Wolne-dziennikarstwo.pl - MundiaLove
wolne dziennikarstwo

Cze
12

To już dziś! Święto wszystkich fanów piłki kopanej. Lada chwila rozpocznie się w słonecznej Brazylii. Atmosfera podgrzewana już od dobrych kilku tygodni przez wszelakie media wieczorem osiągnie swój punkt kulminacyjny. Na pierwszy ogień gospodarze podejmą groźną i nieprzewidywalną Chorwację. Mocne uderzenie na sam początek, a później już tylko ciekawiej.

 

Faworytów jest wielu, tzw. „czarnych koni” też można naliczyć sporo. Typowych dostarczycieli punktów jest jak na lekarstwo, a to oni często decydują o ostatecznych wynikach w grupie, urywając punkty pewnym siebie faworytom. Rzeczywiście od nadmiaru dobrych i liczących się zespołów może zaboleć głowa.

 

Niestety kilka z tych zespołów będzie musiało radzić sobie bez kluczowych zawodników, którzy w ostatniej chwili wypadli ze składu z powodu kontuzji bądź leczą przewlekłe urazy już od jakiegoś czasu. Najdotkliwiej odczula to zapewne reprezentacja Kolumbii, która straciła swoją gwiazdę Radamela Falcao, który doznał urazu kolana już na początku roku. Również na początku roku z mundialem musiał pożegnać się Anglik Theo Walcott. Kilka tygodni temu wiadomo też już było o nieobecności w kadrze Hiszpanii Thiago Alcantary. Trener reprezentacji Holandii nie mógł natomiast postawić na Kevina Strootmana i Rafela van der Vaarta. Ricardo Montolivo w sparingu z Irlandią złamał nogę. Trener reprezentacji Niemiec Joahim Loew musiał zrezygnować z przewlekle kontuzjowanego Ikaya Gundogana oraz pechowca ostatnich dni Marco Reusa. Ostatnim z wielkich pechowców jest Francuz Frank Ribery, który z powodu kontuzji pleców opuści swój prawdopodobnie ostatni Mundial.

Przejdźmy teraz do szans poszczególnych ekip:

- Murowani faworyci: Ta grupa nie będzie niespodzianką, w wypowiedziach i typach wielu, właśnie te drużyny mają największe szanse na ostateczny triumf. Brazylia jako gospodarz turnieju oraz zespół dysponujący najwyższej klasy zawodnikami. Chociaż te zalety mogą obrócić się przeciwko nim. Grając u siebie, będą czuli zbyt dużą presję, a indywidualnie świetni gracze mogą nie stworzyć zespołu. Patrząc racjonalnie, to główny faworyt do zdobycia mistrzostwa. Obok canarinhos trzeba postawić Hiszpanów. Reprezentacja wygrywająca ostatnio wszystko, co tylko się dało, od 2008 roku nie do pokonania na największych imprezach. Drugi i trzeci skład mogący stanowić siłę wielu reprezentacji na świecie. Hegemon, drużyna kompletna, to chyba najodpowiedniejsze określenia. Pytanie tylko, czy nadal są głodni zwycięstw? Wydaje się, że owszem. Ostatnim z wielkich faworytów są Niemcy, którzy nie schodzą z podium mistrzostw świata od 2002 roku. Doskonale zbudowana drużyna, która jednak straciła swojego głównego dyrygenta – Marco Reusa. Można się zastanawiać, czy stać ich na postawienie kropki nad „i”, czy znów „tylko” na podium.

 

- Mocni z szansami: Bardzo szeroka grupa, która będzie odgrywać niezwykle istotne role w tym spektaklu. Na początek drużyny z Ameryki Południowej, które z racji klimatu, w jakim rozgrywane są Mistrzostwa, startują z korzystniejszego pułapu. Tutaj plasuje się na pewno Argentyna, jak zwykle ze świetnym atakiem, z zaskakująco solidną obroną i z przeciętną pomocą. Zespół nierówny, ale z ogromnym potencjałem, kiedyś muszą „zaskoczyć”, czemu nie w tym roku? Urugwaj – obecny mistrz Ameryki, czwarty zespół ostatnich Mistrzostw Świata. Właściwie bez słabych punktów, ambitna, dobrze zgrana ekipa z czarodziejem Luisem Suarezem na czele. Europejską siłę stanowią: Włochy – świetnie zorganizowana drużyna, z bardzo równym składem i wyróżniającą się jak zawsze defensywą. Zespół groźny na każdym turnieju i zawsze stawiający sobie najwyższe cele. Portugalia – bardzo groźny zespół, grający świetną piłkę, jednak nie potrafiący wygrywać wielkich turniejów. Na każdej pozycji wybitni gracze z oczywistą wartością dodaną w postaci Cristiano Ronaldo. Francja – wstawiam ich tutaj, ale chyba bardziej powinni trafić do grupy „czarnych koni”, gdyż prawie nikt nie zauważa ich potencjału i bardzo rzadko wymienia się trójkolorowych w gronie faworytów. Uważam, że będą bardzo poważnym graczem. Mieszanka młodości z rutyną, świetne sparingi przed mistrzostwami i szkoleniowiec Didier Deschamps, mogą być kluczem do sukcesu. Jestem zdania, że będzie to ekipa, która namiesza najwięcej na tym turnieju.


