w okresie pełnienia kierowniczych stanowisk, rząd Juszczenki wprowadził embargo na sprowadzanie polskiego mięsa i za jego kadencji budowano wcześniej wspominanemu Banderze pomniki.

Problemem jest rosnący w siłę Prawy Sektor, który jasno nawiązuje do upowskich tradycji. Jest to realne zagrożenie dla Polaków, ale także i Żydów co podkreśla na licznych konferencjach Szewach Weiss. Pomijano w relacjach z Majdanu przypadki ludzi biegających ludzi z tarczami sygnowanych symboliką SS-Galizien, dyplomacja ani żadne z mediów mainstreamu nie zająknęły się o pochodzie 27 kwietnia 2014 roku ku czci SS-Galizien. Dodajmy, że pochód był obstawiony przez SBU, służbę podległą prezydentowi Ukrainy, a udział w nim wzięło ok. 500 osób.

W takiej rzeczywistości prezydent Rosji Władimir Putin i Sergiej Ławrow pokazują, że Zachód nie posiada przywódców, którzy mogliby im dorównać. Genialnie rozgrywają partię za partią, gdzie przy wejściu wojsk na Krym ograniczono liczbę ofiar do minimum i osiągnięto zamierzony cel. Jako Polakowi nie w smak mi do końca taki rozwój sytuacji, ale trzeba obiektywnie ocenić rozwój wydarzeń i postawić sprawę jasno - to Rosja w tej chwili rozdaje karty, a kary nakładane przez liczne kraje na Moskwę mogą budzić co najwyżej uśmiech politowania, gdyż cały handel może zostać przeniesiony na linię Moskwa-Pekin-Astana i nagle mogłoby się wydawać, że to my mamy w Europie problem. Jedynym przywódcą, który zachował rozsądek jest Victor Orban, prowadząc racjonalną politykę i korzystając przy tym na całym konflikcie. Podpisał on przecież bardzo korzystne umowy z Rosją, które pozwolą mu mocno uniezależnić energetykę węgierską od zewnętrznych dostawców.

Według mnie cały ten konflikt wyciągnął na wierzch problem polityków stworzonych w całości przez marketing. Niestety Europa i USA rządzone nie są już przez mężów stanu tylko przez produkty speców od PR, które dają sobie radę jedynie w stabilnych czasach, jednak w wypadku konfliktu działają jak dzieci we mgle. Jak pokazują wyniki sondaży w Wielkiej Brytanii, w których partia UKIP Nigela Farage’a zdobywa wysoko ponad dwucyfrowe wyniki procentowe, więc spokojne można w takim wypadku doszukiwać się chęci zmian i to nie ludzi na poszczególnych stanowiskach ale i konkretnych przekształceń systemowych.

Wyświetlenia: 1030
Proponowane artykuły