Wolne-dziennikarstwo.pl - Rok Polski w Rosji
wolne dziennikarstwo


W samym środku medialnych przekazów ostatnich dni, ujęła mnie decyzja sejmu o odwołaniu przygotowywanego od kilku miesięcy roku Polski w Rosji i analogicznego roku Rosji w Polsce.


Cytując panią rzecznik, za Polską Agencją Prasową:

"To jest oczywiście decyzja rządu, ale zarówno minister spraw zagranicznych, jak i pani minister kultury jednoznacznie ocenili, że w obecnej sytuacji politycznej i tego, co dzieje się na Ukrainie, w sytuacji zestrzelenia samolotu, niemożliwe jest przeprowadzenie i dobra organizacja Roku Polskiego w Rosji."

Za wielce zabawne uważam, że nikt zdaje się nie dostrzegać faktu, że mimo braku woli politycznej, wymiana kulturowa pomiędzy naszymi krajami trwa i ma się w najlepsze, co z kolei postaram się drogi czytelniku, udowodnić w dzisiejszym tekście.

Z brakiem poszanowania poprawności politycznej, wypada nadmienić, że współpraca kulturowa pomiędzy Polską a Rosją, ma swoje korzenie już w okolicach XV wieku, podczas tzw. złotej epoki jagiellońskiej. Niewiele osób pamięta o tym, że w tym czasie na dworze moskiewskim, przejawem wysokiej kultury była znajomość języka polskiego i posługiwanie się nim podczas oficjalnych rozmów – pisał o tym chociażby Paweł Jasienica. W próbie procesu ucywilizowania Rosjan i otwarcia jej na kulturę i wartości europejskie, odnosiła więc Polska pewne sukcesy. Jedyny okres historii, w którym śmiało można było uznać Rosję za kraj chociaż częściowo europejski, przypada na lata 1610 – 1612, czego cztery setną rocznicę obchodziliśmy zaledwie kilka lat temu.

Niecałe dwieście lat później, głodny zachodniej kultury carat, zaanektował dwie trzecie terytorium i ludności Rzeczpospolitej. Wymiana jak się jednak napisało obowiązywała w obie strony i w jej ramach, na terenach zaboru rosyjskiego szerzyły się takie wschodnie zdobycze kulturowe jak: rozbudowa aparatu represyjnego, udostępnienie wybranej części ludności polskiej ogromnych terenów mieszkalnych na Syberii, czy kradzież i wywóz polskich dóbr, dzieł sztuki i wszelkich kosztowności za granicę.

Co ciekawe, wymienione wyżej trendy, z drobnymi tylko modyfikacjami, przetrwały próbę czasu i obowiązywały przeszło sto pięćdziesiąt lat później, z niewielkim tylko poślizgiem roku 1920. Bezapelacyjnie, przez ostatnie siedemdziesiąt lat największe zdobycze kultury rosyjskiej z uporem godnym lepszej sprawy, zamieniły na nowo rozwijający się kraj w to co z niego zostało dzisiaj.

Jest w tym oczywiście niemała zasługa nas samych, udowadniających samym sobie i wszystkim dookoła, że świętowanie dwudziestopięciolecia „wolnej Polski” ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co bal na sadowej. Niemniej jednak, nie można zapomnieć o tym, że próby ponownego stworzenia państwa, odbywały się pod czujnym okiem i przy współudziale kraju rad i regularnie wysyłanych przez niego attache nomen omen kulturalnych.

Spotkania z przedstawicielami dyplomacji i jednocześnie kultury rosyjskiej mają więc w Polsce tradycję długą i jednocześnie zawierającą pełny przekrój społeczny. Zaczynają się one już od wierzchołka, czyli od nie tak dawnych spotkań byłego już premiera i prezydenta Polski z radzieckim dyplomatom Auganowem, po zeszłoroczne, spontaniczne i niezwykle ciepłe spotkanie młodzieży obydwu naszych krajów pod zaprzyjaźnionymi ambasadami. Dwa dni różnicy, pomiędzy nimi wynikają zapewne z różnych stref czasowych.

Zbliżając się powoli do końca, przyznam otwarcie że trochę zmiany tej decyzji jednak żałuję. Polacy stracili niepowtarzalną szansę, na ponowne oględziny chociaż niewielkiej części prawdziwych skarbów: książek, pism, dzieł sztuki jak na przykład kolekcja Lubomirskich z przysłowiową już papierośnicą od Potockich, przetrzymywanych na co dzień w prywatnych kolekcjach i państwowych skrytkach w Moskwie i Petersburgu. Skarbach polskiego dziedzictwa narodowego, jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości. Strata mogłaby być mniejsza, jeśli tylko ich kradzież rzeczywiście posłużyłaby się kulturze i zatarciu wrażenia zdziesiątkowanej tryprem krasnoarmiejskiej hołoty, w której brudne łapska wpadało wszystko to, co przedstawiało nawet najmniejszą wartość.

 

en.wikipedia.org

Smuci również kontekst wydarzeń, ostatnich dni, tygodni, miesięcy i w końcu lat, w których Rosja i piszę to jak najbardziej szczerze, zaprzepaszcza całe swoje dziedzictwo kulturowe. Cały dorobek wielkich i cenionych przeze mnie pisarzy jak Bułhakow, czy bardziej współcześni bracia Strugaccy, twórcy tacy jak chociażby Czajkowski, bledną wobec tego co Rosja eksportuje dzisiaj. A prawda jest taka, że oprócz gazu ziemnego, i attache kulturalnych uzbrojonych w radioaktywny polon, Rosja eksportuje na cały świat stereotyp ryczącego w zwycięskim okrzyku krasnoarmiejca, z kradzionym zegarkiem na każdej z dłoni.

 

 

 

Wyświetlenia: 890
Proponowane artykuły