-  „Czarne konie” turnieju: to chyba najciekawsza i budząca największe emocje grupa. Najczęściej kibice bez konkretnych zapatrywań, kibicują właśnie tym zespołom. Tutaj ponownie zacznę od ekip z Ameryki Południowej. Kolumbia pomimo braku Falcao wcale nie będzie skazana na pożarcie. Mając w składzie takich piłkarzy jak Jackson Martinez czy James Rodriguez, o zdobycze bramkowe, nie ma się co obawiać. Zespół równy, waleczny, z kilkoma perełkami, może sprawić ogromną niespodziankę. Nie można pewnie równać tej drużyny z Kolumbią z Mistrzostw Świata w USA w 1994, gdzie pojechali jako jeden z faworytów do tytułu, ale nie wyszli z grupy. Teraz oczekiwania są mniejsze, a ugrają zdecydowanie więcej. Chile to drużyna z dwoma przywódcami – Arturo Vidalem i Alexisem Sanchezem. To zawodnicy jedni z najlepszych na swoich pozycjach na świecie. Pomimo trudnej grupy uważam, że mogą awansować z niej kosztem Holendrów. O tym, co dalej, zadecyduje zgranie drużyny oraz umiejętności wymienionej wyżej dwójki. Wracamy do Europy. Chorwacja, czyli pierwsza przeszkoda gospodarzy w drodze po mistrzostwo. Dobrze poukładana, zmobilizowana i waleczna drużyna z wieloma fantastycznymi zawodnikami w składzie. W środku pola czarować będą Modrić i Rakitić, a za zdobywanie bramek odpowiedzialny będzie Mandżukić, wszyscy grający w topowych europejskich klubach. Groźna i nieobliczalna będzie również któraś z drużyn afrykańskich. Tutaj postawiłbym na Wybrzeże Kości Słoniowej. Tozespół mogący wygrać swoją grupę i sporo namieszać w dalszych fazach turnieju.


- Niewypały: Trochę kontrowersyjna grupa, w której znajdą się „wielkie firmy” ale moim zdaniem z marnymi szansami. Na początek chyba największe zaskoczenie – Belgia. Zastanawiałem się czy nie usytuować ich w grupie „czarnych koni”, ale po przeanalizowaniu wielu aspektów znaleźli się tutaj. Balonik został nadmuchany do niebywałych rozmiarów i prędzej czy później pęknie. Piłkarze indywidualnie fantastyczni, tylko drużyna niedoświadczona, nie ograna na turniejach, to będzie tak naprawdę ich pierwszy poważny sprawdzian. Nadal jednak mam do nich ambiwalentny stosunek, bo albo pomimo słabej grupy mistrzostwa będą dla nich klęską, albo zajdą bardzo wysoko, półśrodków nie przewiduję. Anglia to wielka piłkarska nacja. Jednak w tym wypadku wątpliwości jest wiele. Zawodnicy wydają się wypaleni, trener nie ma specjalnego pomysłu na tą drużynę. Pech również chciał, że trafili do niezmiernie trudnej grupy, gdzie zmierzą się z mającymi na nich patent Włochami, oraz szalenie niebezpiecznym Urugwajem. Najtrudniejsze będzie wyjście z grupy. Na koniec Holandia. Kolejna z wielkich piłkarskich nacji, ale kolejna drużyna wypalona. W tym przypadku również szczęście podczas losowania nie dopisało. Grupa z Hiszpanią i Chile zdecydowanie nie do pozazdroszczenia. Kilka gwiazdek i grupa młodych wilków to nie jest drużyna. Sukcesu im nie wróżę.

Łyżką dziegciu w tej potężnej beczce miodu są na pewno nastroje samych Brazylijczyków, którzy bardzo ostro protestują na ulicach. Pomimo bezgranicznej miłości do footballu, bieda oraz skorumpowani i nieudolni politycy sprawiła, że naród w tak istotnym czasie zmuszony jest do protestów. Na transparentach powtarzają się hasła: „FIFA, go to hell!” i „FIFA, go home!”

Drugą sprawą są też opóźnienia organizacyjne. Wiele rzeczy jest nieskończonych, przygotowania są jeszcze w proszku, jakby Mistrzostwa miały zacząć się za pół roku.

A to już dziś! Wielkie święto czas rozpocząć! Mistrzostwa Świata w piłce nożnej Brazylia 2014 uważam za otwarte!

 

Wyświetlenia: 993
Proponowane artykuły